PLK: Legia bije faworyta z Torunia
fot. materiały Legii Warszawa

PLK: Legia bije faworyta z Torunia

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 12.01.2020, 21:21

Legia Warszawa niespodziewanie ograła na własnym parkiecie trzecią drużyną Polskiej Ligi Koszykówki - Polski Cukier Toruń 92:85. Podopieczni Tane Spaseva zaliczyli tym samym czwarte zwycięstwo w sezonie i opuścili ostatnią lokatę w tabeli.

 

Niedzielne spotkanie w hali Koło miało być ostatnim dla koszykarzy Legii w tym miejscu stolicy. Nie od dziś wiadomo bowiem, że włodarze stołecznej drużyny czekali od początku sezonu na oddali do użytku bemowskiego OSiR-u i już w następnym meczu będą mogli wrócić do swojego ulubionego miejsca przy ulicy Obrońców Tobruku.

 

Od dość zaskakujących wydarzeń rozpoczęło się spotkanie pomiędzy ostatnią a trzecią drużyną rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki. Legioniści zgodnie z przewidywaniami otworzyli co prawda mecz kilkoma nieskutecznymi akcjami, ale potem stosunkowo łatwo odrobili straty i nie dali sobie już odjechać do końca pierwszej kwarty. Raziła nieskuteczność przyjezdnych, którzy nawet jeśli nie tracili piłki w ofensywie, to kończyli akcję niecelnymi rzutami. Po drugiej stronie fatalnie wyglądała za to gra zza łuku. Legia na 10 prób w pierwszej odsłonie nie wykorzystała nawet jednej.

 

Drugie dziesięć minut zainaugurował moment dominacji gości. Torunianie seriami zdobywali punkty, a w odwróceniu takiego obrotu spraw nie pomógł nawet czas wzięty przez macedońskiego szkoleniowca Legii. Koszykarze z Warszawy w porę jednak obudzili się ze snu. Trójki Filipa Matczaka i Michała Michalaka zmniejszyły dystans między ekipami i na nowo tchnęły w kibiców Legii nadzieję na czwarte w sezonie zwycięstwo. Nie dziwiło więc, że Sebastian Machowski w mgnieniu oka wprowadził na parkiet niemal całą pierwszą piątkę. Aron Cel, Karol Gruszecki, Chris Wright i Keith Hornsby robili co mogli, ale na regulaminową przerwę obie ekipy schodziły przy zaledwie jednopunktowej przewadze Pierników.

 

Na wysokiej intensywności, ale zdecydowanie korzystniej dla Legionistów przebiegał początek drugie połowy. Cztery faule gości w początkowych fazach kwarty pozbawiły ich możliwości na wiele manewrów w obronie. Stąd łatwiej było koszykarzom Warszawy podchodzić blisko kosza Polskiego Cukru, który nie tylko stracił inicjatywę, ale też prowadzenie. Dziecinne błędy w ataku popełniał Aminu, który kilkakrotnie pudłował z najbliższej możliwej odległości. W drużynie koncert umiejętności prezentował natomiast Matczak, który perfekcyjnie rzucał i zbierał. Na dziesięć minut przed końcem na tablicy wyników widniał rezultat 63:63 i nic nie było rozstrzygnięte. 

 

W końcówce obie ekipy nie zwalniały tempa, ale to Legioniści lepiej wytrzymywali trudy meczu. W odpowiednim czasie zaczęli również trafiać ważne rzuty za trzy i na cztery minuty do końca prowadzili siedmioma oczkami. Zacięte momenty najlepiej wytrzymywał w drużynie z Torunia Chris Wright. Amerykanin swoją postawą w ataku "trzymał" wynik, ale Pierniki ani trochę nie zbliżały się do spragnionych triumfu podopiecznych Spaseva. Ci zdołali do końca dowieźć korzystny wyniki i zaliczyć najcenniejszy triumf w trwającym sezonie.

 

Legia Warszawa - Polski Cukier Toruń 92:85 (15:17, 29:28, 19:18, 29:22)

 

Legia: Filip Matczak 24, Kahil Dukes 9, Michał Michalak 28, Kianu Pinder 4, Milan Milovanović 14, Sebastian Kowalczyk, Adam Linowski 8, Mariusz Konopatzki 5, Patryk Nowerski, Jakub Nizioł, Przemysław Kuźkow

 

Polski Cukier: Keith Hornsby 14, Aron Cel 9, Chris Wright 18, Alade Aminu 19, Karol Gruszecki 5, Mikołaj Ratajczak 1, Bartosz Diduszko 12, Aleksander Perka 5, Jakub Schenk 2