Totolotek Puchar Polski: horror w Poznaniu. Finał dla Lechii Gdańsk!
Tomasz Woźniak/Poinformowani.pl

Totolotek Puchar Polski: horror w Poznaniu. Finał dla Lechii Gdańsk!

  • Dodał: Jakub Zegarowski
  • Data publikacji: 08.07.2020, 22:48

Lech Poznań przegrał po serii rzutów karnych z Lechią Gdańsk w drugim półfinale Pucharu Polski. Podopieczni Piotra Stokowca zwyciężyli 4:3 (1:1 po regulaminowym czasie gry i dogrywce), chociaż w trakcie trwania "jedenastek" musieli odrabiać dwie bramki straty. 

 

0 strzałów na bramkę - taka statystyka po pierwszej połowie meczu nie może robić wrażenia na kibicach piłki nożnej. Ale paradoksalnie, oglądało się to bardzo dobrze. Od samego początku inicjatywę przejął Lech Poznań, który częściej utrzymywał się przy piłce i starał się konstruować akcje w ataku pozycyjnym. Zawodnicy "Kolejorza" nie potrafili jednak podejmować rozsądnych decyzji w najważniejszych momentach. Tak było w sytuacji, kiedy Jakub Kamiński niepotrzebnie starał się dogrywać do Gytkjaera, choć sam znajdował się na świetnej pozycji do oddania strzału; a także wtedy, kiedy Duńczyk zmarnował sytuację 2 na 1, niepotrzebnie wdając się w drybling. Takich sytuacji było zresztą nieco więcej - spóźniony strzał Daniego Ramireza czy niepotrzebny drybling Kamila Jóźwiaka. Podopieczni Dariusza Żurawia grali więc nieźle, ale ciężko powiedzieć, żeby choć jeden raz mocniej zabiły serca kibicom Lechii. Znacznie ciekawiej było pod bramką van der Harta. Nieskuteczny był przede wszystkim Flavio Paixao, który już w pierwszych sekundach meczu powinien przechwycić nieudane zagranie Jakuba Modera i pokonać Mickeya van der Harta. Kilka minut później, Portugalczyk zmarnował jeszcze lepszą szansę. W 14. minucie dostał świetne podanie od Rafała Pietrzaka, ale niepilnowany spudłował z 11. metra. Warto odnotować jeszcze minimalnie niecelny strzał z dystansu Ze Gomesa. To wszystko powoduje, że pierwszą część gry trzeba zapisać na konto gości, bowiem to plan taktyczny Piotra Stokowca zdawał się być bardziej przemyślany i bardziej skuteczny. 

 

Druga połowa to jeszcze większa optyczna przewaga Poznaniaków. Tyle, że wciąż nic z tego wynikało - może trochę zamieszania w polu karnym gości, którzy jednak z łatwością sobie z nim radzili. Wystarczy powiedzieć, że największe zagrożenie miało miejsce po niecelnym strzale Modera. Zupełnie niespodziewanie, w 62. minucie Lechiści wyszli na prowadzenie. Prosta akcja lewą stroną, dość prymitywna wrzutka w pole karne, którą strzałem głową na gola zamienił Flavio Paixao. "Kolejorz" zareagował błyskawicznie. Już 240 sekund później świetnym strzałem z dystansu popisał się Dani Ramirez i pokonał nieco nieporadnie interweniującego Zlatana Alomerovicia. Pupile miejscowej publiczności chyba zauważyli, że te uderzenia zza szesnastki są niezwykle groźnie, bowiem próbowali ich coraz częściej. Dobrą próbą popisał się Pedro Tiba, ale znacznie bliżej gola był Jakub Moder. Pomocnik Lecha kapitalnie strzelił z 25. metra, lecz piłka odbiła się tylko od wewnętrznej strony słupka Gdańszczan. Dość odważne próby Lecha mogły przynieść skutek w doliczonym czasie regulaminowego czasu gry. Sędzia Tomasz Musiał najpierw podyktował rzut karny po zagraniu ręki Conrado, lecz po interwencji VAR-u cofnął swoją decyzję. 

 

Obie części dogrywki to również przewaga Lecha Poznań. Kontrola meczu, ładne wymiany z pierwszej piłki na skrzydle - wszystko to było jednak nieefektywne. Lechia odpowiadała groźnymi kontratakami. Niezłe strzały oddawali Paixao, Gajos czy Conrado, ale albo na posterunku był van der Hart, albo piłka mijała słupek bramki przez niego strzeżonej. Można było też odnieść wrażenie, że Lechici szybciej opadli z sił. Druga część drugiej połowy dogrywki to nieco odważniejsze ataki Gdańszczan, które nie przynosiły jednak oczekiwanego skutku. "Kolejorz" jakby zgasł i zaakceptował, że o awansie do finału zadecyduje seria rzutów karnych. I faktycznie tak się stało. 

 

Lech Poznań kapitalnie rozpoczął serię rzutów karnych. Trzy celne strzały Gytkjaera, Modera i Satki spowodowały, że "Kolejorz" znalazł się w kapitalnym położeniu. Tym bardziej, że w międzyczasie dwie "jedenastki" zmarnowali Lechiści - Kubicki i Kryeziu. Podopieczni trenera Żurawia mieli dwie szanse na awans do półfinału. Filip Marchwiński i Dani Ramirez nie wytrzymali jednak presji, strzelając wprost w Alomerovicia. Szósta seria przyniosła rozstrzygnięcie. Najpierw zawodnik Lechii popisał się skutecznym strzałem, a chwilę później fatalnie spudłował Kamil Jóźwiak, odbierając swojej ekipie szanse na awans do finału Pucharu Polski. 

 

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:1d (0:0) k. 3:4 
Bramki: 66' Ramirez - 62' Paixao
Lech Poznań: van der Hart – Butko, Crnomarković, Ramirez, Kamiński (73' Letniowski), Moder, Puchacz (100' Kostewycz), Satka, Tiba (109' Marchwiński), Gytkjaer, Jóźwiak
Lechia Gdańsk: Alomerović – Maloca, Nalepa, Pietrzak, Mihailk (79' Zwoliński), Fila (112' Kobryń), Gajos, Kubicki, Makowski (105' Kryeziu), Gomes (74' Conrado), Paixao

Żółte kartki: Kryeziu

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków)