PGNiG Superliga: derby Dolnego Śląska dla Zagłębia
www.pgnig-superliga.pl

PGNiG Superliga: derby Dolnego Śląska dla Zagłębia

  • Dodał: Rafał Walter
  • Data publikacji: 11.12.2019, 21:32

Rzuty karne musiały zadecydować o zwycięstwie w derbach Dolnego Śląska w 16. kolejce PGNiG Superligi. Lepiej rzuty z 7. metra od Chrobrego Głogów wykonywali szczypiorniści Zagłębia Lubin i to oni zainkasowali 2 punkty. Warte odnotowania są również kolejne wygrane Orlenu Wisły Płock i PGE VIVE Kielce.

 

Derby Dolnego Śląska nie elektryzowały niestety kibiców PGNiG Superligi jak choćby rok czy dwa lata wcześniej, bowiem obie drużyny przed tym spotkaniem plasowały się w drugiej części ligowej tabeli. Trzeba przyznać, że mimo wszystko było bardzo emocjonująco. Pierwsze starcie obu drużyn wygrali "Miedziowi", ale faworytem dzisiejszego pojedynku w Głogowie byli gospodarze. Pierwszy kwadrans należał jednak do ich rywali, którzy wbrew przewidywaniom bukmacherów prowadzili grę. Po 15 minutach rywalizacji prowadzili 8:6, a bardzo skuteczni w tym fragmencie meczu byli Marek Marciniak i Marcin Tokaj. Głogowanie szybko odrobili straty i już 180 sekund później mieli przewagę jednej bramki (9:8). 

 

Od tego momentu miejscowi kontrolowali już przebieg pierwszej połowy, a dzięki trafieniu Damiana Krzysztofika w końcowych sekundach, schodząc na przerwę byli na dwubramkowym prowadzeniu (14:12). Pierwszy kwadrans drugiej części gry to prawdziwy festiwal rzutów karnych. Łącznie kibice zgromadzeni na hali w Głogowie oglądali ich aż 5, ale szczypiorniści obu drużyn zdobyli jedynie po bramce w ten sposób. Od 48. do 52. minuty kapitalny fragment mieli przyjezdni. Cztery celne rzuty pozwoliły im objąć prowadzenie 25:23 i lubinanie byli bardzo bliscy zwycięstwa. Źle jednak podopieczni Bartłomieja Jaszki rozegrali końcówkę spotkania i dali się dogonić (26:26). Doszło do serii rzutów z 7. metra, a tam piłkarze ręczni Zagłębia byli bezbłędni. Rywale mylili się raz i dwa punkty powędrowały do Lubina.

 

Chrobry Głogów - MKS Zagłębie Lubin 26:26 (14:12) k. 3:5

 

SPR Chrobry Głogów: Siedlecki, Kapela, Stachera – Babicz 7, Przysiek 3, Sadowski 2, Jamioł, Tylutki, Makowiejew 1, Klinger 2, Wawrzyniak, Marszałek 3, Bekisz 4, Krzysztofik 2, Orpik 2, Podobas

MKS Zagłębie Lubin: Schodowski, Bartosik, Wiącek – Borowczyk, Pawlaczyk, Tokaj 6, Kupiec 1, Czyczykało 4, Gębala, Drobiecki 5, Sroczyk, Marciniak 7, Hajnos, Adamski 1, Stankiewicz 1, Pietruszko 1
 

 

Do hitu 16. kolejki PGNiG Superligi doszło w Zabrzu, gdzie miejscowy Górnik podejmował PGE VIVE Kielce. Kielczanie przyjechali na Górny Śląsk w bardzo okrojonym składzie, bowiem w kadrze na to spotkanie znalazło się jedynie 11 piłkarzy. I chyba to była główna szansa na trzy punkty dla gospodarzy. Przez pierwszy kwadrans zabrzanie bardzo dobrze sobie radzili z rywalami. Grali bramka za bramkę, a ofensywa podopiecznych Tałanta Dujszebajewa opierała się głownie na Branko Vujoviciu, który w tym czasie zdobył 5 goli. Mecz toczył się w szybkim tempie, aczkolwiek po gospodarzach widać było nutkę fantazji, z kolei goście grali wyrachowany, spokojny handball. Na koniec pierwszej połowy skuteczniejsza była druga z taktyk, co miało odzwierciedlenie w wyniku - 20:15 dla PGE ViVE.

 

Przewaga przyjezdnych nie podlegała dyskusji, choć zabrzanie próbowali gonić rezultat. Dobra postawa w bramce Mateusza Korneckiego, bądź co bądź byłego zawodnika Górnika, nie ułatwiała im zadania. Kielczanie mieli raz pięć, raz osiem trafień więcej, ale nie zdawali się przejmować wynikiem. W końcowych sekundach, gdy różnica bramkowa stopniała do czterech goli, podopieczni Dujszebajewa podkręcili tempo i w zaledwie minutę rzucili 3 razy celnie, ustalając końcowy wynik na poziomie 34:27.

 

NMC Górnik Zabrze – PGE Vive Kielce 27:34 (15:20)

 

Górnik Zabrze: Skrzyniarz, Galia – Bondzior 2, Daćko 3, Bis 2 ,Tomczak 2, Sićko 6, Łyżwa, Sluijters 5, Czuwara 1, Pawelec, Buszkow, Tatarincew 2, Gogola 2, Kondratiuk 2

 

PGE Vive: Konrkecki, Wałach – Vujović 7, Dujszebajew A. 4, Pehlivan 3, Aguinagalde 3, Jurkiewicz 2, Moryto 9, Fernandez Perez 3, Dujszebajew D. 3, Guillo

 

Ton rywalizacji w lidze nadaje nadal Orlen Wisła Płock. Nafciarze nie mieli żadnych problemów z pokonaniem ostatniej w tabeli Stali Mielec. Pierwszy kwadrans był jeszcze w miarę wyrównany, bowiem goście prowadzili 7:6. Koncert płocczan rozpoczął się dopiero w drugiej części pierwszej połowy. Wtedy w przeciągu trzech minut dwukrotnie trafił Ziga Mlakar, a po razie Mateusz Góralski i Philip Stenmalm i już "lokomotywa" gości rozpędziła się do bardzo szybkich obrotów. Na przerwę przyjezdni schodzili przy prowadzeniu 19:13. Przy takiej przewadze piłkarze ręczni Orlenu pozwalali sobie na fantazję w grze, która przynosiła dużo korzyści bramkowych. Mielczanie nie mieli żadnych argumentów przeciwko liderowi tabeli i przegrali ostatecznie 22:36.

 

SPR Stal Mielec - Orlen Wisła Płock 22:36 (13:19)

 

SPR Stal Mielec: Andjelić, Wiśniewski, Witkowski – Chodara 3, Ćwięka 6, Dutka 6, Grzegorek, Janyst 2, Jędrzejewski 1, Krępa 1, Krupa, Miedziński 1, Olszewski, Skuciński 2

 

Orlen Wisła Płock: Kozłowski, Morawski – Czapliński, Góralski, Krajewski 2, Matulić 4, Mihić 5, Mindegia 2, Mlakar 7, Piechowski 5, Ruiz 1 Sanchez, Sowul, Stenmalm, Szita 4, Żabić, Zdráhala 2  

 

Pozostałe wyniki 16. kolejki:

 

Azoty Puławy - MMTS Kwidzyn 35:27 (18:11)

Pogoń Szczecin - MKS Kalisz 22:19 (11:10)

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - Wybrzeże Gdańsk 32:29 (17:15)

Azoty Tarnów - Gwardia Opole 31:26 (16:15)