PHL: GKS Tychy obronił tytuł mistrza Polski!
Aleksander Kurcoń/poinformowani.pl

PHL: GKS Tychy obronił tytuł mistrza Polski!

  • Dodał: Aleksander Kurcoń
  • Data publikacji: 13.04.2019, 22:40

GKS Tychy po bardzo wyrównanym meczu pokonał na wyjeździe Comarch Cracovię 2:1 i dzięki temu sięgnął po tytuł mistrza Polski. Gola na wagę zwycięstwa w trzeciej tercji zdobył Jakub Witecki. Dla tyszan jest to drugie mistrzostwo z rzędu.

 

Choć jeszcze tydzień temu wydawało się to nieprawdopodobne, dzisiaj Comarch Cracovia została podstawiona pod ścianą i grała o swoje być albo nie być. GKS dzięki dwóm zwycięstwom z rzędu mógł się cieszyć z korzystnego bilansu i ewentualnego decydującego spotkania na Stadionie Zimowym w Tychach. Tyszanie mieli jednak bardzo zły bilans z Comarch Cracovią w starciach o złoty medal. Na kartach historii zapisało się aż siedem takich pojedynków i za każdym razem GKS musiał uznać wyższość ekipy z Krakowa. W tym sezonie tyski GKS jednak przełamał tę niechlubną serię. 


Szósty mecz finału Polskiej Hokej Ligi mógł zrobić wrażenie widzach szczególnie przez świetną atmosferę, która panowała na lodowisku w Krakowie. Trybuny podzielone na fanów GKSu i Cracovii pokazały jak z szacunkiem do siebie nawzajem można prowadzić głośny, imponujący doping.


Od samego początku obie drużyny narzuciły sobie wysokie tempo, atakowała jednak przede wszystkim Cracovia, która potrzebowałą dzisiaj goli jak tlenu. Pierwsze trafienie dla Pasów stało się faktem dosyć szybko, bo w 11. minucie meczu, kiedy to Adrian Gajor mocnym strzałem z kilku metrów pokonał Johna Murraya. Po zdobyciu gola gospodarze nie zamierzali odpuszczać i ruszyli od razu do ataku. W ostatnich minutach to jednak aktualni mistrzowie Polski przejęli inicjatywę. Najpierw w 19. minucie w poprzeczkę trafił Michael Cichy, a minutę później gola dla gości zdobył Mateusz Gościński. Trzeba jednak przyznać, że Pasy nie miały przy trafieniu szczęścia, ponieważ Gościński w momencie uderzenia znajdował się za bramką i raczej starał się dogrywać do kolegów z zespołu. Krążek jednak niefortunnie odbił się od Noworyty, co kompletnie zmyliło Koprivę.

 

Druga tercja wyglądała na starcie nieco inaczej, obie drużyny bardziej myślały o zabezpieczeniu własnej bramki, z tego powodu nie oglądaliśmy żadnych klarownych sytuacji. W 29. minucie bardzo dobrą okazję miał Jefiminenko, po tym jak przechwycił krążek w tercji rywali, ale trafił wprost w bramkarza. Wrzało ponadto w relacjach między zawodnikami, dochodziło dosyć często do przepychanek, kary otrzymali m.in. Zygmunt i Komorski. Druga tercja nie przyniosła oczekiwanych goli.

 

Cracovia nie wykorzystała przewagi na początku trzeciej tercji, tak więc nadal nie oglądaliśmy bramek. W 44. minucie bliski pokonania Murraya był Turtiainen, jednak krążek minął słupek dosłownie o centymetry. Dzisiaj jednak bramkarze nie mieli tyle pracy co w poprzednich meczach finału. Szczególnie John Murray nie miał zbyt wielu okazji do zaprezentowania swoich umiejętności. Pod krakowską bramką zawrzało w 47. minucie, kiedy to Cracovię przed stratą gola uratował słupek! Minutę później znakomitą sytuację zmarnował Adrian Gajor, który miał przed sobą pustą bramkę, jednak postawił na siłę, nie na precyzję i ostatecznie krążek poszybował nad poprzeczką. Niewykorzystane sytuacje lubią się jednak mścić. W 49. minucie GKS wyszedł na prowadzenie dzięki trafieniu Jakuba Witeckiego, który dobijał strzał i pokonał z bliskiej odległości Koprivę. Mógł być to gol na wagę mistrzostwa Polski, bowiem dzisiaj defensywy obu drużyn były bardzo szczelne. W 53. minucie kibice Cracovii jednak doczekali się wyrównania, ale nie nacieszyli się długo. Trafienie Drzewieckiego po obejrzeniu powtórek anulowali sędziowie, ponieważ uznali, że krążek został wstrzelony łyżwą. GKS nadal był na prowadzeniu. Gospodarze otrzymali szansę od losu na pięć minut przed końcem, kiedy to Tomas Sykora - notabene były gracz Pasów - został wysłany na ławkę kar. Nie minęło jednak 50 sekund, a przewaga zakończyła się, bowiem Turtiainena sędziowie ukarali karą za wywrócenie bramkarza i niesportowe zachowanie. Końcówka była bardzo gorąca, przede wszystkim przez wykluczenia. Pasy mimo wielkiego zaangażowania nie zdołały zdobyć wyrównującej bramki. Tym samym GKS Tychy po raz drugi z rzędu sięgnął po złoty medal i został mistrzem Polski w hokeja na lodzie.

 

 

Comarch Cracovia - GKS Tychy 1:2 (1:1; 0:0; 0:1) - stan rywalizacji 2:4


1:0 Adrian Gajor 10:35
1:1 Mateusz Gościński 19:53 (Filip Komorski)

1:2 Jakub Witecki 48:32 

Aleksander Kurcoń

Piłka nożna w każdym wydaniu, a także hokej i koszykówka.