Snooker - MŚ: Trump, Hawkins i Yuelong w II rundzie

Snooker - MŚ: Trump, Hawkins i Yuelong w II rundzie

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 24.04.2019, 23:26

Judd Trump, Barry Hawkins oraz Zhou Yuelong dołączyli do snookerzystów, którzy zagrają w II rundzie mistrzostw świata. O dwa ostatnie w niej miejsca rywalizaują Jack Lisowski i Ali Carter oraz Kyren Wilson i Scott Donaldson.

 

Po wczorajszej sesji jeden z faworytów mistrzostw, Judd Trump, niespodziewanie przegrywał z Tajlandczykiem Thepchaiya Un-Nooh. Grał źle, błysnął tylko raz, zdobywając brejka za 141 punktów. Dzisiejszą sesję lepiej zaczął Anglik, dość szybko niwelując stratę do rywala do dwóch partii. W kolejnej wydawało się, że Trump jeszcze zmniejszy dystans, ale dwa błędy przerwały dobrze zapowiadające się czyszczenie stołu i brejka przejął Thepchaiya. Partia 12. była istnym festiwalem błędów z obu stron, skuteczność wbić nie przekraczała w nim 20%. Na początku wyglądało na to, że Trump ma nawet układ na brejka maksymalnego, ale bardzo szybko go zmarnował. Szybciej nerwy ostatecznie opanował Trump i wyczyścił stół do końca. W ostatnim brejku przed przerwą Tajlandczyk popełnił błąd na czarnej, zostawiając rywalowi stół przygotowany do podejścia trzycyfrowego. Trump zrobił to "na dwie raty" i do szatni panowie zeszli przy stanie 6:7 z perspektywy Anglika. Po przerwie Trump zdobył dwa kolejne frejmy i wyszedł po raz pierwszy w tym meczu na prowadzenie. Tajlandczyk drugi punkt w dzisiejszej sesji zdobył dopiero w 16 partii i w ten sposób mieliśmy remis po 8. Kolejne dwie partie gracze sprawiedliwie podzielili między siebie, co oznaczało kolejny w tych mistrzostwach decider. Otworzył go Tajlandczyk 26 punktami, zakończonymi mało fortunnym rozbiciem czerwonych. Trump odpowiedział pięknym odbiciem czerwonej od bandy do środkowej kieszeni, po czym zdobył 53 punkty i pomylił się w pozycjonowaniu do koloru. Zaczęła się taktyczna gra, zakończona sukcesem Anglika, oznaczającym awans do II rundy, w której rywalem będzie Ding Junhui.

 

Judd Trump - Thepchaiya Un-Nooh 10:9

97:0, 11:75(69), 55:69, 0:79(60), 141(141):0, 03:73, 98:14, 18:77(54), 11:67

90(82):3, 42:62(50), 67:28, 94(62):13, 54:11, 99(68):5, 16:69(69), 73:14, 33:78(78), 73(53):46

 

Mark Allen nie zdołał odrobić straty, z którą przystąpił do drugiej części pojedynku z Zhou Yuelongiem. Ba, po dwóch frejmach wydawało się, że Irlandczyk z Północy nie uniknie kompletnej kompromitacji, bo jeden z najbardziej utalentowanych z całej armady chińskich młodych snookerzystów prowadził po nich już 9:2. Dopiero wtedy mający przecież za sobą świetny sezon (dwa wygrane turnieje rankingowe) Allen obudził się z niebywałego letargu. Zaczął odrabiać straty. Wygrał kolejnych pięć frejmów, w pierwszych czterech notując wysokie podejścia, w tym bardzo efektowne 131 punktów w partii 15. W kolejnej mozolnie uciułał punkty, podtrzymując nadzieje na awans do kolejnej rundy, ale już w 17 rozdaniu Yuelong przerwał remontadę rywala. Zdobył 73 punkty i w drugim starcie w mistrzostwach po raz pierwszy awansował do drugiej rundy. Natomiast ćwierćfinalista sprzed dwóch lat po raz drugi z rzędu raczej niespodziewanie odpada w pierwszej rundzie. Teraz Chińczyka czeka walka o ćwierćfinał albo z Jackiem Lisowskim, albo z Alim Carterem.

 

Mark Allen - Zhou Yuelong 7:10

61:62, 52:86, 0:87(86), 6:67(54), 0:102(101), 68(68):57(53), 0:76(73), 6:126(74), 83(66):18

32:72(72), 32:66, 108(64):4, 76(60):0, 72(72):60(60), 131(131):0, 74:43, 45:73

 

Mecze pierwszej rundy tegorocznych mistrzostw dzielą się generalnie na dwie grupy - te bardzo zacięte, o wyniku których decydują pojedyncze bile oraz te jednostronne, w których rozstawieni zawodnicy "niszczą" kwalifikantów. Do tej drugiej należała pierwsza sesja pojedynku Bary'ego Hawkinsa z Li Hangiem. Tempo meczu może nie było zawrotne, nie mieliśmy spektakularnych podejść, ale Anglik, który wczoraj skończył 40 lat spokojnie zdobywał frejm za frejmem. Warto podkreślić, że Hawkins w ostatnich sześciu edycjach czempionatu awansował co najmniej do ćwierćfinału, raz grał w finale, czterokrotnie w półfinale, więc jego porażka w pierwszej rundzie byłaby kolejną sensacją. Najwyższym brejkiem w tej sesji było 85 punktów Anglika w czwartej partii. Hawkins uzbierał w sumie cztery podejścia powyżej 50 punktów. Debiutujący w Crucible Chińczyk pierwszy duży punkt zapisał na swoim koncie dopiero w ostatniej partii porannej sesji. W wieczornej zgodnie z przewidywaniami do zamknięcia meczu potrzebne były tylko dwa frejmy. "Hawk" zdobył 69 i 95 punktów i mógł spokojnie wrócić do hotelu. W drugiej rundzie zagra albo z Kyrenem Wilsonem albo Scottem Donaldsonem. 

 

Barry Hawkins - Li Hang 10:1

63:49, 89(84):1, 86:23, 85(85):0, 77(77):0, 54:52, 91(55):32, 74:37, 24:74, 69(69):4, 95(95):38

 

W sesji popołudniowej rozpoczął się mecz Kyrena Wilsona ze Scottem Donaldsonem. Zdecydowanym faworytem był Anglik, który ma za sobą najlepszy sezon w karierze i uważany był za potencjalnego "czarnego konia" mistrzostw. Do takich prognoz upoważniały wygrane dwa turnieje rankingowe, cztery ćwierćfinały i mistrzostwo świata na sześciu czerwonych. Szkot też sobie nieźle poczynał w ostatnich dwunastu miesiącach, ale jego dorobek jest zdecydowanie skromniejszy, podobnie jak i ranking. Wilson zaczął mocno, już w drugim frejmie zanotował pierwszą "paczkę" - równe 100 punktów. W kolejnym uzbierał 102, lecz w kilku podejściach do stołu. Donaldsson włączył się do walki wygrywając bardzo wyrównaną czwartą, a następnie równie zaciętą i długą szóstą partię. Wilson jednak na więcej dziś rywalowi nie pozwolił. W kolejnych dwóch stołach pozbierał 72 i 73 punkty i prowadził 6:2. Zaplanowanego na dziś dziewiątego frejma nie rozgrywano, bo zbliżał się już czas rozpoczęcia wieczornej sesji. Dokończenie meczu jutro.

 

Kyren Wilson - Scott Donaldson 6:2

56:47, 100(100):0, 102:16, 61(60):64, 57(51):68(56), 72:67(63), 73:40

 

Mecz, który zaczął się w sesji wieczornej jako ostatni w I rundzie przed mistrzostwami typowany był jako ten, który powinien przynieść najwięcej emocji. Doświadczenie w main tourze i samych startach w Crucible (dwa razy grał w finale, przegrywając z O'Sullivanem) przemawiały za starszym z Anglików, tegoroczne wyniki zdecydowanie za tym młodszym. Wymianę ciosów otworzył Carter, zdobywając w pierwszym frejmie łącznie 113 punktów. W kolejnych dwóch mieliśmy taktyczną rozgrywkę, w której panowie podzielili się wygranymi sprawiedliwie. Przed przerwą Lisowski wyrównał zdobywając 101 punktów w jednej wizycie przy stole. Przerwa zdecydowanie pobudziła do gry Cartera, który najpierw na dwa razy zdobył 80 punktów, a następnie wyszarpał w taktycznej rozgrywce 77 oczek. Lisowskiemu mina zrzedła jeszcze bardziej, kiedy jego rywal na swoje konto zapisał i partię numer 7., dobywając po eleganckiej, spokojnej grze 70 punktów. Kolejny frejm zakończył się dogrywką po remisie 64:64. Wygrał ją Lisowski. Podobnie jak całego ostatniego frejma dzisiejszej sesji. W połowie meczu jest zatem 5:4 dla Cartera i zapowiada się pasjonująca końcówka jutro.

 

Jack Lisowski - Ali Carter 4:5

1:113(61), 84:38, 58:59, 101(101):0, 0:80(60), 8:77, 6:70(70), 71:64(59), 84:16

 

Plan gier na jutro:

 

14:00

Jack Lisowski - Ali Carter (runda I, sesja 2)

Shaun Murphy - Neil Robertson (runda II, sesja 1)

 

20:00

Kyren Wilson - Scott Donaldson (runda I, sesja 2)

Mark Selby - Gary Wilson (runda II, sesja 1)

 

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.