PlusLiga: sobota dla faworytów
fot. Inga Świetlicka

PlusLiga: sobota dla faworytów

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 14.12.2019, 22:27

Wyżej notowani rywale pokonywali w sobotnich meczach 10. kolejki Plusligi niżej sklasyfikowane drużyny. W najciekawszym meczu dzisiejszego dnia Verva Warszawa Orlen Paliwa pokonała na Torwarze Trefl Gdańsk 3:0. Każdy z trzech setów warszawianie kończyli jednak z zaledwie dwupunktową przewagą.

 

Spotkanie trzeciej z piątą ekipą tabeli Plusligi od początku prezentowało poziom godny starciu ekip z czołówki. Efektowne akcje obu ekip psuły nieco liczne błędy w zagrywce, ale i tak, to co kibice zgromadzeni na Torwarze oglądali podczas pierwszego seta, uznać można było za dobre widowisko. Efektownie w ataku wyglądał szczególnie Artur Udrys. To głównie za sprawą skuteczności białoruskiego atakującego Verva prowadziła skromnie nad Treflem przez pierwszą połowę rozgrywki. Podopieczni Michała Winarskiego zdołali odgryźć się jednak wyżej notowanym rywalom i prowadzić 22:19. Wtedy do dobrej formy w obronie powrócili jednak warszawianie, którzy momentalnie odrobili straty i zdołali jeszcze wygrać seta 25:23.

 

Druga partia rozpoczęła się bardzo podobnie do pierwszej. Wyrównaną grę przerwała jednak seria bloków Andrzeja Wrony, która wyprowadziła gospodarzy na 5-punktowe prowadzenie. Czas wzięty przez trenera gdańszczan pozwolił im co prawda odrobić dwa oczka, ale błędy w zagrywce Marcina Janusza oraz Rubena Schotta ponownie przybliżyły do zwycięstwa Vervę. W końcówce ciśnienie kibicom ze stolicy podwyższył blok Szymona Jakubiszaka na Piotrze Nowakowski, chwilę później było jeszcze groźniej gdy po znakomitym serwisie Wojciecha Grzyba gdańszczanie doszli warszawian na zaledwie jeden punkt. Ostatecznie jednak zwycięską przepychanką na siatce drugiego seta na konto Vervy pozwolił zapisać Kevin Tillie.

 

Od prowadzenia 4:1 dla przyjezdnych rozpoczął się set numer trzy. Zawodnicy Andrei Anastasiego za wszelką cenę próbowali jak najszybciej odrobić straty, jednak prowadzeni przez Marcnia Janusza na rozegraniu gdańszczanie nie pozwalali zbliżyć się na mniejszą różnicę. Od stanu 12:15 siatkarze z Warszawy wrzucili wyższy bieg i zaczęli wyglądać znacznie lepiej na tle rywali z Pomorza. Nie dziwiło więc, że już za krótką chwilę na tablicy wyników widniał remis 18:18. W kolejnych akcjach Trefl wrócił jednak do swojej postawy z pierwszych akcji meczu i dzielnie stawiał czoła silnym warszawianom. Wszystko rozstrzygnąć miała więc gra na przewagi. W tej mocniejsi okazali się siatkarze Vervy, a całość atakiem po prostej zakończył Bartosz Kwolek.

 

Z hali Torwar Igor Wasilewski

 

Verva Warszawa Orlen Paliwa - Trefl Gdańsk 3:0 (25:23, 25:23, 27:25)

 

W innym spotkaniu 10. kolejki Plusligi Jastrzębski Węgiel pokonał u siebie po zaciętym pojedynku 3:2 GKS Katowice. Jastrzębianie przegrywali już 0:2, a trener Slobodan Kovac szukał optymalnego zestawienia. Ostatecznie Tomasz Fornal oraz Dawid Konarski "pociągnęli" swój zespół nie tylko do wyrównania strat, ale też w znaczącym stopniu pomogli wygrać tie-breaka stosunkiem 15:10.

 

Jastrzębski Węgiel - GKS Katowice 3:2 (20:25, 21:25, 25:20, 25:20, 15:10)

 

Nie bez straty seta swoje spotkanie wygrał też inny z faworytów. ZAKSA podejmowała u siebie Indykpol Olsztyn i przez pierwsze dwa sety nie pozostawiała złudzeń, kto podniesie trzy punkty z parkietu w Kędzierzynie-Koźlu. W trzecim secie suma pecha i dekoncentracji mistrzów Polski dała jednak zwycięstwo zawodnikom Paolo Montaqnaniego. W zaistniałej sytuacji siatkarze ZAKSY nie mogli pozwolić już sobie na potknięcie i pewnie, bo do 14 domknęli czwartą partię, a zarazem całe spotkanie.

 

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Indykpol AZS Olsztyn 3:1 (25:21, 25:14, 23:25, 25:14)