Liga Europy: Londyn bliżej półfinału, festiwal goli w Lizbonie i mocna końcówka Valencii
@cfcunofficial

Liga Europy: Londyn bliżej półfinału, festiwal goli w Lizbonie i mocna końcówka Valencii

  • Dodał: Adam Mroczek
  • Data publikacji: 11.04.2019, 22:55

Po lidze mistrzów przyszedł czas na pierwsze mecze 1/4 finału ligi europejskiej. Na Sinobo Stadium w Pradze, rewelacja rozgrywek Slavia, podejmowała Chelsea Londyn. Goście nie bez trudu wygrali - 1:0, zdobywając zwycięską bramkę w samej końcówce.

 

Pierwsze 45 minut meczu w stolicy Czech było bardzo wyrównane. Zarówno Slavia, jak i Chelsea, stworzyły podobną ilość sytuacji podbramkowych, ale bez przełożenia na efekt w postaci gola. Najbliżej tego byli goście, gdy w 25. minucie, Willian trafił w poprzeczkę. Choć optyczną, minimalną przewagę mieli prażanie, to pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

 

Druga część meczu rozpoczęła się od ataków "The Blues", ale obrona Slavii nadal spisywała się bez zarzutów. Po kilkunastu minutach gry, Maurizio Sarri zdecydował się wpuścić na murawę Edena Hazarda, ściągając z niej Pedro. W 60. minucie Chelsea miała dwie dogodne okazje do objęcia prowadzenia. Najpierw, z pierwszej piłki uderzał Antonio Ruediger, ale Ondrej Kolar znakomicie tę próbę wybronił, zaś chwilę potem nieznacznie chybił Willian. Dziewięć minut później swoją szansę mieli gospodarze. Ibrahim Traore przebiegł z futbolówką kilka metrów, po czym strzelił w kierunku lewego słupka bramki Chelsea, lecz Kepa znakomicie interweniował i odbił ją na korner. Kolejną okazję by uszczęśliwić miejscowych kibiców miał Jan Boril, ale ponownie świetnie spisał się Kepa, zatrzymując groźny strzał Czecha. Gdy wydawało się, że remis jest nieunikniony, to w 86. minucie padła bramka dla londyńczyków. Kapitalną wrzutką w pole karne popisał się Willian, a tam cudownym wykończeniem głową Marcos Alonso, który umieścił piłkę tuż przy bliższym słupku. Ostatecznie goście wywożą z Pragi cenne, jedno-ramkowe zwycięstwo, co przybliża ich do awansu do półfinału.

 

Slavia Praga 0:1 Chelsea Londyn (0:0)

 

Bramki: Alonso (86')

 

Slavia: Kolar - Coufal, Ngadeu-Ngadjui, Deli, Boril - Traore, Kral, Masopust (74' Husbauer), Sevcik, Stoch (64' Zmrhal) - Olayinka (82' van Buren)

 

Chelsea: Arrizabalaga - Alonso, Ruediger, Christensen, Azpilicueta - Kovacić (68' Kante), Jorginho, Barkley (75' Loftus-Cheek) - Willian, Giroud, Pedro (59' Hazard)

 

Żółte kartki: Coufal

 

Sędzia: Felix Zwayer (Niemcy)

 

.....

 

SL Benfica Lizbona 4:2 Eintracht Frankfurt

21' (k.), 43', 54' Joao Felix, 50' Ruben Dias - 40' Jović, 72' Pacienca

 

Sporo ciekawego działo się na innych stadionach, gdzie rozgrywane były pozostałe mecze ćwierćfinałowe. Najwięcej bramek, bo aż sześć, padło w Lizbonie, gdzie Benfica grała z Eintrachtem. Goście szybko utrudnili sobie zadanie, gdy w 20. minucie, z boiska wyleciał Obite N'Dicka, a chwilę potem Joao Felix wykorzystał rzut karny, dając "Orłom" prowadzenie. Niemcom udało się wyrównać dwadzieścia minut później za sprawą Luki Jovicia. Jednak jeszcze przed przerwą, gola na 2:1 dla Benficy, ponownie strzelił Joao Felix. Po zmianie stron gospodarze w cztery minuty podwoili swój dorobek. Najpierw trafił Ruben Dias, a tuż po nim... Joao Felix. Goście zdobyli jeszcze drugą bramkę, której autorem był Goncalo Pacienca. Dzięki temu nadal pozostają w grze o półfinał ligi europejskiej.

 

Villarreal CF 1:3 Valencia CF

36' (k.) Cazorla - 21', 90+3'  Guedes, 90+1' Wass

 

W wewnątrz hiszpańskim starciu, Villarreal mierzył się z Valencią. Piłkarze z Estadio Mestalla już po sześciu minutach wyszli na prowadzenie, gdy Goncalo Guedes dobił piłkę, po niewykorzystanej przez Daniego Parejo "jedenastce". Jak strzelać karne pokazał za to Santi Cazorla, wyrównując stan meczu w 36. minucie. Gościom udało się przesądzić losy tego meczu dopiero w doliczonym czasie gry. Najpierw, prowadzenie "Nietoperzom" dał Daniel Wass, a wynik ustalił Guedes.

 

Arsenal Londyn 2:0 SSC Napoli

15' Ramsey, 25' (sam.) Koulibaly

 

Najciekawiej zapowiadał się mecz Arsenalu z Napoli. Szybko się jednak okazało, że emocji zbyt wielu nie będzie. Arsenal zdecydowanie przeważał, co udokumentował dwoma golami w przeciągu dziesięciu minut.

Adam Mroczek

Wielki fan sportu, a na portalu jego szef. Człowiek od pływania, żużla, piłki nożnej, a także biegów narciarskich, snowboardu i narciarstwa dowolnego. Rodowity torunianin, a prywatnie zagorzały kibic Liverpoolu FC oraz Get Well Toruń. Miłośnik podróży po Polsce i świecie oraz smakosz piwa.