Liga Mistrzów EHF: Vive bez medalu

Liga Mistrzów EHF: Vive bez medalu

  • Dodał: Rafał Walter
  • Data publikacji: 02.06.2019, 16:55

Niestety medal nie dla PGE VIVE Kielce! W meczu o brąz Final Four Ligi Mistrzów Barcelona Lassa okazała się lepsza od mistrzów Polski 40:35 i to zawodnicy z Hiszpanii staną na najniższym stopniu podium.

 

Dla Barcelony mecz o 3. miejsce był w zasadzie spotkaniem pocieszenia, bowiem wszyscy eksperci jednym tchem stawiali zawodników z Półwyspu Iberyjskiego jako głównych faworytów do końcowego triumfu. Hiszpanie przegrali jednak z Vardarem Skopje 27:29. Vive okazało się słabsze z kolei od Veszprem i marzyło o zdobyciu jakiegokolwiek medalu.

 

Początek meczu był stosunkowo wyrównany i kielczanie nie odstawali w żadnym z elementów gry. Od pierwszych minut świetnie spisywał się jednak w bramce Barcelony Perez de Vargas i dzięki niemu hiszpańscy piłkarzy ręczni budowali powolnie przewagę. W drużynie Vive bardzo skutecznie grał Kulesz, który znajdował sposób na bramkarza rywali i głównie dzięki niemu w połowie pierwszej części spotkania podopieczni Dujszebajewa przegrywali tylko dwoma golami (9:7).

 

Niestety po chwili przewaga Hiszpanów znowu wzrosła do 4-5 bramek różnicy i już do przerwy nie udało się nadrobić zawodnikom VIVE tych strat. Martwić mogła słaba gra w obronie kielczan, bowiem Barcelona po 30 minutach wygrywała 20:16.

 

Druga połowa to ofensywny handball z obu stron. Mało gry w defensywie, ale z drugiej strony szybkie wznowienia i piękne, indywidualne akcje z obu stron. Niestety przewaga Barcelony utrzymywała się, a nawet w pewnej chwili wzrosła po rzucie Enterriosa do sześciu bramek (30:24). Wtedy nastąpił zryw graczy Vive. Sygnał do ataku dał Alex Dujszabajew, a potem skuteczne rzuty Karalka i przede wszystkim Blaża Janca sprawiły, że kielczanie zbliżyli się na zaledwie dwa gole różnicy.

 

Niestety był to tylko i wyłącznie chwilowy zryw. Trener Barcelony wziął czas, a po nim do siatki mistrzów Polski dwukrotnie trafili Katalończycy. Nerwowość udzielała się graczom obu zespołów. Skutkowała ona dwuminutowymi karami oraz "teatrem" wśród zawodników. W 51. minucie aż w potrójnym osłabieniu grali Hiszpanie, ale kielczanom nie udało się wykorzystać korzystnej sytuacji.

 

Nadal więc utrzymywały się cztery bramki przewagi piłkarzy ręcznych z Półwyspu Iberyjskiego. Na swoje barki grę Vive próbował wziąć Alex Dujszebajew, ale syn trenera mistrzów Polski był nieskuteczny. Kolejne bramki z linii 7. metrów za to dokładał Arkadiusz Moryto i w 56. minucie mieliśmy 37:33 dla Barcelony.

 

Kielczanom nie starczyło odrobić czasu by odrobić straty i to Katalończycy stanęli na najniższym stopniu podium Final Four Ligi Mistrzów, wygrywając 40:35.

 

FC Barca Lassa - PGE Vive Kielce 40:35 (20:16)

 

Barcelona: Moller, Perez de Vargas - Anderson, Bengoechea, Dolenec, dos Santos, Duarte, Enterrios, Fabregas, Gomez Abello, Ilić, Mem, N'Guessan, Palmarsson, Sorhaindo, Tomas

 

PGE Vive Kielce: Cupara, Ivić - Wałach, Aguinagalde, Bis, Cindrić, Dujszebajew, Fernandez, Jachlewski, Janc, Jurkiewicz, Karalek, Kulesz, Lijewski, Mamić, Moryto