ERC: Łukasz Habaj wygrał inaugurujący sezon Rajd Azorów!
Makary/wikimedia.commons

ERC: Łukasz Habaj wygrał inaugurujący sezon Rajd Azorów!

  • Dodał: Adam Jakubowski
  • Data publikacji: 23.03.2019, 21:15

Polak sięgnął po pierwsze w karierze zwycięstwo w Rajdowych Mistrzostwach Europy i został liderem cyklu. Reprezentant Skody Fabii R5 wyprzedził Ricardo Mourę (+8.4) oraz Chrisa Ingrama (+42.2). To pierwszy triumf polskiej załogi w ERC od Rajdu Akropolu 2017.

 

Rajd Azorów odbywał się na szutrze. Oprócz odcinka testowego oraz kwalifikacyjnego, załogi miały do pokonania 15 odcinków specjalnych o łącznej długości prawie 220 kilometrów. Na próbie kwalifikacyjnej najlepiej wypadł Pierre-Louis Loubet, który po raz pierwszy zasiadł za kierownicą Skody Fabii R5. Była to niewątpliwie spora niespodzianka. Zawodnik z Korsyki pozostawił w tyle aktualnego mistrza ERC - Aleksieja Łukjaniuka (Citroën C3 R5). Rosjanin stracił do zwycięzcy sześć dziesiątych sekundy. Trzeci był Chris Ingram (Škoda Fabia R5), ze stratą 1,2 sekundy. Tuż za podium znalazł się Norbert Herczig z Volksvagena (+1.383). Bardzo dobrze poradziła sobie jedyna polska załoga w stawce. Łukasz Habaj oraz Daniel Dymurski (Škoda Fabia R5) finiszowali na piątej pozycji, tracąc do najlepszych 1,5 sekundy. Pierwsza czwórka kierowców odnotowała swoje czasy na oponach Michelin. Habaj podróżował na ogumieniu Pirelli. 

 

Piętnastu najlepszych zawodników odcinka kwalifikacyjnego otrzymało przywilej wyboru pozycji startowych do pierwszego etapu, w którym brylował już Łukjaniuk. Obrońca tytułu był najszybszy na wszystkich trzech czwartkowych odcinkach specjalnych. Na premierowej próbie Rajdu Azorów - OS1 Coroa da Mata, rosyjski zawodnik wyprzedził Pierre-Louisa Loubeta (+1.9) oraz Marijana Griebela. Łukasz Habaj był szósty (+7.6). Rywalizacja na OS2 Mediana Remédios była bardzo zacięta. Łukjaniuk zwyciężył, ale zaledwie 0,1 sekundy stracił do niego drugi Loubet. Z bardzo dobrej strony pokazał się Habaj. Polak na drugim odcinku specjalnym uzyskał trzeci czas (+0.7). Ostatni czwartkowy przejazd - OS3 SSS Marques 1, także padł łupem aktualnego mistrza świata. Habaj oraz Dymurski uplasowali się na trzecim miejscu. Po pierwszym dniu rywalizacji, na czele w klasyfikacji generalnej był Łukjaniuk. Rosyjski kierowca nie mógł jednak spać spokojnie, gdyż Loubet tracił do niego zaledwie 3,1 sekundy, Łukasz Habaj był szósty (+11.6).

 

Po pierwszej sobotniej pętli, Łukjaniuk zwiększył swoją przewagę w klasyfikacji generalnej nad Portugalczykiem, Ricardo Mourą (+19.2). Znakomicie radzili sobie Polacy. Habaj wraz z Dymurskim plasowali się na trzeciej pozycji, tracąc do portugalskiej załogi tylko 2,4 sekundy. Kierowca Skody uzyskał czwarty czas na otwarcie sobotniej batalii, później legitymował się drugim rezultatem, podczas legendarnego Sete Cidades. Łukasz Habaj jechał bardzo płynnie, unikał błędów, dzięki czemu udało mu się awansować do pierwszej trójki klasyfikacji końcowej. Na piątym odcinku spore problemy miał Pierre-Louis Loubet. Na osłodę zawodnik z Korsyki przełamał serię pięciu wygranych odcinków z rzędu Łukjaniuka, popisując się najlepszym czasem na OS6 Vista do Rei / Feteiras 1, co pozwoliło mu wskoczyć na czwartą lokatę w generalce (+31.7). Pierwszą piątkę zamykał Marijan Griebel (+36.7).

 

Na odcinku otwierającym popołudniowe zmagania drugiego etapu Rajdu Azorów (Pico de Pedra), ponownie najlepszy okazał się Łukjaniuk. Różnice były jednak niewielkie. Griebel stracił do obrońcy tytułu 2,1 sekundy, zaś Pierre-Louis Loubet 3,3 sekundy. Habaj uzyskał piąty rezultat. Na wulkanicznym oesie Sete CidadesŁukjaniuk był bezkonkurencyjny. Znajdujący się ex-aequo na drugiej pozycji, Griebel oraz Loubet, stracili do rosyjskiego zawodnika 9,8 sekundy. Łukasz Habaj zajął szóstą lokatę. 

 

OS9 Vista do Rei Feteiras 2 przyniósł kolejne zwycięstwo Łukjaniuka, ale Loubet i Habaj byli stosunkowo blisko obrońcy tytułu. Na podium nie znalazł się Ricardo Moura, ponadto sporo czasu na tej próbie stracił Griebel. Ostatnim akcentem piątkowych zmagań był SSS Marques. Łukasz Habaj walczył w parze z Chrisem Ingramem. Polak wyszedł zwycięsko z tej konfrontacji, pokonując Brytyjczyka o 0,9 sekundy. Najlepszy był oczywiście Łukjaniuk. Po piątku, aktualny mistrz ERC miał ponad 40 sekund przewagi nad Ricardo Mourą. Walka o drugie miejsce zapowiadała się pasjonująco. Łukasz Habaj tracił do portugalskiego kierowcy sześć sekund, zaś czwarty Loubet 10,9 sekundy.

 

W sobotę nadal ze znakomitej strony pokazywała się polska załoga. Łukasz Habaj oraz Daniel Dymurski odnieśli zwycięstwo na deszczowym odcinku Graminhais 1, dzięki któremu udało im się awansować na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej. Pozostałe dwa odcinki pierwszej sobotniej pętli padły łupem Ricardo Teodosio (Skoda Fabia R5). Awaria alternatora wykluczyła z dalszej walki Loubeta. Łukjanik tym razem nie odniósł żadnego oesowego triumfu, mimo to miał bardzo komfortową przewagę 43 sekund nad Habajem. Trzeci Ricardo Moura tracił do Polaka już 23 sekundy. Szanse na podium zachował Chris Ingram, którego strata do Portugalczyka wynosiła 6,6 sekundy.

 

Tego co wydarzyło się na drugiej sobotniej pętli chyba nikt się nie spodziewał. Na Graminhais 2 Łukjanik przebił oponę i stracił mnóstwo cennego czasu. Rosjanin dotarł ostatecznie do mety tego odcinka ze stratą wynoszącą niemal półtorej sekundy do najszybszego Moury. Problemy rosyjskiego kierowcy wykorzystał Łukasz Habaj, wskakując na pierwsze miejsce w klasyfikacji końcowej. Polak miał 18,6 sekundy zapasu nad drugim Ricardo Mouro. Aleksiej Łukjaniuk spadł na trzecie miejsce (+40.9). Na finałowym przejeździe Tronqueira 2 polska załoga straciła trochę czasu, jednak udało się utrzymać prowadzenie w klasyfikacji generalnej do końca zawodów. 

 

Przed drugim sobotnim przejazdem mało kto przypuszczał, że zwycięstwo z rąk może wypuścić Aleksiej Łukjanik, a jednak tak się stało. Łukasz Habaj przez cały rajd prezentował się bardzo dobrze - jeździł równo, płynnie, nie popełniał błędów, a także potrafił wykorzystać kłopoty rywali.

 

Wyniki OS15 oraz końcowa klasyfikacja Rajdu Azorów TUTAJ

 

Na kolejną rundę sezonu 2019 ERC przyjdzie nam trochę poczekać. 43. Rajd Wysp Kanaryjskich odbędzie się w dniach 2-4 maja.