Bundesliga: skromne, ale pewne zwycięstwo Borussii!
Steffen Flor/Wikimedia Commons

Bundesliga: skromne, ale pewne zwycięstwo Borussii!

  • Dodał: Radosław Kępys
  • Data publikacji: 06.06.2020, 20:22

Borussia Dortmund wykonała zadanie. Może nie było to piękne i przekonujące zwycięstwo, ale gol Emre Cana z 58. minuty dał gospodarzom cenne trzy punkty. W zespole z Dortmundu cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek, dla Berlińczyków pół godziny zagrał Krzysztof Piątek, zapisując się w notesie sędziego żółtą kartką. 

 

Po popołudniowym pewnym zwycięstwie Bayernu Monachium nad Bayerem Leverkusen przewaga podopiecznych Hansiego Flicka nad Borussią Dortmund wynosiła 10 punktów. By z powrotem zniwelować ją do siedmiu oczek, "Żółto-Czarni" musieli wczesnym wieczorem na Signal Iduna Park ograć Herthę Berlin. Miał to być jeden z bundesligowych "polskich meczów", w których prawy obrońca gospodarzy Łukasz Piszczek stanie naprzeciw Krzysztofa Piątka. Co ostatnio bardzo częste, prawy defensor zaczął spotkanie w pierwszym składzie, podczas gdy napastnik reprezentacji Polski swoją szansę dostał po trochę ponad godzinie. Nie było to spotkanie bardzo emocjonujące, ale zakończyło się zgodnie z przewidywaniami.

 

Początek nie pokazywał, że w tym spotkaniu Hertha będzie stroną pasywną i swoją rolę ograniczy do defensywy. Goście byli aktywni, ale nie przełożyło się to na dogodne sytuacje bramkowe. Pierwszą taką stworzyli za to po nieco ponad 20 minutach gospodarze, gdy około 10 metrów przed bramką znalazł się Thorgan Hazard, ale uderzył niecelnie. Jedyną celną próbę w pierwszej części gry, ale obronioną bez większych kłopotów przez Romana Burki zaliczył piłkarz Herthy - Vladimir Darida. Niech to świadczy o tym, że nie był to w pierwszych 45 minutach porywający mecz.

 

Druga połowa zaczęła się od dominacji Borussii. Bardzo groźną okazję stworzył sobie Jadon Sancho. Po chwili jednak to goście mogli objąć prowadzenie - tym razem niewiele do szczęścia miał Alexander Esswein. Minął niecały kwadrans, który miał dość ciekawy przebieg i dopiero wtedy BVB zadało pierwszy skuteczny cios w tym meczu. Jadon Sancho miękko zgrał piłkę w pole karne, tam głową strącił ją Julian Brandt, a pięknym płaskim uderzeniem przy lewym słupku bramki Rune Jarsteina popisał się Emre Can, dla którego było to drugie trafienie w tym sezonie. 

 

Po tym wydarzeniu mecz znowu się uspokoił. Teoretycznie Hertha powinna była zaciekle atakować, ale brakowało w tym wypadku wielkiego zaangażowania i dokładności. Po godzinie - tak jak pisaliśmy wyżej - na boisku pojawił się Krzysztof Piątek, który dużo biegał, starał się szukać pozycji, ale dużym problemem było to, by piłka w ogóle do niego dotarła, bo Borussia bardzo umiejętnie się broniła. Polak zapisał się też w notesie sędziego po tym, jak dostał żółtą kartkę. 

 

Borussia Dortmund - Hertha Berlin 1:0 (0:0)

Bramki: 58' Can
Borussia: Bürki – Ł. Piszczek (C), Can, Akanji – Hakimí, Witsel (80. Balerdi), Delaney, Guerreiro – Brandt (68. Reyna) – T. Hazard (79. Morey), Sancho
Hertha: Jarstein – Pekarík, Boyata, Torunarigha, Mittelstädt – Grujić (88' Maier), Skjelbred (62. K. Piątek) – Lukebakio (46. Ngankam), Darida, Dilrosun (30. Esswein (88' Samardzić)) – Ibišević (C)
Kartki: Esswein, Piątek 

Radosław Kępys

Mam 27 lat. W październiku 2017 roku uzyskałem dyplom magistra Politologii na Wydziale Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Wcześniej od 2015 roku pisałem dla igrzyska24.pl. Odpowiedzialny za biathlon, kajakarstwo, pływanie, siatkówkę i siatkówkę plażową, ale w tym czasie pisałem informacje z bardzo wielu sportów - od lekkiej atletyki po narciarstwo alpejskie. Sport to moja pasja od najmłodszych lat i na zawsze taką pozostanie. Poza nim uwielbiam dobrą literaturę, dobrą muzykę i dobre jedzenie. Interesuje się też historią najnowszą i polityką.