Josh Kelly za mocny dla Runowskiego
https://pixabay.com

Josh Kelly za mocny dla Runowskiego

  • Dodał: Armin Loewenau
  • Data publikacji: 20.04.2019, 21:44

Josh Kelly (9-0, 6 KO) po jednostronnym pojedynku pokonał jednogłośnie na punkty Przemysława Runowskiego (17-1, 3 KO) podczas gali na O2 Arena w Greenwich. Była to pierwsza porażka polskiego pięściarza, który po raz pierwszy toczył pojedynek poza granicami kraju.

Już od pierwszej rundy rysowała się zdecydowana przewaga Kelly'ego. Brytyjczyk boksował tak, jak chciał, wykazując się przy tym sporą nonszalancją i brakiem respektu przed rywalem. Runowski od pierwszego starcia wydawał się być bardzo spięty i zaskoczony szybkością i dużym rozluźnieniem u przeciwnika, który górował praktycznie w każdym elemencie bokserskiego rzemiosła. W drugiej rundzie rozochocony Kelly przycisnął mocniej, w konsekwencji spychając Runowskiego do lin. Po gradzie ciosów sędzia zdecydował się wyliczyć polskiego pięściarza i ten przetrwał drugą rundę. Od początku trzeciego starcia Polak ruszył nieco odważniej do przodu, kilka razy trafiając gospodarza. Nie były to jednak ciosy, które mogłyby zrobić wrażenie na miejscowym zawodniku, który wciąż czuł się w ringu bardzo pewnie i zdecydowanie kontrolował przebieg walki, reagując lekceważąco śmiechem na ciosy swojego rywala.

W kolejnych odsłonach "Kosiarz" starał się poczynać jeszcze śmielej, odgryzając się Brytyjczykowi raz po raz, co spowodowało rozcięcie pod jego okiem. Walka, choć ze zdecydowaną przewagą faworyta, to Runowski prezentował się coraz lepiej, starając się wyprowadzać z każdą rundą większą ilość ciosów. Na początku dziewiątego starcia z narożnika Kelly'ego można było usłyszeć komendę "finish him" i zaledwie minutę później Runowski znalazł się po raz drugi na macie ringu, tym razem po mocnym lewym haku na wątrobę. Kolejny raz naszemu zawodnikowi udało się przetrwać do końcowego gongu. W dziesiątym starciu Polak pracował na to, aby zostawić po sobie dobre wrażenie, ale został złapany na kontrze lewym sierpowym i trzeci raz wylądował na deskach.

Mimo zdecydowanej przewagi swojego oponenta, mocnych ciosów i kryzysowych momentów, polskiemu zawodnikowi udało się dotrwać do końcowego gongu. Po dziesięciu rundach jednostronnej walki sędziowie punktowali dwa razy 100-88 oraz raz 100-89, wszyscy dla Josha Kelly'ego, który obronił interkontynentalny pas WBA w wadze półśredniej.

Na tej samej gali doszło jeszcze do dwóch ciekawych pojedynków w wadze ciężkiej. Dereck Chisora (30-9, 21 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Senada Gashiego (17-3, 17 KO) po mało ciekawym widowisku. Pojedynek przez dziesięć rund przebiegał tak samo. Stroną atakującą był Chisora, natomiast zawodnik pochodzący z Kosowa nie zaprezentował absolutnie nic, przez cały dystans skupiając się na defensywie. 

W drugiej walce ulubieniec miejscowej publiczności David Allen (17-4, 14 KO) pokonał przez KO w rundzie trzeciej Lucasa Browne (28-2, 24 KO). Mimo obiecującego początku ze strony Australijczyka, Brytyjski "ciężki" w trzeciej odsłonie trafił mocnym lewym hakie mna wątrobę i posłał swojego rywala na matę ringu, ciężko go nokautując. Tuż po zakończeniu walki w narożniku Browne'a pojawili się medycy, którzy podali mu tlen, co świadczy o tym, jak destrukcyjne okazało się być to uderzenie na korpus. Allen zapisał siedemnaste zwycięstwo w swoim rekordzie i może liczyć na ciekawe oferty ze strony promotora - Eddiego Hearna.