Snooker - Champion of champions: Robertson wygrywa w pierwszym dniu

Snooker - Champion of champions: Robertson wygrywa w pierwszym dniu

  • Dodał: Bartosz Szafran
  • Data publikacji: 05.11.2019, 00:20

Neil Robertson wygrał grupę 4. rozpoczętego dziś snookerowego turnieju Champion of Champions i zapewnił sobie udział w piątkowym półfinale.

 

W turnieju grają triumfatorzy ważnych turniejów (rankingowych, zaproszeniowych), w tym mistrzostw świata - w tym weteranów i kobiet. Stąd obecność w gronie walczących o 150 000 funtów nagrody Reanne Evans, mistrzyni świata kobiet. I to Angielka była bliska sprawienia gigantycznej sensacji już w pierwszym dniu turnieju, kiedy rywalizowała grupa 4 (zawodnicy są podzieleni na cztery grupy, w których rozgrywane są półfinały i finały, triumfatorzy grają ze sobą o awans do wielkiego niedzielnego finału). W pierwszym pojedynku półfinałowym jej rywalem był Shaun Murphy (do turnieju zakwalifikował się zwyciężając China Championships). Na ogół męski i kobiecy snooker dzieli przepaść, tu jednak tego nie było widać. Murphy wyszedł do gry jakby przekonany, że mecz się sam wygra. Grał na kompromitująco niskim poziomie, co skwapliwie wykorzystywała Evans. Co prawda przegrywała już 0:3, ale w kolejnych trzech frejmach, wykorzystując błędy rywala, zdołała doprowadzić do decidera. Dopiero w nim Murphy pokazał pełnię swoich możliwości, zaliczając brejka 130 punktów.

 

Wyrównany był drugi półfinał, choć wynik zdaje się temu przeczyć. Neil Robertson (triumfy w China Open i Welsh Open) ograł Martina Goulda (Championship League) nie tracąc partii, ale w zasadzie w każdej wynik mógł być odwrotny. Szczególnie trzeci i czwarty frejm rozgrywany był na minimalnym dystansie, wynik ostatecznie kształtował się na kolorowych. Gouldowi zdarzało się zbyt wiele błędów, by był w Stanie wyrwać choć jeden punkt Australijczykowi, który jednak też poziomem gry nie zachwycał.

 

Mimo wszystko faworytem wieczornego finału grupy był Robertson. Jednak Murphy najwyraźniej uznał, że musi się zrehabilitować za słaby występ przeciwko Evans i rozpoczął mecz od trzech wygranych frejmów. W drugim był bliski wbicia drugiej w turnieju setki, a trzeci zakończył się rzadko spotykanym wynikiem 86:75, który wynikał ze sporej liczby fauli. Do rekordowego wyniku (192 punkty) Petera Linesa i Dominica Dale z 2012 roku sporo zabrakło, ale 161 punktów to też "niezłe" osiągnięcie. Przed końcem minisesji przebudził się Robertson, który wbijając 95 punktów zmniejszył stratę do dwóch partii. Po przerwie do stołu wrócił odmieniony Australijczyk. Najpierw wbił 90 punktów, po chwili poprawił równą setką i już był remis. Kolejne dwie partie to mozolna walka o wygraną, jednakże uwieńczona dwoma brejkami powyżej 50 punktów. Panowie podzieli się nimi sprawiedliwie i było po 4. Kolejne dwie partie także zostały podzielone między rywalizującymi snookerzystami i doczekaliśmy się drugiego dziś decidera. W nim dość pewnie lepszy okazał się Robertson. W nagrodę w piątek zagra ze zwycięzcą grupwy, w której wystąpią - UWAGA - Ronnie O'Sullivan, Jimmy White, Stuart Bingham i John Higgins!

 

Półfinały:

Shaun Murphy - Reanne Evans 4:3 (74:1, 86:26, 65:44, 41:64, 38:75, 53(53):77(51), 134(130):0)

Neil Robertson - Martin Gould 4:0 (62(62):35, 77(67):10, 68:67, 64:55)

 

Finał:

Neil Robertson - Shaun Murphy 6:5 (46:72(67), 1:98(98), 75:86, 95(95):20, 100(100):30, 17:101(76), 64(53):53, 0:84, 89(53):19, 74:17)

Bartosz Szafran

Od wielu wielu lat związany ze sportem czynnie jako biegający, zawodowo jako sędzia i medyk oraz hobbystycznie jako piszący wcześniej na ig24, teraz tu. Ponadto wielbiciel dobrych książek, który spróbuje sił w pisaniu o czytaniu.