Snooker - MŚ: Higgins z awansem, O'Sullivan o krok od drugiej rundy

Snooker - MŚ: Higgins z awansem, O'Sullivan o krok od drugiej rundy

  • Dodał: Łukasz Nocuń
  • Data publikacji: 02.08.2020, 23:50

Kolejny dzień mistrzostw świata potwierdził dominację rozstawionych zawodników. John Higgins odprawił Matthew Stevensa w 15-tu partiach, a Neil Robertson pokonał Lianga Wenbo. O krok od awansu jest Ronnie O'Sullivan, który w pierwszej sesji meczu zdeklasował Thepchaiye Un-Nooha 8:1.

 

Jako pierwszy awans do drugiej rundy wywalczył dziś John Higgins. Czterokrotny mistrz świata przystępował do rywalizacji przy stanie 6:3 co w zasadzie przesądzało o jego zwycięstwie. Stevens w 10. partii wbił brejka 138-punktowego, odzyskując nieco nadzieje na pokrzyżowanie szyków bardziej utytułowanemu rywalowi. Jednakże Szkot odpowiedział dwoma wygranymi partiami i zrobiło się już 8:4. Walijczyk odrobił jeszcze jednego frejma przed przerwą, ale na nic więcej nie było go już stać. Ostatecznie Higgins wygrał 10:5.

 

John Higgins -Matthew Stevens 10:5

23:70(60), 69:1, 0:77(77), 118(74):8, 0:94(94), 75:37, 69(60):1, 69(61):0, 69(69):0, 0:138(138), 64:35, 70(61):20, 0:85, 69:63, 65(53):27

 

Rywalem Higginsa w drugiej rundzie będzie Kurt Maflin. Norweg po kapitalnym występie wyeliminował ubiegłorocznego półfinalistę Davida Gilberta. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, o czym świadczy fakt, że obydwaj zawodnicy wbili razem sześć setek. W końcówce lepiej prezentował się Maflin, który od stanu 7:8 wygrał trzy kolejne partie, po drodze atakując nawet maksa. W 16. frejmie licznik Norwega zatrzymał się na 105 oczkach. Interesujący przebieg miała także ostatnia partia spotkania, w której to Gilbert miał inicjatywę, ustawiając coraz to trudniejsze snookery. Pomyłka na dość łatwej czerwonej bili otworzyła drogę do awansu Maflinowi.

 

David Gilbert - Kurt Maflin 8:10

1:124(124), 92(92):1, 22:63(61), 27:88(56), 85:33, 44:76(56), 62:42, 0:101(101), 131(131):0, 0:102(102), 102(102):5, 93(93):1, 84:20, 1:97(97), 59:41, 0:109(105), 24:99(63), 50:69

 

Forma Neila Robertsona była przed mistrzostwami wielką niewiadomą. Australijczyk zagrał słabo w dwóch turniejach poprzedzających czempionat przez co Lianga Wenbo stawiało się w roli gracza, który może sprawić niespodziankę. Pierwszego frejma na swoim koncie w dobrym stylu zapisał Robertson, który popisał się 140-punktowym brejkiem. Chińczyk odpowiedział jednak w najlepszy możliwy sposób i wygrał dwie kolejne partie. Przed regulaminową przerwą Robbo doprowadził do remisu, wbijając kolejną setkę. Po powrocie do stołu kontynuował skuteczną grą i wyszedł na prowadzenie 4:2. Azjata nie zamierzał się poddawać - po chwili złapał kontakt, a nawet był blisko wyrównania, ale Robertson wykradł mu partię, będąc w potrzebie snookera. To niepowodzenie nie podłamało Wenbo, który zamknął sesję 113-punktowym brejkiem. Dokończenie spotkania w sesji wieczornej było już jednostronne. Z sześciu partii rozegranych aż pięć padło łupem Australijczyka. W kolejnej rundzie zmierzy się on ze zwycięzcą meczu pomiędzy Barry'm Hawkinsem i Alexandrem Ursenbacherem.

 

Neil Robertson - Liang Wenbo 10:5

145(140):0, 39:67, 51:76, 123(122):0, 91(87):4, 78(64):0, 4:81, 68:65, 14:113(113), 4:83(82), 125(97):16, 89(89):10, 74:61(55), 99(50):1, 98:12

 

Przed turniejem Ronnie O'Sullivan starał się ściągnąć z siebie presję, twierdząc w wywiadach, że niewiele trenował, a jego forma jest zagadką. Wejście w turniej Rakiety było jednak fantastyczne. O'Sullivan pokazał formę jak ze swoich najlepszych lat. Anglik wygrał sześć pierwszych partii w niespełna godzinę, wbijając po drodze dwie setki (101 oraz 115 oczek) oraz cztery inne brejki wygrywające. Thepchaiya Un-Nooh wykorzystał błąd przeciwnika w partii nr 7 i wygrał honorowego frejma 80:8. Później do głosu ponownie doszedł O'Sullivan, który błyskawicznie triumfował w dwóch kolejnych odsłonach, dzięki czemu jest już o krok od gry w drugiej rundzie mistrzostw.

 

Ronnie O'Sullivan - Thepchaiya Un-Nooh 8:1

120(101):13, 124(85):0, 115(115):6, 90(74):42, 88(88):0, 80(76):11, 8:80(69), 81:5, 88(65):0

 

Blisko awansu jest także Yan Bingtao. 20-letni Chińczyk od początku dominował przy stole, pewnie punktował i systematycznie budował przewagę. Tempo meczu nie porywało, dlatego zawodnicy zdążyli w sesji zagrać osiem zamiast dziewięciu partii. Bingtao może być jednak ze swojej gry zadowolony, bowiem zanotował kilka wysokich podejść (najwyższe w wysokości 119 punktów), a także wygrywał kluczowe batalie taktyczne. Wynik 7:1 sprawia, że o powrót do meczu dla Slessora będzie niezwykle trudno.

 

Yan Bingtao - Elliot Slessor 7:1

74(66):30, 70:40, 98:23, 125(119):5, 13:76(60), 66:29, 101(86):12, 76:35