Liga Mistrzów: łatwa wygrana RB Lipsk w Petersburgu
Steffen Prößdorf/wikimedia commons

Liga Mistrzów: łatwa wygrana RB Lipsk w Petersburgu

  • Dodał: Konrad Lubaszewski
  • Data publikacji: 05.11.2019, 20:50

Zenit Sankt Petersburg przegrał 0:2 z ekipą RB Lipsk w meczu na szczycie grupy G Ligi Mistrzów. Popularne Byki zdominowały spotkanie i dzięki tym trzem punktom są już o włos od awansu do najlepszej szesnastki.

 

Dwie czołowe ekipy grupy G zmierzyły się dziś w pierwszej kolejce spotkań rewanżowych Ligi Mistrzów UEFA. Choć w pierwszym meczu to Zenit zwyciężył 2:1, to RB Lipsk było na czele tabeli i tak też prezentowało się na początku spotkania. Najpierw, w siódmej minucie ładny strzał w światło bramki oddał Laimer, a kilka minut później do bramki Keržakova, płaskim strzałem zza pola karnego trafił Halstenberg. Goście cieszyli się z tak szybkiego rozpoczęcia strzelania na Gazprom Arena w Petersburgu, jednak ich euforię przerwała sygnalizacja arbitra o weryfikacji VAR. Po długim namyśle i obejrzeniu kilku powtórek Orel Grinfeld anulował trafienie dopatrując się, jak najbardziej słusznie, dotknięcia piłki ręką jednego z zawodników niemieckiej drużyny podczas akcji bramkowej. To nie podcięło jednak skrzydeł Bykom, które zdecydowanie przeważały. Zenit także miał swoje sytuacje, jednak zaledwie jedna jest warta wspomnienia, kiedy to Azmoún uderzał z ostrego kąta i piłka minęła minimalnie lewy słupek bramki Gulácsiego. W ostatniej akcji pierwszych 45. minut gry goście z Lipska przypieczętowali swoją dominację, a egzekutorem okazał się Diego Demme. Choć to nie on był wykonawcą rzutu wolnego, to jako pierwszy dopadł do odbitej przez mur piłki i strzelił w prawy dolny róg bramki, tym samym wpisując się na listę strzelców.

 

Druga połowa nie zmieniła kompletnie nic w tym, co widzieliśmy na boisku. To gracze Juliana Nagelsmanna wyglądali na dojrzalszych i kontrolowali mecz. Gospodarze mieli pojedyncze zrywy, jak ten z 61. minuty, kiedy Azmoun po raz kolejny próbował zdobyć bramkę, tym razem trafił w światło bramki, jednak bramkarza pokonać nie zdołał. Tak jak przed przerwą, groźna akcja Zenitu zwiastowała... bramkę dla Lipska. Kilkanaście sekund zajęło Bykom przetransportowanie piłki od bramkarza, aż do Marcela Sabitzera, który to świetnie doszedł do prostopadłego podania, łatwo minął wyciągniętego jak struna Keržakova i podwyższył na 2:0. Obraz gry nieco się zmienił po tej bramce. Goście oddali nieco inicjatywy gospodarzom, jednak wydawało się, że w razie potrzeby, tempo może zostać przez nich momentalnie podkręcone. Tak też się stało. Po niecałym kwadransie spokojnej gry, goście po raz kolejny włączyli tempo o kilka poziomów wyższe, niż to, jakie prezentował nam Zenit. Z minuty na minutę coraz bardziej zastanawiało to, jak to się stało, że podopieczni Siergieja Siemaka zdołali zwyciężyć w Niemczech, skoro są tak bardzo bezradni na własnym obiekcie. Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla gości i to Zenit powinien być zadowolony z tak niskiego wymiaru kary. Gdyby zawodnicy z Lipska byli skuteczniejsi, moglibyśmy oglądać prawdziwy pogrom. 

 

Zenit - RB Lipsk 0:2 (0:1)

Bramki: 45+5' Demme, 63' Sabitzer

FC Zenit Sankt Petersburg: Keržakov – Smolnikow (46' Karavaev), Osorio, Ivanović (70' Driussi), Rakićkyj – Ozdojev, Barrios, Santos – Dziuba, Azmún, Jerochin (85' Kuzyayev)

RB Lipsk: Gulácsi – Mukiele, Klostermann, Upamecano, Halstenberg (46' Kampl) – Sabitzer, Laimer, Demme, Nkunku (61' Werner) – Poulsen, Forsberg (76' Haidara)

Żółte kartki: 6' Jerochin, 67' Dziuba, 88' Kuzyayev - 67' Upamecano

Sędziował: Orel Grinfeld (Izrael)

Konrad Lubaszewski – Poinformowani.pl

Konrad Lubaszewski

Student, maratończyk, fan sportów wszelakich.