PlusLiga: dwa punkty w Bełchatowie, Gdańsk nie dał rady
cev.eu

PlusLiga: dwa punkty w Bełchatowie, Gdańsk nie dał rady

  • Dodał: Martyna Kowalczyk
  • Data publikacji: 11.03.2019, 22:50

Kolejne mecze PlusLigi rozegrały dziś Asseco Resovia i Chemik Bydgoszcz. Rzeszowianie pokonali rywali 3:1. W drugim spotkaniu Trefl Gdańsk zmierzył się w zaległym spotkaniu 16. kolejki z PGE Skrą. Po bardzo zaciętym pojedynku bełchatowianie pokonali rywali 3:2. 

 

Za faworytów można było uznać Asseco, które znajduje się wyżej w tabeli od siatkarzy z Chemika. Jednak nie był to bezproblemowy mecz dla Resovii. Początek rywalizacji między klubami z Bydgoszczy i Rzeszowa był wyrównany. Od połowy gry to właśnie faworyci zaczęli wysuwać się na kilkupunktowe prowadzenie, które osiągnęło nawet sześć oczek (18:12). Rzeszowianie trzymali się dobrej gry już do końca tej partii.

 

W drugiej jednak sprawy potoczyły im się inaczej, niż chcieli. I w tym przypadku, początek seta był wyrównany, a od połowy jeden z klubów zaczął budować sobie przewagę. Tym razem był to Chemik, który odskoczył na 15:13. Utrzymali różnicę punktową, zapewniając sobie remis 1:1.

 

Trzecia odsłona spotkania znów należała do rzeszowian, którzy mimo słabszej dyspozycji Kuby Jarosza wypracowali prowadzenie, którego rywale już nie nadgonili. Zapisali na swoim koncie drugiego seta, zbliżając się do zwycięstwa za trzy punkty.

Czwarta partia znów była pogromem Asseco. W poprzedniej wygrali do 16., w tej ich przeciwnicy zdobyli oczko mniej. Od początku do końca to Resovia prowadziła grę, nie pozwalając przeciwnikom na zbliżenie się.

 

BKS Chemik Bydgoszcz – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (20:25 25:22 16:25 15:25)

 

 

W drugim meczu znajdująca się na ostatnim miejscu awansującym do Play offów Skra Bełchatów spotkała się z Treflem. To PGE było faworytem tego starcia, choć walka z podopiecznymi Anastasiego nie była łatwa i przyjemna. W pierwszym secie to właśnie gdańszczanie wyszli na prowadzenie, mając przez jakiś czas kilka oczek więcej od swoich rywali z południa (14:9). Dopiero w końcówce stan gry się wyrównał (20:20) i wówczas walka zaczęła się na nowo. Skra rozpędziła swoje konie pociągowe, które ostatecznie doprowadziły do wygranej 27:25.

 

Druga odsłona tego meczu rozpoczęła się od gry punkt za punkt. Od stanu 7:7 bełchatowianie nieco odskoczyli swoim rywalom (9:7). Trefl odrobił tę różnicę, po czym sam wyszedł na minimalne prowadzenie (17:16). Końcówka była podobnie zacięta do poprzedniej, a set zakończył się takim samym wynikiem.

 

Trzecia partia znów toczyła się na początku cios za cios. Gdańsk wysunął się na nadwyżkę punktową (8:6), przez jakiś czas mając

2-3 oczka więcej. Jednak zaczęli stopniowo powiększać tę przewagę, a PGE nie było w stanie takiej różnicy zmniejszyć. Ten set padł łupem Trefla, który wygrał 25:18.
Po słabszym rozegraniu poprzedniej odsłony meczu, czwarta partia toczyła się na korzyść Skry. Od stanu 8:8 wypracowywali sobie  przewagę (12:8). Jeszcze do 14:10 cieszyli się prowadzeniem, ale wtedy przeciwnicy zaczęli niebezpiecznie zbliżać się do faworytów, aż w końcu wyrównali na 14:14. Szansa na trzy punkty zaczęła umykać klubowi z Bełchatowa. Nie tylko nie mieli już przewagi, ale i przegrywali (14:16). Skuteczna gra Trefla i w tym secie przyniosła im zwycięstwo (25:22). 

Po czterech zaciętych i wyrównanych partiach doszło do tiebreaka. Skra rozpoczęła lepiej, bo od prowadzenia 5:1. Mimo że przeciwnicy nieco nadrobili, to Bełchatów zbliżał się powoli do końca, mając coraz większą przewagę. W końcówce były to już cztery punkty (13:9). Pierwszą piłkę meczową mieli przy stanie 14:10, a wykorzystali drugą na 15:11.

 

PGE Skra Bełchatów - Trefl Gdańsk 3:2 (27:25 27:25 18:25 22:25 15:11)

Martyna  Kowalczyk – Poinformowani.pl

Martyna Kowalczyk

Jestem studentką - ukończyłam dziennikarstwo, obecnie studiuję komunikację wizerunkową (studia magisterskie). Poza sportem, moja miłością są góry. Wejście na szczyt daje ogromną satysfakcję.