Premier League: Liverpool triumfuje w hicie kolejki
Terry Kearney/Flickr

Premier League: Liverpool triumfuje w hicie kolejki

  • Dodał: Aleksander Kurcoń
  • Data publikacji: 11.01.2020, 20:25

Liverpool nadal w tym sezonie pozostaje niepokonany. The Reds wygrali z Tottenhamem, tym samym są pierwszą drużyną w Europie, która na tym etapie rozgrywek ma już 20 ligowych zwycięstw.

 

Liverpool zgodnie z oczekiwaniami już od samego początku zawiesił bardzo wysoko poprzeczkę. W 3. minucie blisko zdobycia gola byli Alex Oxlade-Chamberlain i Roberto Firmino, ale strzał był minimalnie niecelny, Brazylijczyk zaś został zablokowany. Kilkadziesiąt sekund później kibiców The Reds postraszył Lucas, którego uderzenie z krawędzi pola karnego minęło się o centymetry z lewym słupkiem. W kolejnych minutach gospodarze byli jednak kompletnie stłamszeni i prezentowali futbol, z którego słynie Jose Mourinho. Jego zespół był wycofany, skupiał się raczej na kontratakach. Jednak taki styl był tylko wodą na młyn dla Liverpoolu - w 23. minucie Virgil van Dijk zmarnował stuprocentową sytuację, kiedy będąc niepilnowanym na 5. metrze trafił jedynie w bramkarza. Co jednak ma wisieć, nie utonie i o tym doskonale wiedzieli podopieczni Jurgena Kloppa. Drużyna z Liverpoolu kreowała coraz więcej okazji, aż w końcu w 37. dopięli swego. Na listę strzelców wpisał się Roberto Firmino. Brazylijczyk skorzystał z przytomnego podania Mohameda Salaha, minął obrońcę i mocnym strzałem z lewej nogi umieścił piłkę w siatce. Końcówka pierwszej połowy nadal należała do Liverpoolu, ale The Reds byli zbyt niedokładni w ataku, by zagrozić poważnie bramce Paulo Gazzanigi. 

 

Kilka sekund po rozpoczęciu drugiej połowy Lucas zaskoczył cały stadion swoją indywidualną akcją. Brazylijczyk nawet oddał strzał, ale piłka tylko minęła prawy słupek. Zaskoczył również Jose Mourinho, który nie przeprowadził w przerwie żadnych zmian i nadal trzymał eksperymentalny skład na boisku. Dlaczego eksperymentalny? Bo w wyjściowej jedenastce pojawił się debiutant Japhet Tanganga. Ponadto z powodu kontuzji Harry'ego Kane'a Tottenhamowi brakowało nominalnego napastnika. Gra Spurs także nie wyglądała na zadowalającą i można było odnieść wrażenie, że kolejne gole dla przyjezdnych są tylko kwestią czasu. Oczywiście zdarzały się pojedyncze przypadki, kiedy to gospodarze oddawali strzał, ale były one raczej spowodowane błędami Liverpoolu, niż pomysłem na grę podopiecznych Mourinho. Niestety dla widowiska również i The Reds zaczęli grać gorzej. Jedyne akcje obu drużyn pochodziły po indywidualnych akcjach zawodników takich jak Heung-Min Son czy Divock Origi. Swoje okazje mieli również Serge Aurier i Sadio Mane, ale obu powstrzymali bramkarze. Tym samym mecz zakończył się minimalnym zwycięstwem Liverpoolu. Gracze z miasta Beatlesów wygrali swój 20 mecz i pewnie zmierzają w kierunku mistrzostwa kraju.

 

Tottenham - Liverpool 0:1 (0:1)

Bramki: 37' Firmino

Tottenham: Gazzaniga - Rose (69' Lamela), Sanchez, Alderweireld, Tanganga - Eriksen (69' Lo Celso), Winks, Son, Alli, Aurier - Lucas

Liverpool: Alisson - Alexander-Arnold - Gomez, van Dijk, Robertson - Oxlade-Chamberlain (61' Lallana), Henderson, Wijnaldum - Salah (90+1' Shaqiri), Mane (81' Origi), Firmino

Kartki: 23' Gomez, 39' Oxlade-Chamberlain
Sędziował: 
Martin Atkinson

 

Premier League

Aleksander Kurcoń

Piłka nożna w każdym wydaniu, a także hokej i koszykówka.