Gwiazdy MMA i boksu zagrały dla Aleksa
Dawid Lis

Gwiazdy MMA i boksu zagrały dla Aleksa

  • Data publikacji: 03.06.2018, 17:17

W sobotę w Gorzowie Wielkopolskim rozgrywany był wyjątkowy mecz. Charytatywne spotkanie gwiazd MMA i bosku w piłkarskim pojedynku. Lepsi byli reprezentanci MMA, ale wynik był najmniej istotny.

U 14-letniego Aleksa lekarze stwierdzili guza złośliwego kości piszczelowej osteosarcoma z patologicznym złamaniem kości. Chłopiec stracił nogę. Teraz walczy o powrót do jak największej sprawności. Dlatego na gorzowskim stadionie spotkali się zawodnicy MMA i boksu, aby wesprzeć jego leczenie. Podczas meczu zbierane były środki na dalsze leczenie Aleksa. Organizatorem całego przedsięwzięcia była fundacja Cancer Fighters.

Jak już wspominaliśmy, to nie o wynik meczu chodziło. Przede wszystkim chodziło o to, żeby zebrać jak najwięcej pieniędzy. A spotkać gwiazdy sportów walki w Gorzowie - i to w takiej ilości - to nie lada gratka dla fanów tych sportów. I dało się to zauważyć. Przed meczem, w jego przerwie i po ostatnim gwizdku zawodnicy rozdali sporo autografów i pozowali do zdjęć.

Początek jednak był wzruszający. 14-letni Aleks wyszedł na boisku w asyście kapitanów obu zespołów - Michała MarterliArtura Szpilki. Młodzieniec nie dał rady powstrzymać łez, kiedy szedł na środek boiska przy aplauzie całego stadionu. Później Aleks jeszcze rozpoczął mecz. Po tym do walki przystąpili już zawodnicy.

W Gorzowie zagrali m.in. Michał Materla, Jan Błachowicz, Daniel Omielańczuk, Akop Szostak, Łukasz Jurkowski, Kamil Szeremeta, Andrzej Wawrzyk, Marek Matyja, Artur Szpilka, Izu Ugonoh, Mateusz Masternak, Artur Sowiński, Maciej Jewtuszko, Marcin Różalski. Tylu zawodników z tych dyscyplin to często trudno spotkać nawet podczas jednej gali.

- Bardzo słuszne wydarzenie, fajna inicjatywa. Oby jak najwięcej takich imprez - mówił po meczu Jan Błachowicz. - Najważniejsze, że wszyscy się dobrze bawili. My, jako sportowcy i kibice mogli się spotkać z ludźmi, których oglądają w telewizji. To był szczytny cel dla Aleksa. Powinniśmy wykorzystywać możliwości organizacji takich akcji charytatywnych - przyznał Michał Materla, kapitan drużyny MMA.

- Nie udało się wygrać. Groziliśmy zawodnikom MMA, ale okazali się lepsi. Mieliśmy swoje szanse, ale nie strzeliliśmy. Najważniejsze jest to, że zebraliśmy się w szczytnym celu. Bardzo przyjemna gra. Dawno nie nie miałem tyle przyjemności z wysiłku fizycznego. Fajnie, że było tylu kibiców. Mam nadzieję, że taką imprezę będzie można organizować cyklicznie w szczytnym celu - ocenił Izu Ugonoh. - Fajna inicjatywa. Aleks się popłakał, to było coś niesamowitego - dodał Artur Szpilka.

- Przede wszystkim fajna inicjatywa. Ustalmy, że poziom tego futbolu przypominał więcej kabaret. Przed meczem w naszych głowach wyglądało to zdecydowanie lepiej. Faja zabawa. Cieszę się, że udało się zebrać w jednym miejscu tylu topowych zawodników obu dyscyplin, aby zagrać w piłkę i pomóc chłopakowi w powrocie do zdrowia. Na tę skalę nie pamiętam czegoś takiego. Wielki szacunek dla wszystkich ludzi, którzy tutaj byli i wsparli Aleksa i fundację. To jest młody chłopak, który ma spore problemy. Wychodzi przy owacji całego stadionu, ludzi, których do tej pory oglądał w telewizji. To są wojownicy. My mamy z górki. Dla mnie też była to wzruszająca chwila - Łukasz Jurkowski

Ostatecznie zawodnicy MMA wygrali 1:0 po trafieniu Anzora Azhieva. - Wiadomo, że na treningach szpileczki będą wbijane - stwierdził Łukasz Jurkowski. - Zwycięstwo cieszy, inaczej nie mogło być. Walka była do samego końca, ale ugraliśmy swoje. To się teraz będzie ciągnęło za pięściarzami przez najbliższy rok - dodał Jan Błachowicz.

Organizatorzy po tym spotkaniu nie kryli zadowolenia, choć o sukcesie finansowym jeszcze nie są w stanie mówić. Trzeba najpierw podliczyć zebrane fundusze. - Moja drużyna przegrała, ale zobaczmy co tutaj się działo. Myślę, że Gorzów na długo zapamięta to wydarzenie. Cudowni ludzie, najwięksi fighterzy w Polsce pokazali ogromne serce. Bardzo duży sukces - podsumował Marek Kopyść, organizator i założyciel fundacji Cancer Fighters.