NBA: potentaci Wschodu ze zmiennym szczęściem
Wikimedia

NBA: potentaci Wschodu ze zmiennym szczęściem

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 03.08.2020, 08:26

Ze zmiennym szczęściem grały najlepsze ekipy NBA w nocy z niedzieli na poniedziałek. Milwaukee Bucks ulegli Houston Rockets, a Boston Celtics wygrali po pięknym spotkaniu z Portland Trail Blazers, utrudniając tym samym przeciwnikom walkę o czołową ósemkę Zachodu.

 

Mecz Celtics z Trail Blazers był pokazem radosnego basketu ze zwrotami akcji, tak charakterystycznymi dla rozgrywek NBA. Początek należał do zawodników z Bostonu, którzy rzutami zza łuku wyprowadzili swoją drużynę najpierw na 10, a później nawet na 20 punktów przewagi. Próby za trzy wykonywali między innymi: Tatum, Brown czy Hayward, a robili to z taką skutecznością, że ręce same składały się do oklasków. Do przerwy ich efektywność zza łuku wynosiła zdecydowanie ponad 60% i do końca spotkania nie spadła już poniżej tej granicy.

 

Mimo to, podopieczni Terry'ego Stottsa zdołali dogonić przeciwników, a w połowie ostatniej kwarty mieli nawet pięć oczek zapasu. Damian Lillard i Jusuf Nurkić (wracający po koszmarnej kontuzji nogi) przewodzili ofensywie ekipy z Zachodu, notując na koniec spotkania po 30 punktów. Bośniak, celnymi rzutami, musiał nadrabiać swoje zaległości w obronie, które raz po raz wykorzystali rozpędzeni Celtowie. 

 

Ostatecznie to wyżej notowani gracze zdołali odwrócić losy meczu i zapewnić sobie coś, co przez większość spotkania wydawało się oczywistością. Szanse na zwycięstwo pogrzebane zostały po (a jakże) błędzie Nurkicia, który za swój wieczorny występ zbierze tyle samo pochwał, co krytyki.

 

Boston Celtics - Portland Trail Blazers 128:124 (37:24, 30:24, 27:38, 34:38)

Cetics: Tatum 34, Brown 30, Hayward 22, Walker 14, Kanter 11, Theis 9, Smart 3, Ojeleye 3, Williams 2, Wanamaker 0

Trail Blazers: Nurkić 30, Lillard 30, Trent Jr. 21, McCollum 17, Antony 13, Collins 6, Whiteside 5, Hezonja 2

 

 

 

Bucks nie są co prawda jeszcze pewni pierwszego miejsca w tabeli Konferencji Wschodniej, ale wydaje się, że nic ani nikt nie jest w stanie im odebrać najwyższego rozstawienia przed fazą play-off. W związku z tym, w pierwszych meczach w Orlando trener Mike Budenholzer pozwala sobie na wprowadzenie na parkiet jak największej ilości zawodników. Minionej nocy na parkiecie w barwach Milwaukee zaprezentowało się 12 koszykarzy, wobec jedynie 8 w ekipie przeciwników.

 

Eksploatowanie do granic możliwości czołowej piątki z Houston musiało więc przynieść efekty w wyniku końcowym. Ten padł ostatecznie łupem Rakiet 120:116, które na ostatniej prostej mogły jeszcze ulec liderom Wschodu. Ledwie trzy minuty przed końcową syreną Giannis i spółka prowadzili 8 oczkami i byli na najlepszej drodze do pokonania czwartej drużyny Konferencji Zachodniej. Do pracy wziął się jednak wtedy Westbrook (31 punktów, 6 zbiórek, 8 asyst), który zapewnił Rockets 43 zwycięstwo w sezonie.

 

Houston Rockets - Milwaukee Bucks 120:116 (32:29, 30:25, 27:36, 31:26)

Rockets: Westbrook 31, Harden 24, House Jr. 16, Covington 15, Tucker 11, McLemore 9, Green 9, Rivers 5

Bucks: Antetokounmpo 36, Middleton 27, B. Lopez 23, DiVincenzo 9, Korver 5, Hill 5, Willimans 4, Matthews 3, R. Lopez 2, Ilyasova 2, Wilson 0, Brown 0

 

 

Pozostałe wyniki minionej nocy w NBA:

 

Memphis Grizzlies - San Antonio Spurs 106:108 (25:31, 29:28, 22:26, 30:23)

 

Orlando Magic - Sacramento Kings 132:116 (44:26, 34:28, 35:24, 19:38)

 

Brooklyn Nets - Washington Wizards 118:110 (24:21, 30:33, 29:31, 35:25)

 

Phoenix Suns - Dallas Mavericks 117:115 (23:35, 37:38, 36:19, 21:23)