Snooker: bez większych sensacji w I rundzie International Championships

Snooker: bez większych sensacji w I rundzie International Championships

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 05.08.2019, 18:37

Snookerowy sezon rozkręca się powoli, po słabo obsadzonym Riga Masters od wczoraj znacznie mocniejsza stawka zawodowców walczy w International Championships. Dziś dokończono I rundę, w której zbyt wielu sensacji nie odnotowano.

 

Bardzo dobrze zaprezentował się Judd Trump. Mistrz świata oddał tylko dwa frejmy Chińczykowi Zhang Anda, sam wbijając kilka efektownych brejków, w tym najwyższe dotychczas w turnieju 141 w czwartej partii. W ostatniej dołożył 103 punkty i w sezonie, w którym rozegrał na razie dwa mecze ma już pięć setek. Mistrzowska forma przez wakacje najwyraźniej nie ulotniła się.

 

Finałowy rywal Trumpa z Crucible, choć zapowiadał zakończenie kariery, zaczął nowy sezon. Po wczorajszych męczarniach w held over dziś John Higgins nieco pewniej pokonał Davida Grace, choć nie byłą to też gra godna wicemistrza świata. Szkot dwa razy przekroczył próg 50 punktów, ale do wysokich brejków nawet się nie zmierzył. Podobnie jak rywal mozolnie zbierał punkty. Sześciokrotnie kończył partie z wyższym dorobkiem punktowym i dlatego zagra w drugiej rundzie.

 

Fatalnie zaprezentował się za to Mark Williams. Poprzedni mistrz świata przegrał 2:6 z Jakiem Jonesem. W całym meczu uzbierał niewiele ponad 300 punktów, kiedy rywal może pochwalić się podejściami za 118 i 95 punktów. Gra Marka była naprawdę bardzo zła, Jones to nie jest zawodnik, który choć raz zagral w cwierćfinale turnieju rankingowego, choć niedawno w Rydze był w III rundzie.

 

Dobrze zaprezentował się za to Stephen Maguire, który wygrywając do zera ze Stuartem Carringtonem awansował do dalszych gier. W tym meczu wielkich fajerwerków nie było, ale Maguire grał lepiej, skwapliwie wykorzystując błędy rywala. Panowie po razie przekroczyli granicę 50 punktów w podejściu, choć obie partie zapisane na konto Szkota.

 

Na pełnym dystansie 11 rozdań zagrali Jack Lisowski i Andrew Higginson. Lisowski zdecydowanie lepiej zaczął mecz, prowadząc po pierwszych pięciu partiach 4:1. Higginson jednak się nie poddał i rozpoczął mozolne odrabianie strat. Po kolejnych trzech partiach był już remis, kolejne dwie panowie rozdzielili między siebie i doszło do decidera, w którym lepszy okazał się Higginson.

 

Jutro mecze II rundy.

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.