Serie A: Zlatan is back! Milan wywozi z Sardynii komplet punktów

Serie A: Zlatan is back! Milan wywozi z Sardynii komplet punktów

  • Dodał: Bartosz Przyłucki
  • Data publikacji: 11.01.2020, 17:38

Milan jednak potrafi grać w piłkę, dobitnie przekonało się o tym Cagliari, które uległo u siebie z ekipą Rossonerich 0:2. Bramki dla gości zdobyli Rafel Leão i Zlatan Ibrahimović.

 

Zdrowy rozsądek z całych sił podpowiadał, że spotkanie, które odbędzie się dzisiaj na Sardynii, nie będzie spotkaniem ani wielkim, ani emocjonującym, ani nawet obfitującym w gole. Z jednej strony Cagliari, które w pewnym momencie sezonu ocierało się już o podium Serie A, ale od 2 grudnia pozostawało bez zwycięstwa w lidze. Notując po drodze remis i trzy porażki – przed tygodniem przyjmując czteropak od "Starej Damy". Z drugiej strony Milan. Każdy obeznany z piłką kibic, wie jak gra ekipa "Rossonerich", a raczej jak biega po boisku. Mediolańczycy ostatnie zwycięstwo odnieśli na początku grudnia – pokonując na wyjeździe Sassuolo, później dwa razy bezbramkowo remisowali i zaliczyli dzwon w postaci pięciu bramek od Atalanty w Bergamo. Podopiecznym Stefano Pioliego notorycznie brakuje pomysłu na grę, konsekwencji, dokładności i chęci do życia (przekreśl). I choć spotkanie rzeczywiście nie było nadto porywające, to przynajmniej jedna ekipa postarała się o bramki. Ekipą tą – niestety dla Krzysztofa Piątka – był Milan. Ale po kolei.

 

Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem niedokładności, głupich błędów i braku koncetracji – czyli dokładnie tego do czego przyzwyczaili nas podopieczni Pioliego. Problem polegał jednak na tym, że w "grę" Milanu dali się również wciągnąć "Rossoblù". Piłkarze z Sardynii razili nieporadnością, nieskutecznością i niedokładnością, bijąc w tym Milan na głowę. Radja Naingollan i João Pedro zamiast kreować grę i próbować dostarczać piłki do ustawionego w polu karnym Simeone, czy to prostopadłym podaniem, czy wrzutką snuli się z futbolówką po boisku tracąc ją notorycznie gdzieś w okolicach 20. metra przed bramką Donnarummy. Niewiele lepsi byli wspomnieni już "Rossoneri" – do 25. minuty najlepszym graczem Milan w ofensywie był Davide Calabria. Prawy defensor gości, szukał gry na jeden kontakt, lub – gdy takiej możliwości nie było – sam zabierał się z piłką szukając wrzutki lub dogrania do Ibrahimovicia. Musiały one zrobić niemałe wrażenie bowiem wkrótce z pomocą Calabrii przyszli Samu Castillejo i – przede wszystkim – Rafael Leão. To po wrzutce Portugalczyka Zlatan powinien wpisać się przed przerwą na listę strzelców. Piłka po strzale Szweda musnęła jednak słupek i wyszła poza plac gry. Minutę później znów w roli głównej wystąpił Leão, zamykając dośrodkowanie z rzutu rożnego kierował jednak piłkę tuż obok słupka bramki.

 

Co nie udało się w pierwszej połowie Portugalczyk dokonał w drugiej, ba! I to na samym jej początku. Po przebiegu zdarzeń rodem z boisk PKO Ekstrakalsy, po zagraniu długiej piłki w stylu Korony Kielce i w końcu po strzale a'la Uroš Đuranović, umieścił piłkę w siatce Cagliari. Chciałbym móc napisać, że bramka Leão otworzyła mecz, że Cagliari rządne wyrównania rzuciło się na gości, a gości rządni kolejnych bramek szaleńczo kontrowali gospodarzy. Nie, nic takiego jednak się nie stało. Tempo gry przypominało właściwie to, które obserwowaliśmy w pierwszej połowie spotkania, za to niedokładności było już nieco mniej. "Rossoblù" próbowali, ale jakby nie za bardzo, niemrawo konstruowali ataki i niespecjalnie wiedzieli co "dalej" gdy znajdowali się już z nią przed polem karnym gości. "Rossoneri" z kolei wiedzieli – a przynajmniej takie sprawiali wrażenie. Bowiem niemal każda odzyskana piłka kierowana była pod nogi Zlatana, jakby z nadzieją, że Szwed jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki coś z tą piłką zrobi. No i zrobił, pozamiatał. W 64. minucie w pole karne futbolówkę zagrał mu Hernández, Ibra, jakby od niechcenia kopną ją lewą nogą, a ta wturlała się do bramki. Szwedowi wystarczyły dwa spotkania, żeby z gry mieć tyle samo goli co Krzysztof Piątek. Ibrahomović piłkę w siatce ponownie umieścił w 82. minucie, wówczas jednak znalazł się na nieznacznym spalonym. W końcówce meczu gola na "otarcie łez" mógł dla Cagliari zdobyć Donnarumma. Włoch łapiąc piłkę po dośrodkowaniu sprzed pola karnego wypuścił ją za siebie, szybko się jednak zrehabilitował łapiąc ją po raz drugi, zanim dopadł do niej Cerri.

 

 

Cagliari Calcio – A.C. Milan 0:2 (0:0)

Bramki: 46' Leão, 64' Ibrahomivić

Cagliari: Olsen – Faragò, Pisacane, Klavan, Pellegrini – Nández, Cigarini, Rog (74' Castro) – Naingollan, João Pedro – Simeone (69' Cerri)

Milan: Donnaruma – Calabria (74' Conti), Musacchio, Romagnoli, Hernández – Castillejo, Kessié, Bennacer, Çalhanoğlu (64' Bonaventura) – Ibrahomivić, Leão (90' Rebić)

Żółte kartki: 26' Cigarini, 39' Nández, 60' Pellegrini – 61' Bennacer

Sędziował: Rosario Abisso (Palermo)