Flick zbudował wielki Bayern, a może być jeszcze lepszy
Sven Mandel/wikimedia commons

Flick zbudował wielki Bayern, a może być jeszcze lepszy

  • Dodał: Jakub Łosiak
  • Data publikacji: 28.06.2020, 11:50

Sezon 2019/2020 Bundesligi dobiegł końca. Mistrzem Niemiec po raz ósmy z rzędu został Bayern Monachium, a po armatę dla króla strzelców sięgnął Robert Lewandowski. Bayern zasłużył sobie na tytuł, a należy pamiętać, że droga do niego nie była taka kolorowa.

 

Trzeba docenić ósmy tytuł z rzędu Bawarczyków - jest to niezwykły wyczyn. Bayern to świetnie zorganizowany klub (jeden z lepszych na świecie) ze znakomitymi zawodnikami i trudno nie wymagać od niego zwycięstw w każdym sezonie. Jednak nawet największym zdarzają się słabsze momenty, a przecież na początku sezonu nie było tak kolorowo. Na ławce z Niko Kovacem Bayern nie prezentował się tak jak oczekiwali tego kibice, działacze, eksperci. Gra Bayernu pozostawiała wiele do życzenia, pomimo wielkiego potencjału w ataku ciężar zdobywania bramek opierał się głównie na Robercie Lewandowskim. Drużyna potrafiła efektownie wygrać, ale często przydarzały się jej wpadki, tak jak wstydliwa porażka z Eintrachtem Frankfurt 1:5. Po tym meczu ze stanowiska poleciał Kovac, a zastąpił go Hans-Dieter Flick. Mówiło się, że to trener na chwilę, że Bayern już szuka znanego nazwiska na posadę trenera. Głosy te były jeszcze bardziej wzmożone po dwóch porażkach z Bayerem Leverkusen i Borussią M’gladbach. Bayern po 14. kolejkach zajmował siódme miejsce w tabeli.

 

Od tego momentu wszystko się zmieniło. Bayernowi zaczęło się wszystko układać i tak szło do samego końca. Bawarczycy stracili punkty tylko raz - remisując z Lipskiem. Rosła również pozycja Flicka. Najpierw przedłużono z nim kontrakt do końca sezonu, a następnie podpisano umowę na trzy lata. Był to strzał w dziesiątkę. Bayern pod jego wodzą prezentował się znakomicie. Nie tylko wygrywał, ale też miażdżył rywali. Na jego grę patrzyło się z przyjemnością. Nie ulega wątpliwości, że wielkim wygranym sezonu jest bez wątpienia Flick, który z mało znanego trenera stał się nagle szkoleniowcem światowej klasy. Niemiecki trener ma znakomity bilans, klub pod jego wodzą zdobywa średnio 2,74 punktu na mecz. Bayern swoją postawą zapracował sobie na miano faworyta turnieju finałowego Ligi Mistrzów. Pytanie tylko jak długa przerwa pomiędzy rozgrywkami wpłynie na Bawarczyków? Duże znaczenie może mieć doświadczenie Flicka jako asystenta selekcjonera reprezentacji. Dzięki temu Flick będzie mógł lepiej przygotować Bayern do miniturnieju, tak jak robi się do przygotowując reprezentacje do mistrzostw Europy czy świata.

 

Grzechem byłoby nie poruszyć dokonań Roberta Lewandowskiego w zakończonym sezonie. Co chwilę słyszeliśmy o kolejnych rekordach bitych przez Polaka. Na początku ekscytowaliśmy się jego serią meczów ze strzelonym golem. Robert ostatecznie zatrzymał się na 11 spotkaniach, co jest wybitnym osiągnięciem. Robert w międzyczasie przesunął się na trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców Bundesligi w historii. Polak wyprzedził Manfreda Burgsmuellera i Juppa Heynckesa. W tej chwili ma na swoim koncie 236 trafień. Przed naszym snajperem są jeszcze Klaus Fischer (268 goli) i Gerd Mueller (365 goli). Dużo mówiło się o rekordzie 40 trafień w sezonie Muellera i tym, że Lewandowski miał okazję zbliżyć się do tego rezultatu. Ostatecznie zakończył sezon z 34 trafieniami i stał się najlepszym obcokrajowcem w historii Bundesligi, bijąc wynik Pierre’a Emericka Aubameyanga (31 goli). Możemy tylko gdybać, co by było, gdyby Robert nie opuścił dwóch spotkań z powodu kontuzji tuż przed pandemią i nie pauzował za kartki w meczu z Borussią M’gladbach. Ponadto Lewy znalazł się dziewięć razy w 11.kolejki Kickera. Polak piąty raz został królem strzelców Bundesligi, żaden nasz reprezentant nigdy nie wykręcił takiego wyniku za granicą. Robert to nie tylko liczby i gole, w spotkaniach nie ograniczał się jedynie do polowania na bramki. Często schodził do rozegrania piłki, wspomagał partnerów i napędzał akcje. Uwaga przeciwników skupiała się głównie na nim, dzięki czemu więcej pola do popisu mieli Serge Gnabry, Kingsley Coman czy Thomas Mueller. Pytanie, gdzie jest szczyt możliwości Lewego? Jakie kolejne osiągnięcia i rekordy pobije? Sam zapewnia, że jego forma idzie w górę i chce grać na najwyższym poziomie jeszcze parę lat.

 

Zmiana trenera w Bayernie pomogła nie tylko zespołowi, ale także pojedynczym zawodnikom. Kilku, którzy byli już skreślani, pod ramionami Flicka odbudowali się i błyszczeli. Idealnym przykładem jest Thomas Mueller. Początek sezonu był słaby w jego wykonaniu, pomocnik często rozpoczynał mecze na ławce. Dużo mówiło się o jego odejściu z drużyny mistrza Niemiec. Potem jednak oglądaliśmy zupełnie innego zawodnika. Razem z Lewandowskim stworzyli duet, który świetnie współpracował i był gwarantem goli. Dziś już nikt nie wyobraża sobie Bayernu bez Muellera. Niemiec wypracował dla swojej drużyny bardzo dużo goli. Zasłynął jako świetny asystent, zaliczył w sezonie 21 kluczowych podań. Pobił tym samym rekord Kevina de Bruyne (20 asyst). Odkryciem sezonu w Bayernie został Alphonso Davies. Gdy przychodził do drużyny ludzie nie wierzyli, że to człowiek, który będzie w stanie tak grać w pierwszym składzie. Młody Kanadyjczyk przekonał swoją postawą na boisku wielu i teraz jego wartość znacznie wzrosła, a Bayern ma obrońcę na lata. Wielkim atutem Daviesa jest jego szybkość, a przy tym znakomicie czuje się z piłką przy nodze. Często włącza się w ofensywne akcje, ale jest też bardzo zdyscyplinowany w defensywie. Jeśli chodzi o defensywę, to Flick zestawił ją w dość eksperymentalny sposób, ale to wypaliło. Nie we wszystkich spotkaniach wyglądało to najlepiej, ale zawodnicy potrzebowali czasu na zgranie. Świetnym ruchem było cofnięcie Davida Alaby na środek obrony. Austriak jest bardzo uniwersalnym graczem ze świetnym strzałem z dystansu, a razem z Jeromem Boatengiem na środku dał Bayernowi dużo spokoju. Na boisku wokół Boatenga wiele się działo i mimo kilku wpadek zawsze potrafił on wyjść obronną ręką. Nowe życie zyskał również Manuel Neuer, który po kontuzji nie miał tego błysku co wcześniej. Gdy go odzyskał znów stał się ostoją Bayernu i przedłużył kontrakt do 2023 roku. Warto również zaznaczyć, że Bawarczycy umiejętnie wprowadzali do składu młodzież. Poza wspomnianym wcześniej Daviesem swoje pięć minut miał choćby Joshua Zirkzee, który w debiucie z Freiburgiem strzelił bramkę i dał zwycięstwo swojej drużynie. W ostatnim meczu znakomitym strzałem z dystansu popisał się natomiast Michael Cuisance.

 

Bayern jest świetnie ułożony przez Flicka. Formacje dobrze ze sobą współpracują i każdy z zawodników pewnie czuje się w zespole. Jeśli nie stanie się nic niespotykanego to Bayern będzie jeszcze mocniejszy. Na ławce jest przecież mistrz świata Lucas Hernandez, który dopiero wraca po kontuzji, a wciąż z urazem zmaga się Niklas Sule. Mówi się także o ruchach transferowych jakie może poczynić Bayern. Z Monachium łączeni są m.in. Leroy Sane czy Kai Havertz.