English Open: kapitalna wygrana Stefanowa z Brecelem!
By Benutzer:Bill da Flute [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], from Wikimedia Commons

English Open: kapitalna wygrana Stefanowa z Brecelem!

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 15.10.2019, 00:28

Zwycięstwo Adama Stefanowa nad Lucą Brecelem 4:1 było dla nas najbardziej radosnym akcentem pierwszego dnia snookerowego English Open, który jest rozgrywany w angielskim Crawley. Blisko wygranej był też Kacper Filipiak, który jednak w decydującej partii musiał uznać wyższość Stuarta Binghama. To był naprawdę emocjonujący dzień ze snookerem!

 

W poniedziałek - podczas pierwszego dnia English Open - mogliśmy w akcji zobaczyć dwóch Polaków. Jako pierwszy do stołu podszedł Kacper Filipiak, który miał mierzyć się z obrońcą tytułu z ubiegłego roku oraz mistrzem świata z 2015 roku - Stuartem Binghamem. Kto był faworytem tego meczu, mówić nie trzeba, ale kto to spotkanie by wygrał, gdyby zachował trochę więcej spokoju i chłodnej głowy, to już zdecydowanie inna sprawa. Zaczęło się od partii, którą 74:61 wygrał Bingham, ale to Polak przez długi czas miał w nim inicjatywę i zbudował 61-punktowego brejka. Druga partia również wpadła w ręce Binghama, ale szansa Adama była jeszcze większa. Wbił on już nawet przy czyszczeniu kolorów brązową, ale biała potoczyła się tak nieszczęśliwie, że wpadła do kieszeni. Bingham podszedł do stołu, sczyścił go i wyszedł na prowadzenie 2:0. Polak jednak świetnie odpowiedział - najpierw wygrał 79:56, chwilę później zbudował swoją pierwszą telewizyjną setkę w karierze - równe 100 punktów. Bingham odpowiedział podobnym podejściem - na 103 punkty, ale Kacper znowu doprowadził do remisu i o zwycięstwie miała zdecydować ostatnia partia. Bardzo jej szkoda, bo i tu Filipiak miał swoje szanse - wbił czerwoną, ale po czarnej spozycjonował tak nieszczęśliwie, że wracająca na stół bila zablokowała możliwość rozgrywania czerwonej. Potem już poszło szybko. 111 w brejku Binghama i zwycięstwo 4:3. Stracona szansa, która jednak pokazuje, że Kacper może jeszcze równać do poziomu najlepszych. Jego odstawne wcale nie były gorsze od tych Binghama, a i ofensywnie Polak wyglądał bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że przyjdzie jeszcze jego czas.

 

Adam Stefanow właściwie kończył dzień w Crawley, bo do swojego meczu wyszedł po godzinie 22:30. Jednak zaczął fenomenalnie - od 103. punktowego brejka wbitego Luce Brecelowi już w inauguracyjnej partii meczu. Drugi frejm miał już dużo bardziej taktyczny przebieg i został wygrany przez Adama dopiero na czarnej bili - wynikiem 56:54. W kolejnym frejmie wszystko jednak wróciło do normy. Polak wbił 22, potem na chwilę oddał stół Luce Brecelowi, który wbił... 1 punkt, a Polak odpowiedział fenomenalnym 69-punktowym podejściem. Była szansa na setkę, ale niedokładne dojście do ostatniej czerwonej spowodowało, że skończyło się na brejku o tej wysokości. Wydawało się, że w kolejnej partii zaczyna się niebezpieczny powrót Brecela. Belg nadal się mylił, ale tym razem kilka podejść wystarczyło mu, by wygrać pierwszą partię tego meczu wynikiem 77:41. To było jednak wszystko, na co stać było Belga w poniedziałek wieczorem. Kolejnego frejma zaczął on co prawda od 58 punktów w podejściu, ale wtedy zostawił łatwy układ Adamowi, a ten odniósł jedno z bardziej wartościowych zwycięstw w karierze. Ten mecz pokazał, że Polak zasługuje na miejsce w gronie profesjonalistów. Kolejnym jego rywalem będzie zwycięzca meczu Jordan Brown - Louis Heathcote!

 

Co tam u innych? Napisać trzeba o niespodziankach, a te dziś nie omijały w Crawley. Świetnie zagrał Chińczyk Xu Si, który na liście rankingowej jest 122., a potrafił ograć Matthew Stevensa 4:2, wbijając przy okazji kolejno 51, 59, 57 i 90. Rywal w jednym z frejmów odpowiedział 103-punktowym podejściem. Gorszy od doświadczonego Alana McManusa okazał się też 16. w rankingu Alister Carter. Doświadczony Szkot również wygrał 4:2. W spotkaniu nie padła ani jedna setka, a obaj panowie popisali się dwoma brejkami 50+. Na najwięksżą niespodziankę dnia trzeba jednak wytypować porażkę Ding Junhuia, który uległ w deciderze Dominicowi Dale'owi. Ding w dobrej formie nie jest już od kilkunastu miesięcy i dziś to po raz kolejny potwierdził i to mimo, że prowadził 2:0 i 3:2, a w spotkaniu wbił kolejno 60, 56, 56 i 67. Dale odpowiedział tylko jednym brejkiem 50+, ale mimo to mecz zwyciężył.

 

Większość faworytów jednak wygrywała. Łatwo uczynili to: Barry Hawkins, Judd Trump, Mark Selby i Ronnie O'Sullivan. Najcięższą przeprawę miał ten ostatni. "Rakieta" do meczu podszedł jednak z dość specyficznym nastawieniem - nieprzyjemne miny, rzucanie i kopanie krzyżakiem, popędzanie sędziego - tak dziś prezentował się doświadczony Anglik, który jednak zwyciężył Jamiego O'Neilla 4:3.

 

WYNIKI 1. DNIA TURNIEJU

 

 

Radosław Kępys

Mam 27 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.