NBA: gorące starcie na Brooklynie

NBA: gorące starcie na Brooklynie

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 21.04.2019, 11:19

Przepychanki przyćmiły czwarte starcie Siedemdziesiątek Szóstek z Siatkami w ćwierćfinale Konferencji Wschodniej. Lepsi okazali się w nim 76ers, którzy prowadzą już 3:1 i są na najlepszej drodze do awansu.

 

Brooklyn Nets - Philadelphia 76ers 108:112 (33:24, 30:33, 28:28, 17:27)

 

Drugie zwycięstwo drużyny z Filadelfii zdecydowanie uspokoiło włodarzy zespołu, którzy nabrali obaw po inauguracyjnej porażce na własnym parkiecie. Ekipa pod wodzą Joela Embiida zwyciężyła minimalnie z Nets, którzy byli na prowadzeniu niemal przez całe spotkanie. Wyśmienity występ kameruńskiego koszykarza przysłoniły jednak poczynania innego z zawodników trzeciego zespołu Wschodu w sezonie zasadniczym. Jimmy Butler zmuszony był bowiem opuścić parkiet po przepychankach z Jaredem Dudley’em. Ten sam los spotkał przeciwnika w siłowym starciu, a ich bój został najlepiej zapamiętaną “akcją” całej ćwierćfinałowej serii.

 

San Antonio Spurs - Denver Nuggets 103:117 (34:22, 20:32, 35:27, 24:26)

 

Remis 2:2 po czterech meczach potwierdza przewidywania ekspertów o wyrównanym starciu. Wysoko notowani Denver Nuggets tym razem zdecydowanie zwyciężyli na wyjeździe z przeciwnikami z San Antonio aż 119:103. Nikola Jokić i Jamal Murray poprowadzili do triumfu drugą ekipę Zachodu po sezonie zasadniczym i wciąż mają szansę na końcowy sukces przeciwko znacznie bardziej doświadczonym rywalom.

 

Detroit Pistons - Milwaukee Bucks 103:119 (24:32, 30:35, 24:33, 25:19)

 

Trzeci mecz i trzecie zwycięstwo Bucks. Różnica pomiędzy drużynami nie była tym razem co prawda tak znacząca, jednak 16-punktowa przewaga wyżej notowanego zespołu wciąż oznacza brak szans jakiejkolwiek walki Pistons o zwycięstwo. Pokaźnych rozmiarów porażki ekipy z Pistons nie był w stanie zniwelować nieco nawet solidny występ Blake’a Griffina, który zakończył spotkanie z linijką: 27 punktów, 7 zbiórek i 6 asyst.

 

Utah Jazz - Houston Rockets 101:104 (30:28, 25:22, 21:24, 25:30)

 

Choć seria Jazz i Rockets przeniosła się na zachód do Salt Lake City. Mimo to nie zmienił się zwycięzca trzeciego spotkania, z którego z tarczą ponownie wyszli Rockets. Nawet słaby wynik lidera zespołu z Houston - Jamesa Hardena, którego skuteczność - 3 na 20 z gry z pewnością nie jest powodem do chluby, nie przeszkodziła w końcowym triumfie. Gospodarze pod wodzą Donovana Mitchella (34 punkty, 5 asyst i 6 zbiórek) nie byli w stanie wykorzystać słabości Rakiet, które są na najlepszej drodze do wygranej w czterech meczach.