Hokej na trawie: Polacy bez triumfu w prestiżowym turnieju w Malezji

  • Dodał: Szymon Frąckiewicz
  • Data publikacji: 31.03.2019, 17:33

Pierwszy raz w historii polscy laskarze wystąpili w prestiżowym turnieju Sultan Azlan Shah Cup rozgrywanym w malezyjskim Ipoh. Nasi reprezentanci byli najniżej rozstawionymi uczestnikami zmagań i niestety nie sprawili żadnej niespodzianki. Do kraju wracają bez zwycięstwa, ale z nowymi doświadczeniami, które mogą zaprocentować w kolejnej fazie olimpijskich kwalifikacji.

 

Pierwotnie reprezentacja Polski nie była zaproszona do udziału w tegorocznych zmaganiach w Ipoh. Jednakże po wycofaniu się Irlandii i problemach logistycznych Republiki Południowej Afryki, organizatorzy zgłosili się do Polskiego Związku Hokeja na Trawie, który ochoczo skorzystał z okazji zmierzenia się z trudnymi rywalami z całego świata. Tym bardziej, że z dwoma z nich, czyli z Indiami i Japonią, Biało-Czerwoni zmierzą się w czerwcu w indyjskim Bhubaneswarze w ramach finałów FIH Series. Dwie najlepsze ekipy tych zawodów (poza pewnymi awansu Japończykami) wywalczą awans do olimpijskiego turnieju kwalifikacyjnego. Poza tymi trzema zespołami oraz gospodarzami, do Malezji przyjechały również reprezentacje Kanady i Korei Południowej. Zabrakło jednak trzech najlepszych ekip zeszłorocznych zmagań, czyli Australii, Anglii i Argentyny.

 

Biało-Czerwoni zmagania rozpoczęli od starcia z gospodarzami. Niestety przegrali wysoko, bo 1-5. W pierwszej kwarcie nasi reprezentanci się jeszcze skutecznie bronili, utrzymując bezbramkowy remis. Na półmetku spotkania było już jednak 3-1 dla gospodarzy. Wynik spotkania w 20. minucie otworzył Faizal bin Saari. Osiem minut później prowadzenie podwyższył Mohamaad Fitri bin Saari, a w 30. minucie ponownie do bramki strzeżonej przez Macieja Pacanowskiego trafił Faizal. Przed gwizdkiem sędziego odpowiedzieć zdołał jeszcze Michał Kasprzyk. Wynik spotkania ustalony został w trzeciej kwarcie. W 36. minucie bramkę zdobył Ashran Hamsani, a w 45. kolejny raz trafił Faizal.

 

Malezja – Polska 5-1
Faizal 20', 30', 45'; Fitri 28'; Ashran 36' – Kasprzyk 30+'

 

W drugim spotkaniu rywalami Polaków byli Kanadyjczycy. Laskarze z Ameryki Północnej nie dali naszym zawodnikom większych szans, choć przez całą pierwszą połowę Biało-Czerwoni utrzymywali bezbramkowy remis. Jednak uderzenia Brendena Bissetta w 35. minucie nie byli już w stanie zatrzymać, co podcięło im skrzydła. Kolejną bramkę w 47. minucie zdobył Devohn Noronha-Teixeira. Osiem minut później wynik podwyższył Gordon Johnston, a dzieło zwieńczyło kolejne trafienie Noronha-Teixeiry w 59. minucie.

 

Kanada – Polska 4-0
Bissett 35'; Noronha-Teixeira 47', 59'; Johnston 55'

 

W trzecim meczu Biało-Czerwoni spisali się znacznie lepiej. Byli nawet bliscy zwycięstwa z Koreą Południową. Po pierwszej połowie spotkania prowadzili dzięki bramce Josepha Hillyera w 28. minucie. W 40. minucie wyrównującego gola strzelił Lee Nam Yong, jednak po kolejnych dziesięciu minutach to znów nasi reprezentanci byli na prowadzeniu. Tym razem do siatki trafił Jacek Kurowski. Niestety, naszym reprezentantom zabrakło nieco sił w końcówce. Koreańczycy wygrali, dzięki bramkom Jung Man-jae w 56. i 60. minucie.

 

Korea Południowa – Polska 3-2
Lee N-y 40'; Jung M-j 56', 60' – Hillyer 28'; Kurowski 50'

 

Czwarte spotkanie było dla naszej reprezentacji ważnym sprawdzianem, ponieważ rywalem Polaków byli Japończycy, z którymi w czerwcu nasi laskarze zmierzą się w Bhubaneswarze. Reprezentanci Kraju Kwitnącej Wiśni niestety wygrali pewnie, zachowując czyste konto. Triumf zapewniły im bramki Shoty Yamady w 20., Kentaro Fukudy w 30. i Hirotaki Wakuriego w 40. minucie.

 

Japonia – Polska 3-0
Yamada 20'; Fukuda 30', Wakuri 40'

 

W ostatnim starciu grupowym rywalami naszych reprezentantów byli faworyci zmagań, czyli reprezentanci Indii, z którymi również przyjdzie nam się zmierzyć w czerwcu. Hindusi pokazali klasę i niestety rozgromili Polaków aż 10-0. Wynik spotkania już w pierwszej minucie otworzył Vivek Sagar Prasad. Po sześciu minutach było już 2-0 za sprawą Sumita Kumara. Najwięcej bramek padło w drugiej kwarcie. W 18. minucie do siatki trafił Varun Kumar, a już po minucie wynik podwyższył Surender Kumar. W 25. minucie ponownie do siatki trafił Varun, a wynik 6-0 po pierwszej połowie ustalił w 29. minucie Simranjeet Singh. W trzeciej kwarcie rywale byli dla Polaków łaskawsi. Jedyną bramkę w tym kwadransie zdobył Nilakanta Sharma. Kolejne gole padły w końcówce. W 50. i 51. minucie do siatki trafił Mandeep Singh, a wynik spotkania ustalił w 55' minucie Amit Rohidas.

 

Indie – Polska 10-0
Vivek 1'; Sumit Kumar 7'; Varun 18', 25'; Surender 19'; Simranjeet 29'; Nilakanta 36'; Mandeep 50', 51'; Amit 55'

 

W meczu o 5. miejsce Polacy znów zmierzyli się z Japończykami. Spotkanie przez długi czas wyglądało bardzo obiecująco z naszej perspektywy. Potrzech kwartach Biało-Czerwoni prowadzili dzięki bramce Mikołaja Gumnego w 31. minucie. Niestety znów zabrakło im energii w końcówce spotkania. W ostatniej kwarcie Azjaci zdobyli aż 6 bramek. W 46. minucie wyrównał Kentaro Fukuda. Po trzech minutach na prowadzenie Japończyków wyprowadził Ryosei Kato, a już w 51. minucie podwyższył je Hirotaka Wakuri. Po kolejnych trzech minutach znów trafił Fukuda, a w 57. minucie gospodarze najbliższych igrzysk olimpijskich zdobyli dwie bramki za sprawą Wakuriego i Suguru Hoshiego.

 

Japonia – Polska 6-1

Fukuda 46', 54'; Kato 49'; Wakuri 51', 57'; Hoshi 57' – Gumny 31'

 

W meczu o trzecie miejsce gospodarze pokonali Kanadyjczyków. Co prawda przyjezdna ekipa wyszła w 14' minucie na prowadzenie za sprawą Marka Pearsona, jednak nie zdołała go utrzymać. W 23' minucie wyrównał Aiman Rozemi, a po pierwszej połowie było już 3-1 dzięki trafieniom Azraia Abu Kamala i Tengku Ahmada Tajuddina. W 45' minucie prowadzenie podwyższył jeszcze Faizal bin Saari, a drugą bramkę dla Kanadyjczyków strzelił w przedostatniej minucie James Wallace.

 

Malezja – Kanada 4-2
Aiman 23'; Azrai 29'; Tengku 30'; Faizal 45' – Pearson 14'; Wallace 59'

 

W finale spotkali się Koreańczycy i Hindusi. Niespodziewanie to ci pierwsi odnieśli triumf. Tym samym trzeci raz w historii zostali najlepszym zespołem w Sultan Azlan Shah Cupie. Poprzednio wygrywali w 1996 i 2010 roku. Po 60 minutach było 1-1 za sprawą bramek Simranjeeta Singha w 9. i Jang Jong-hyuna w 47. minucie. Dlatego też o tym kto zdobędzie puchar zadecydowały karne zagrywki. W nich 4-2 wygrali Koreańczycy, a zwycięskie trafienie zaliczył Lee Nam-yong. Spróbował on ryzykownej i odważnej, ale jak się okazało skutecznej sztuczki, dzięki której przelobował bramkarza. Internauci porównują jego zagranie do piłkarskiej "Panenki".

 

Korea Południowa – Indie 1-1 (4-2)

Jang J-h 47' – Simranjeet 9'

Szymon Frąckiewicz

Miłośnik sportu i muzyki alternatywnej. Pasjonat geografii.