Boks: nierozstrzygnięta walka Quillin - Truax, wygrana Derewianczenki

Boks: nierozstrzygnięta walka Quillin - Truax, wygrana Derewianczenki

  • Dodał: Jakub Zegarowski
  • Data publikacji: 14.04.2019, 07:27

Wciąż nie znamy obowiązkowego pretendenta do pasa IBF w wadze super średniej. Walka Petera Quillina (34-1-1, 23 KO) z Calebem Truax (30-4-2, 19 KO) została zatrzymana po drugiej rundzie z powodu pęknięcia łuku brwiowego "Goldena" po przypadkowym zderzeniu głowami. Sędziowie ogłosili ND (no decision). Wcześniej w Minneapolis, cenne zwycięstwo odniósł Siergiej Derewianczenko. Ukrainiec w kolejne walce powalczy o pas IBF w kategorii średniej.

 

W pierwszej odsłonie wyraźnie lepszy był Quillin. "Kid Chocolate" dominował spokojem, dobrze ustawiał przeciwnika lewym prostym, aż w końcu wystrzelił efektownym prawym podbródkowym udowadniając swoją wyższość nad rywalem. Niestety, w drugiej rundzie panowie zderzyli się głowami przy ataku Quillina i chociaż Truax chciał kontynuować potyczkę, to jednak rozcięcie było na tyle głębokie, iż sędzia ringowy w porozumieniu z lekarzem zdecydował się na zatrzymanie walki.

Najprawdopodobniej, niedługo doczekamy się drugiego starcia Quillin Truax, żeby w końcu wyłonić pretendenta do pasa IBF w wadze super średniej.

 

Siergiej Derewianczenko (13-1, 10 KO) miał olbrzymie kłopoty w starciu z Jackiem Culcayem (25-4, 13 KO), lecz ostatecznie wygrał jednogłośną decyzją sędziów. W pierwszej połowie pojedynku bardziej podobał się Niemiec. Wyprzedzał akcje Ukraińca, znakomicie poruszał się na nogach, raz za razem zaskakując defensywę faworyzowanego przeciwnika. W okolicach 5. rundy Culcay nieco zwolnił. Ciosy na tułów wyprowadzane przez Derewianczenkę przyniosły określony skutek, przez co przewaga szybkości Niemca nie była już tak wyraźna. A w takich warunkach wyższość Siergieja musiała być wyraźna. Ukrainiec był zdecydowanie aktywniejszy, składał swoje ciosy w pomysłowe kombinacje, wygrywał kolejne rundy, odrabiając straty z pierwszej części pojedynku i wychodząc na prowadzenie.

 

Zupełnie niespodziewanie, w połowie 10. rundy Culcay wypalił bardzo mocnym prawym sierpowym. Derewianczenko zatoczył się do tyłu, lecz nie padł na deski. Niemiec szybko doskoczył do przeciwnika, żeby skończyć pracę, ale zabrakło czasu. Minuta przerwy nie wystarczyła Ukraińcowi na pełne dojście do siebie, więc w kolejnych 180 sekundach skupił się głównie na walce o przetrwanie. Siergiej wiedział jednak, iż musi wygrać ostatnią odsłonę, żeby względnie spokojnie czekać na werdykt. I zrobił to. W ostatniej minucie trafił kilkoma mocnymi ciosami, zapewniając sobie wygraną w stosunku 115:113, 116:112 x2