LaLiga: zwycięstwa Realu, Atletico oraz Valencii, Barcelona i Sevilla gubią punkty
Elemaki/wikipedia.org

LaLiga: zwycięstwa Realu, Atletico oraz Valencii, Barcelona i Sevilla gubią punkty

  • Dodał: Adam Jakubowski
  • Data publikacji: 04.01.2020, 23:49

Duma Katalonii niespodziewanie tylko zremisowała w derbach Barcelony z zamykającym ligową tabelę Espanyolem 2:2. Potknięcie Blaugrany wykorzystał Real Madryt, który pewnie pokonał na wyjeździe Getafe 3:0. Królewscy zrównali się pod względem punktów ze swoim odwiecznym rywalem, jednak to Barcelona pozostaje liderem LaLiga Santander, dzięki lepszemu bilansowi bramek. Zwycięstwo w meczu z Levante (2:1), przy jednoczesnym remisie Sevilli z Athletikiem (1:1), pozwoliło z kolei wskoczyć na podium Atletico. Na szóstą pozycję awansowała za to Valencia, po wygranej nad Eibarem (1:0). Na inaugurację kolejki Real Valladolid zremisował z Leganes 2:2.

 

Premierowy mecz hiszpańskiej ekstraklasy w 2020 roku odbył się na Estadio Jose Zorrilla, gdzie miejscowy Real Valladolid gościł ekipę Leganes. Pierwszy kwadrans tego spotkania dostarczył kibicom wielu emocji. Już w 4. minucie prowadzenie objęli przyjezdni. En-Nesyri ruszył z piłką lewym skrzydłem, zagrał w pole karne do niepilnowanego na dalszym słupku Braithwaite'a, który wykończył akcję celnym strzałem. Odpowiedź gospodarzy była bardzo szybka. W 8. minucie stan rywalizacji wyrównał Unal, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki, wykorzystując niepewną interwencję bramkarza oraz pasywne zachowanie obrońcy Leganes. Po upływie czterech minut ponownie drużyna Aguirre cieszyła się ze zdobycia gola. Roque Mesa kapitalnie przymierzył z dziesięciu metrów w samo okienko bramki Masipa, finalizując atak gości przeprowadzony prawą flanką.

 

Drużyna spod Madrytu bardzo długo utrzymywała korzystny dla siebie rezultat, jednak w 79. minucie ponownie dał znać o sobie Unal. Turek najwyżej wyskoczył do dośrodkowania Salisu i strzałem głową po raz drugi zmusił do kapitulacji Cuellara, ratując gospodarzom jeden punkt. Real Valladolid zaliczył trzeci remis z rzędu na własnym boisku w rozgrywkach LaLiga Santander, z kolei Leganes na premierowe ligowe zwycięstwo na wyjeździe w bieżącej kampanii musi jeszcze poczekać.

 

Real Valladolid – CD Leganes 2:2 (1:2)

Unal 8', 79' – Braithwaite 4', Mesa 13'

 

***

 

Drugie piątkowe spotkanie 19. kolejki zostało rozegrane na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan. Trzecia w tabeli Sevilla podejmowała sklasyfikowany na siódmej pozycji Athletic Bilbao. Znacznie lepiej w ten pojedynek weszli piłkarze z Kraju Basków. W 15. minucie celnie przymierzył Ander Capa. Pomocnik Athleticu wbiegł z piłką w pole karne rywali, po czym oddał precyzyjny strzał po ziemi, w kierunku dalszego słupka, wykorzystując bierne zachowanie defensorów Sevilli. Po utracie gola do ataku ruszyli podopieczni Lopeteguiego. Bramkarza z Bilbao bezpośrednio z rzutu rożnego starał się zaskoczyć Banega, ale trafił tylko w poprzeczkę.

 

Po zmianie stron gospodarze zaatakowali ze zdwojoną siłą. Futbolówkę zmierzającą do siatki po uderzeniu Munira, zdołał wybić poza boisko obrońca Los Leones. Tymczasem Kenan Kodro w 50. minucie po raz drugi pokonał Vaclika, lecz sędzia uznał, że w momencie podania Bośniak był na spalonym i nie zaliczył gola gościom. Sevilla nie zamierzała rezygnować i nadal szukała możliwości doprowadzenia do remisu. Znakomitą okazję zmarnował rezerwowy de Jong. Holender z czterech metrów trafił w słupek. W 60. minucie padło wyrównanie. Miejscowych "wyręczył" Nunez, który przy próbie interwencji niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki, zaliczając samobójcze trafienie. W końcowej fazie meczu to Sevilla przeważała na boisku, jednak nie była w stanie zdobyć bramki na wagę kompletu punktów. Najbliżej szczęścia był Diego Carlos, którego próba nieznacznie minęła lewy słupek. Sevilla po raz drugi z rzędu nie wygrała u siebie, natomiast Athletic na ligowy komplet punktów czeka od 1 grudnia.

 

Sevilla FC – Athletic Bilbao 1:1 (0:1)

Nunez 60' (samobójcza) – Capa 15'

 

***

 

Sobotnie zmagania w lidze hiszpańskiej rozpoczynało starcie Valencii z Eibarem. Pierwsza połowa spotkania miała dość wyrównany przebieg. Obie drużyny od pierwszego gwizdka arbitra wykazywały sporą ochotę do gry. Jako pierwsi zaatakowali goście. Techniczne uderzenie Inuiego nieznacznie minęło światło bramki. W odpowiedzi tuż obok słupka strzelał Ferran Torres. W 15. minucie do bramki Eibaru trafił powracający po kontuzji do składu Los Ches Maxi Gomez, ale jego gol nie został uznany, bowiem napastnik Valencii w chwili podania znajdował się na pozycji spalonej. Dwanaście minut później nie było już wątpliwości. Gomez wykorzystał znakomitą centrę z prawego skrzydła Wassa i strzałem głową umieścił futbolówkę w prawym rogu bramki gości z Ipurua.

 

W drugiej odsłonie obraz gry się nie zmienił. Nadal oba zespoły starały się atakować. W 51. minucie podopieczni Jose Mendilibara byli o włos od zdobycia gola wyrównującego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głową z bliskiej odległości w poprzeczkę trafił Bigas. Valencia próbowała zdobyć drugą bramkę, lecz kilka prób z dystansu zostało zablokowanych przez defensorów Eibaru, zaś uderzenie Solera wybronił dobrze ustawiony Dimitrović. W końcówce dwukrotnie gospodarzy przed utratą bramki ratował Domenech, popisując się znakomitymi robinsonadami po strzałach Pedro Leona, a także Charlesa. Przyjezdni kończyli mecz w "10" po czerwonej kartce dla Oliveiry, będącej konsekwencją dwóch żółtych kartoników pokazanych wcześniej Portugalczykowi. Po dwóch remisach z rzędu, tym razem Valencia odniosła ważne zwycięstwo. W pięciu ostatnich spotkaniach ekipa Celadesa zdobyła aż 11 punktów, zaś drużyna Mendilibara zaledwie 4 "oczka".

 

Valencia CF – SD Eibar 1:0 (1:0)

Gomez 27'

 

***

 

Na Coliseum Alfonso Perez Getafe podejmowało Real Madryt. Mecze pomiędzy tymi drużynami określane są mianem małych derbów stolicy Hiszpanii. Przez pierwsze pół godziny na boisku niewiele się działo. Real nie potrafił stworzyć poważniejszego zagrożenia pod bramką gospodarzy. W 24. minucie ciekawie za to zrobiło się po drugiej stronie boiska. Mocne uderzenie Arambarriego zdołał wybronić Courtois. Dziesięć minut później podopieczni Zidane'a wyszli na prowadzenie. Autorem gola samobójczego był bramkarz Getafe – Soria. Golkiper Los Azulones nie trafił czysto w piłkę przy próbie interwencji na przedpolu po dośrodkowaniu Mendy'ego i niefortunnie skierował ją do pustej bramki. W kolejnych minutach spotkanie nabrało rumieńców. Getafe zaatakowało z większym animuszem, lecz to nie wystarczyło do zdobycia gola. Wyśmienicie między słupkami radził sobie Thibaut Courtois, który w znakomitym stylu bronił strzały Fajra czy Cabrery. Los Blancos odpowiedzieli uderzeniem Benzemy, z którym poradził sobie Soria.

 

Druga połowa bardzo udanie rozpoczęła się dla Realu Madryt. Dośrodkowanie ze stałego fragmentu gry Kroosa na gola zamienił Varane, wykorzystując jeden ze swoich atutów – grę głową. W kolejnych fragmentach meczu Królewscy w pełni kontrolowali boiskowe poczynania. Gospodarze próbowali co prawda atakować, lecz brakowało wykończenia. Ostatnim akcentem sobotniego pojedynku było trafienie Luki Modricia. Chorwat umieścił piłkę w pustej bramce miejscowych po przytomnym zagraniu Valverde, wieńcząc szybką kontrę gości. Real po trzech ligowych remisach, w końcu się przełamał i sięgnął po pełną pulę na trudnym terenie. Getafe musiało zaś przełknąć gorycz drugiej porażki z rzędu w LaLiga.

 

Getafe CF – Real Madryt 0:3 (0:1)

Soria 34' (samobójcza), Varane 53', Modrić 90+6'

 

***

 

Inna drużyna z Madrytu – Atletico, w tej kolejce o punkty walczyła na własnym boisku przeciwko Levante. Początek tego spotkania łudząco przypominał to, co działo się w piątek na Jose Zorrilla w Valladolid. W krótkim odstępie czasu kibice zgromadzeni na Estadio Wanda Metropolitano zobaczyli trzy bramki. Jednak zanim do tego doszło, Los Colchoneros już w 1. minucie mieli klarowną okazję do zdobycia gola. Uderzenie Joao Felixa z jedenastu metrów zostało zablokowane, zaś dobitka Saula poszybowała nad poprzeczką. W 13. minucie wynik otworzył Correa, który płaskim uderzeniem, z pierwszej piłki zaskoczył golkipera Los Granotas. Riposta ekipy z Walencji była błyskawiczna. Piłka po dośrodkowaniu z rzutu wolnego trafiła do Rogera, który bez przyjęcia uderzył w kierunku bliższego słupka. Futbolówka rykoszetem odbiła się od Moraty, po czym zatrzepotała w siatce, obok bezradnie interweniującego Oblaka. Po upływie kilkudziesięciu sekund ponownie Atletico prowadziło. Centrę z lewego sektora boiska Lodiego wykorzystał Felipe, popisując się celnym strzałem głową, w lewy róg bramki. Do końca pierwszej połowy wynik już się nie zmienił.

 

Po przerwie Atletico kontrolowało grę, nie pozwalając rywalom na stworzenie sobie klarownej sytuacji do ponownego wyrównania stanu rywalizacji i szukało jednocześnie okazji do podwyższenia prowadzenia. Uderzenie Moraty z ostrego kąta trafiło tylko w boczną siatkę, zaś techniczny strzał Joao Felixa minął światło bramki. Przyjezdni walczyli do końca o odrobienie strat, jednak bez zarzutu spisywał się Oblak, który w końcówce meczu nie dał się zaskoczyć Bardhiemu. Atletico zdobyło po raz trzeci z rzędu komplet punktów w lidze, zaś Levante po dwóch zwycięstwach, tym razem musiało pogodzić się z porażką.

 

Atletico Madryt – Levante UD 2:1 (2:1)

Correa 13', Felipe 18' – Roger 16'

 

***

 

W sobotni wieczór na Estadi Cornella-El Prat odbyły się derby Barcelony. Zamykający ligową stawkę Espanyol podejmował swojego rywala zza miedzy i zarazem lidera hiszpańskiej ekstraklasy – FC Barcelonę. Od początku spotkania inicjatywa należała do gości z Camp Nou, którzy przez długi czas utrzymywali się przy piłce, jednak to nijak nie przekładało się na klarowne sytuacje podbramkowe. Brakowało strzałów na bramkę Lopeza. Tymczasem w 23. minucie to popularne Papużki dość niespodziewanie wyszły na prowadzenie. Centrę ze stałego fragmentu gry, precyzyjnym strzałem głową wykończył David Lopez. Zaskoczona takim obrotem sprawy Barcelona natychmiast ruszyła do ataku. Dwukrotnie na bramkę uderzał Messi, lecz Diego Lopez nie dał się zaskoczyć. Najbliżej powodzenia był Suarez, którego strzał zatrzymał się na słupku.

 

W drugiej połowie mistrzowie Hiszpanii byli znacznie skuteczniejsi. W 50. minucie przyjezdnym udało się doprowadzić do remisu. Jordi Alba obsłużył dokładnym podaniem pozostawionego bez krycia w polu karnym Suareza, a Urugwajczyk tylko dostawił stopę. Kilku minut później na tablicy świetlnej mieliśmy już rezultat 2:1 dla drużyny Ernesto Valverde. Miękką wrzutkę Suareza na bramkę zamienił zamykający akcję na dalszym słupku Arturo Vidal. Futbolówka znalazła się w siatce, mimo interwencji Diego Lopeza. W 65. minucie Barcelona mogła "zamknąć" to spotkanie. Messi kapitalnym podaniem na wolne pole obsłużył Luisa Suareza, jednak tym razem El Pistolero przegrał pojedynek z golkiperem Espanyolu.

 

W 75. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał de Jong, wskutek czego Blaugrana ostatni kwadrans była zmuszona grać w osłabieniu. Jak się później okazało, ta sytuacja była kluczowa dla ostatecznego wyniku derbów. Espanyol natychmiast ruszył do zmasowanych ataków. W 77. minucie bliski wyrównania był Wu Lei, ale jego uderzenie głową nie zrobiło większego wrażenia na Neto. W 88. minucie zawodnik z Chin znalazł sposób na pokonanie brazylijskiego bramkarza. Wu Lei wykorzystał podanie Vargasa i precyzyjnym strzałem doprowadził do remisu. Piłka tuż przy słupku wpadła do bramki obok bezradnie interweniującego golkipera Barcelony. Rozochoceni gospodarze szukali jeszcze zwycięskiego gola, jednak ostatecznie rezultat sobotniego starcia nie uległ już zmianie. Barcelona zanotowała trzeci remis w ostatnich pięciu spotkaniach ligowych. Mimo wywalczenia jednego "oczka" w meczu z bardzo wymagającym rywalem, Espanyol nadal pozostaje czerwoną latarnią LaLiga. Papużki na zwycięstwo w lidze czekają od 27 października.

 

Espanyol Barcelona – FC Barcelona 2:2 (1:0)

David Lopez 23', Wu Lei 88' – Suarez 50', Vidal 59'

 

AKTUALNA TABELA LALIGA SANTANDER

 

Dokończenie 19. kolejki LaLiga Santander w niedzielę. W najciekawiej zapowiadającym się pojedynku Real Sociedad podejmie Villarreal (14). W pozostałych spotkaniach Granada zmierzy się z Mallorcą (12), Alaves zagra z Betisem (16), zaś Celta o punkty powalczy z Osasuną (21).