Totolotek Puchar Polski: rzuty karne w Olsztynie, lider PKO Ekstraklasy za burtą!

  • Data publikacji: 31.10.2019, 20:10

W ostatnim meczu 1/16 finału Totolotek Pucharu Polski do Olsztyna przyjechał lider PKO Bank Polski Ekstraklasy - Wisła Płock. Płocczanie będą wracać do siebie w kiepskich humorach, bowiem przegrali z miejscowym Stomilem po serii rzutów karnych. W regulaminowym czasie gry i w dogrywce był bezbramkowy remis.

 

Na pierwszy rzut oka zdecydowanym faworytem mogli wydawać się goście, którzy przewodzą tabeli w PKO Ekstraklasie i odnieśli 7 zwycięstw z rzędu. Można się było jednak spodziewać, że Radosław Sobolewski dokona w wyjściowej jedenastce sporo zmian i da odpocząć eksploatowanym piłkarzom. Tak się stało i mecz ze Stomilem rozpoczęło całkowicie inne zestawienie zawodników.

 

Pierwsza połowa, delikatnie to ujmując, nie należała do zbyt porywających. Żadna z drużyn nie potrafiła sobie stworzyć dogodnych okazji do stworzenia bramki ani nie przeważała specjalnie w środku pola. Gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska i wszyscy liczyli, że ta sytuacja zmieni się po przerwie. Można pół żartem, pół serio powiedzieć, że najaktywniejszy był sędzia Aszulyk, która często odgwizdywał przewinienia i zdecydował się na pokazanie trzech żółtych kartek.

 

Drugą część spotkania lepiej zaczęli gospodarze, którzy zagrozili bramce Wrąbla, a mianowicie zrobił to strzałem Siemaszko. Golkiper Wisły jednak spokojnie poradził sobie z tym uderzeniem. Krótkimi fragmentami gracze Stomilu potrafili zamknąć przyjezdnych na swojej połowie, lecz na tym się ich przewaga kończyła. Gdy powoli do głosu zaczęli dochodzić popularni Nafciarze, Oskar Zawada otrzymał drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną i płocczanie znaleźli się w znacznie trudniejszej sytuacji. Nie było widać jednak wyraźnej różnicy w grze obu zespołów.

 

W 79. minucie do sytuacji strzeleckiej doszedł Grzegorz Kuświk, ale jego uderzenie wybronił Leszczyński. W końcówce spotkania odpowiedział Stomil. Siemaszko oddał techniczny strzał, lecz przeleciał on obok prawego słupka. Regulaminowy czas gry nie przyniósł nam jednak bramek i do rozstrzygnięcia meczu potrzebna była dogrywka.

 

Okazji do strzelenia gola było jak na lekarstwo. Pod koniec pierwszej części dogrywki nowo wprowadzony Molloy próbował zagrozić Wrąblowi, ale ten pewnie interweniował. Wisła bardzo mądrze się broniła, ale potrafiła też zaatakować. W 117. minucie przed znakomitą szansą stanął Nowak, ale uderzył wprost w Leszczyńskiego i nadal na tablicy wyników mieliśmy remis. Bezbramkowy rezultat utrzymał się już do końca i o końcowym rozstrzygnięciu musiały zadecydować rzuty karne. Te znacznie lepiej wykonywali gospodarze i to oni zameldowali się w kolejnej rundzie.

 

Stomil Olsztyn - Wisła Płock 0:0 (0:0) k. 4:1

Wykorzystane karne: Sobczak, Tecław, Tarasenko, Molloy - Nowak;  

Stomil Olsztyn: Leszczyński – Bucholc, Biedrzycki, Tarasenko, Kubań – Hajda (109' Tecław), Pałaszewski – Mateusz Gancarczyk (58' Skrzecz), Lech (97' Hinokio), Siemaszko (99' Molloy) – Sobczak

Wisła Płock: Wrąbel – Stępiński, Marcjanik, Fojut, Cabezali – Sielewski (69' Szwoch), Ambrosiewicz, Kwietniewski (77' Sahiti), Zawada, Merebashvili (101' Furman) – Kuświk (90' Nowak)

Żółte kartki: Kubań, Lech - Zawada, Marcjanik

Czerwone kartki: Zawada (za drugą żółtą)

Sędziował: Artur Aluszyk (Szczecin)