F1 - GP Australii: Valtteri Bottas wygrał inauguracyjny wyścig sezonu
Morio/wikimedia.commons

F1 - GP Australii: Valtteri Bottas wygrał inauguracyjny wyścig sezonu

  • Dodał: Adam Jakubowski
  • Data publikacji: 17.03.2019, 07:45

Kierowca Mercedesa wyprzedził swojego zespołowego partnera, Lewisa Hamiltona (+20.886) oraz reprezentanta Red Bulla, Maksa Verstappena (+22.520). Robert Kubica finiszował na ostatniej, siedemnastej pozycji, ze stratą trzech okrążeń do zwycięzcy.

 

Warunki do ścigania na torze Albert Park w Melbourne były bardzo dobre - słonecznie i ciepło. Pierwsza dziesiątka kierowców z kwalifikacji musiała startować do wyścigu na oponach, na których odnotowała swoje najlepsze czasy w Q2. Pozostali zawodnicy mogli wybrać jeden z trzech dostępnych kompletów ogumienia na początek rywalizacji. Robert Kubica do wyścigu ruszał na oponach pośrednich, oznaczonych żółtym kolorem. Znakomity start zaliczył Valtteri Bottas. Fin świetnie ruszył z miejsca, wyprzedził startującego z pole position Lewisa Hamiltona i objął prowadzenie w wyścigu. Na kolejnych pozycjach nie doszło do przetasowań.

 

Za duetem Mercedesa znalazł się Vettel, przed Verstappenem oraz Leclerciem. Magnussen wskoczył na szóste miejsce, wyprzedzając swojego zespołowego partnera, Romaina Grosjeana. Na ósmą pozycję awansował Nico Hulkenberg. Pechowo niedzielna rywalizacja rozpoczęła się dla Daniela Ricciardo. Faworyt lokalnej publiczności zaraz po starcie najechał na pobocze, urwał przednie skrzydło i musiał zameldować się u swoich mechaników, jednocześnie spadając na sam koniec stawki. Raikkonen pozostał na dziewiątej pozycji, pierwszą dziesiątkę zamykał Lando Norris z McLarena. Robert Kubica był dziewiętnasty, jednak szybko został wyprzedzony przez Ricciardo, któremu założono do bolidu świeży komplet opon twardych.

 

Bottas był znakomicie dysponowany. Po dziesięciu okrążeniach przewaga fińskiego kierowcy nad Hamiltonen wynosiła już 3,5 sekundy. Tempa zawodników Mercedesa nie był w stanie utrzymywać Vettel, tracąc do lidera wyścigu 7 sekund. Niemiec musiał jednocześnie spoglądać w lusterka, gdyż 1,2 sekundy za nim podróżował Max Verstappen. Strata Leclerca do kierowcy Red Bulla była znacznie większa - oscylowała w granicach ośmiu sekund. Miło debiutu w zespole McLarena nie będzie wspominał Carlos Sainz. Hiszpan na jedenastym okrążeniu musiał wycofać się z dalszej walki, wskutek awarii jednostki napędowej.

 

Kimi Raikkonen rozpoczął serię zjazdów do pitlane na zmianę opon. Mistrz świata z 2007 roku zamienił miękkie ogumienie na pośrednie. W jego ślady poszedł Nico Hulkenberg. Reprezentant Renault drugi stint miał przejechać na ogumieniu twardym. Nastąpił efekt domina. W alei serwisowej zameldowali się kolejni zawodnicy. Vettel oraz Magnussen wyjechali z pitlane na oponach pośrednich. Kierowca Haasa po opuszczeniu boksów musiał bronić swojej pozycji przed Huilkenbergiem. Byliśmy świadkami interesującej walki, z której zwycięsko wyszedł Duńczyk. Magnussen nie dał się wyprzedzić zawodnikowi Renault. Wizytę swoim mechanikom złożył również Hamilton. Brytyjczyk powrócił do rywalizacji na czwartej pozycji, mając w swoim bolidzie założone opony pośrednie. Sporo po wizycie w alei serwisowej stracił Grosjean. Mechanicy Haasa mieli problemy z przykręceniem lewego przedniego koła w VF-19, wskutek czego Francuz spadł na czternastą pozycję. Pierwsza trójka kierowców - Bottas, Verstappen oraz Leclerc, w dalszym ciągu nie zmieniała opon. Co ciekawe, Hamilton oraz Vettel na świeżych oponach pośrednich kręcili znacznie gorsze czasy niż czołówka na zużytym ogumieniu miękkim.

 

Na 23. okrążeniu w alei serwisowej zameldował się Bottas, który zamienił opony miękkie na pośrednie. Kierowca Mercedesa powrócił na tor na drugiej pozycji. Prowadzenie w wyścigu objął Verstappen. Po trzech okrążeniach do boksu zawitał kierowca Red Bulla. Verstappenowi do bolidu założono również pośredni komplet opon. Holender znalazł się na piątym miejscu. Jako ostatni z czołówki wizytę swoim mechanikom złożył Charles Leclerc. Monakijczyk "wytrzymał" na miękkich gumach 28 okrążeń. Kierowca Ferrari wrócił na tor na piątej pozycji, za Maksem Verstappenem.

 

Po pitstopach w czołówce nie doszło do żadnych zmian, aż do...31. okrążenia. Wówczas Verstappen wyprzedził Sebastiana Vettela i awansował na trzecie miejsce. Tymczasem przewaga Bottasa nad Hamiltonem wynosiła ponad 18 sekund. Finowi bardzo opłaciła się późniejsza zmiana opon. Pierwszą piątkę zamykał Leclerc, tracąc do Vettela 12,5 sekundy. Pech nie opuszczał Ricciardo. Australijczyk musiał wycofać się z dalszej rywalizacji na 32. "kółku". Jego los podzielił Romain Grosjean, na skutek źle dokręconego lewego przedniego koła w bolidzie. Australia jest bardzo pechowa dla Francuza. W ubiegłym roku Grosjean z podobnej przyczyny przedwcześnie zakończył swój udział w wyścigu.

 

Na szóstym miejscu znalazł się Pierre Gasly, jednak reprezentant Red Bulla do tej pory nie złożył wizyty w alei serwisowej. Francuski kierowca pokonał 38 okrążeń, po czym zjechał do boksu i założył do swojego bolidu ogumienie w specyfikacji miękkiej. Gasly powrócił do rywalizacji na jedenastej pozycji, tuż za Kvyatem. Na szóstą pozycję awansował Magnussen. Siódmy był Hulkenberg przed Raikkonenem oraz Strollem. Robert Kubica plasował się na ostatnim, siedemnastym miejscu. Verstappen w końcówce wyścigu zbliżył się do Hamiltona, redukując stratę do 1,5 sekundy. Holender popełnił jednak błąd w pierwszym zakręcie, wyjeżdżając na pobocze toru Albert Park. Kierowca Red Bulla stracił cenny czas, którego później nie udało się już odrobić. Problemy ze swoim bolidem miał Vettel. Do niemieckiego zawodnika szybko dojechał Charles Leclerc. Nie doszło jednak do próby ataku, bowiem zespół Ferrari uznał, że kierowcy mają dojechać do mety na obecnie zajmowanych pozycjach.

 

Na ostatnich okrążeniach zawodnicy z czołówki walczyli o najszybsze okrążenie w wyścigu, premiowane dodatkowym punktem do klasyfikacji generalnej. Ostatecznie to Bottas był autorem najszybszego "kółka" i wyjedzie z Australii, z dorobkiem 26 "oczek". Kierowca Mercedesa wygrał z dużą przewagą nad Hamiltonem. Podium uzupełnił Verstappen. Kolejne dwie lokaty przypadły kierowcom Ferrari - Vettelowi (+57.109) oraz Leclercowi (+58.230). Z pewnością włoska ekipa liczyła na znacznie więcej. Szósty był Magnussen (+1:27.156) przed Hulkenbergiem (+1 okr.), Raikkonenem (+1 okr.), Strollem (+1 okr.) oraz Kvyatem (+1 okr.). Drugą dziesiątkę otwierał Pierre Gasly (+1 okr.). Na kolejnych pozycjach znaleźli się Norris (+1 okr.), Perez (+1. okr.), Albon (+1 okr.), Giovinazzi (+1 okr.). Kierowcy Williamsa zajęli dwa ostatnie miejsca. Russell (+2 okr.) finiszował przed Robertem Kubicą (+3 okr.). Polak po zawodach powiedział, że w trakcie wyścigu zmagał się z uszkodzoną podłogą FW-42. W Australii zawodnicy brytyjskiego zespołu nie byli w stanie walczyć z innymi kierowcami. Kubica oraz Russell skupili się na nadrabianiu zaległości z testów. Przed ekipą z Grove bardzo dużo pracy do wykonania. 

 

Pełne wyniki wyścigu o GP Australii TUTAJ

 

Kolejny wyścig już za dwa tygodnie na torze Sakhir w Bahrajnie.