MŚ: obrońca tytułu już w drugiej rundzie

MŚ: obrońca tytułu już w drugiej rundzie

  • Dodał: Łukasz Nocuń
  • Data publikacji: 20.04.2019, 23:57

Broniący tytułu Mark Williams jako pierwszy awansował do drugiej rundy mistrzostw świata w snookerze. Walijczyk pokonał 10:7 Martina Goulda. Blisko gry w kolejnej fazie turnieju są także Neil Robertson i Ding Junhui. Australijczyk prowadzi 9:0 z Cypryjczykiem Michaelem Georgiou, a Chińczyk ma przewagę trzech partii nad Szkotem Anthonym McGillem.

 

Zgodnie z wieloletnią tradycją turniej rozpoczyna się od pojedynku obrońcy tytułu. W tym roku przywilej ten przypadł Markowi Williamsowi, który w zeszłorocznym finale pokonał Johna Higginsa 18:16. W pierwszej rundzie los skojarzył Walijczyka z groźnym Martinem Gouldem. Będący daleko od swojej optymalnej formy Williams szybko rozwiał wątpliwości związane z jego dyspozycją. Mimo nieudanego frejma otwarcia, później prezentował się doskonale. Wbijał pewnie i konsekwentnie powiększał przewagę. W szóstym frejmie wbił 129-punktowego brejka, po którym prowadził 5:1. Fatalna gra Goulda nie przeszkodziła mu w częściowym odrobieniu strat. Anglik najpierw wygrał swoją drugą partię dzięki 62-punktowemu podejściu, a następnie wykradł frejma Willamsowi, mając na liczniku stratę niespełna 50 oczek. Ostatnią odsłonę porannej sesji na swoim koncie zapisał jednak Williams, który zanotował 97-punktowego brejka.

 

Po powrocie do stołu Williams kontynuował dobrą grę. Co prawda brakowało w jego poczynaniach efektywności, ale co najistotniejsze w najważniejszych momentach prezentował się skutecznie. Taka gra pozwoliła Walijczykowi na objęcie prowadzenia 9:4. Wówczas coś w grze obrońcy tytułu się zacięło. Gould przejął inicjatywę i błyskawicznie zapisał na swoim koncie trzy frejmy z rzędu. Williams powstrzymał powrót przeciwnika, wygrywając ostatnią partię spotkania 80:13. W kolejnej rundzie zmierzy się ze zwycięzcą meczu pomiędzy Davidem Gilbertem a Joe Perrym.

 

Mark Williams (Walia) - Martin Gould (Anglia) 10:7 

0:69(64), 53:26, 69:13, 64(55):16, 63(54):11, 129(129):0, 32:73(62), 50:58, 97(97):0, 66:59(52), 12:70(59), 71(70):53(53), 129(56,69):0, 17:70(70), 0:131(87), 34:77(76), 80:13

 

W inauguracyjnej zmagania sesji zaprezentowali się także Luca Brecel i Gary Wilson. Po dziewięciu frejmach na minimalnym prowadzeniu jest Belg. 14. zawodnik światowego rankingu grał dziś bardzo nierówno, przez co nie zdołał wykreować bardziej korzystnego rezultatu. Mimo wszystko Brecel momentami prezentował świetną grę, czego efektem były dwa wysokie brejki - 88-punktowy z partii nr sześć, a także 131-punktowy z siódmej partii. Będący na fali Belg dołożył kilkanaście minut później trzecią partię z rzędu i wyszedł na prowadzenie 5:3. Wilson zmobilizował się jednak w końcówce sesji, kiedy to zdołał wybić 72-punktowego brejka. Mecz Belga z Anglikiem zostanie dokończony jutro w sesji popołudniowej. 

 

Luca Brecel (Belgia) - Gary Wilson (Anglia) 5:4

9:89(67), 74(74):15, 74:4, 14:84(50), 25:56, 103(88):9, 131(131):0, 65:49, 16:72(72)

 

Swoje aspiracje do zdobycia tytułu potwierdził jeden z głównych faworytów - Neil Robertson. Australijczyk w pierwszej sesji spotkania nie oddał Cypryjczykowi Michaelowi Georgiou ani jednego frejma. Podczas dziewięciu partii zaaplikował przeciwnikowi dwie setki w wysokości odpowiednio 100 oraz 120 punktów, a także dokładając pięć ponad 50-punktowych podejść. Dokończenie spotkania jutro o godzinie 20 czasu polskiego.

 

Neil Robertson (Australia) - Michael Georgiou (Cypr) 9:0

79(58):18, 101(100):1, 58:10, 114(96):0, 73(68):5, 121(120):0, 54:39, 132(85):0, 74(55):0

 

Udane wejście w turniej zanotował także Ding Junhui. Rozstawiony z nr 10 były finalista czempionatu z 2016 roku w pierwszej rundzie trafił na Anthony'ego McGilla. Szkot do Crucible awansował głównie dzięki efektownemu comebackowi w meczu 3. rundy kwalifikacji przeciwko Robertowi Milkinsowi. McGill przegrywał w nim 2:7, aby ostatecznie zwyciężyć 10:8. 

Dziś od początku widać było jednak dominację Azjaty, który na regulaminową przerwę schodził z dwufrejmową przewagą. Tuż po niej kibice zgromadzeni w świątyni snookera byli świadkami bardzo emocjonującej partii. Obaj snookerzyści zbudowali wysokie podejścia, ale minimalnie więcej na swoim liczniku miał Junhui, który odskoczył na 4:1. McGill odpowiedział szybko zwycięską partią, ale po chwili Chińczyk popisał się podejściem w wysokości 129 oczek. Dwoma kolejnymi frejmami zawodnicy się podzielili i po pierwszej sesji Ding prowadzi 6:3.

 

Ding Junhui (Chiny) - Anthony McGill (Szkocja) 6:3

84(64):33, 13:74(59), 73:54, 83(70):0, 76(64):71(59), 57(52):73, 129(129):6, 81:20, 8:76(76)

 

Pierwszego dnia zawodów okazję do zaprezentowania się w Crucible otrzymali także Stephen Maguire i Tian Pengfei. Dla Chińczyka jest to debiut w mistrzostwach świata i trzeba przyznać, że początek jego przygody z tegoroczną imprezą może napawać optymizmem. Kwalifikant podszedł do meczu bez respektu dla bardziej utytułowanego przeciwnika. Spotkanie długimi fragmentami nie porywało. Obaj zawodnicy szli cios za cios. Przy stanie 2:2 nieco lepszy okres gry prezentował Maguire, który wyszedł na prowadzenie 4:2. Finisz należał jednak do Pengfeia, który wygrał trzy partie z rzędu. W jednej z nich zanotował nawet swoją premierową setkę w Crucible. Zawodnicy ponownie pojawią się przy stole jutro o godzinie 20. 

 

Stephen Maguire (Szkocja) - Tian Pengfei (Chiny) 4:5

0:95(52), 84(80):25, 73:31, 1:88(59), 62(62):58(58), 92:33, 24:65, 11:103(100), 0:74(70)