NBA: Clippers mkną do finału, Raptors i Celtics spotkają się w siódmym meczu
Wikimedia Commons

NBA: Clippers mkną do finału, Raptors i Celtics spotkają się w siódmym meczu

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 10.09.2020, 08:12

Toronto Raptors ponownie wyrównali stan serii z Boston Celtics. Tym razem potrzebowali dwóch dogrywek, by pokonać Celtów i doprowadzić do meczu numer siedem. Bez tak wielu spotkań może obejdą się Clippers, którzy minionej nocy po raz trzeci wygrali  z Denver Nuggets.

 

Raptors dwukrotnie byli już w tarapatach, ale dwukrotnie z nich wychodzili i kto wie czy to nie oni zagrają z Miami Heat w finale Konferencji Wschodniej. Minionej nocy po dwóch dogrywkach pokonali Boston Celtics, zapewniając sobie występ w meczu numer siedem. Wszystko dzięki doskonale skrojonej taktyce, w której główną rolę pełnił Kyle Lowry. Rozgrywający rzucił w meczu 33 punkty, a pomoc Normana Powella i Freda VanVleet pozwoliła szczęśliwie zakończyć drugą dogrywkę.

 

Decydujące przed ostatnim spotkaniem drużyn może być przygotowanie fizyczne. Odbędzie się ono już z piątku na sobotę, a przecież wielu zawodników zagrało minionej nocy po ponad 50 minut. Szkoleniowiec Bostonu, Brad Stevens, grał pierwszą piątką przez 22 ostatnie minuty i być może okazało się to decydujące dla zwycięstwa Dinozaurów. 

 

W ekipie Celtów bardzo dobrze wyglądali jednak Jayson Tatum (29 punktów, 14 zbiórek), Jaylen Brown (31 punktów, 16 zbiórek) oraz Marcus Smart (23 punkty, 11 zbiórek, 10 asyst), który jako jedyny zwieńczył występ potrójną zdobyczą. Do zwycięstwa z Raptors będzie potrzebny jednak również Kemba Walker, stanowiący bardzo ważne ogniwo w ataku, a w spotkaniu numer sześć niemal niewidoczny

 

Boston Celtics - Toronto Raptors 122:125 (25:21, 27:27, 25:33, 21:17, 24:27)

Celtics: Brown 31, Tatum 29, Smart 23, Theis 18, Wanamaker 6, Williams 6, Walker 5, Williams III 4, Ojeleye 0

Raptors: Lowry 33, Powell 23, VanVleet 21, Anunoby 13, Ibaka 13, Siakam 12, Gasol 8, Thomas 2

Stan serii: 3-3

 

 

 

W drużynie Denver Nuggets przygasł chyba nieco ogień po wygranej z Utah Jazz. Jeszcze w meczu numer dwa z Clippers widać było fantazję związaną ze zwycięstwem nad ekipą z Salt Lake City. Teraz jednak Nuggets mierzą się ze znacznie lepszym przeciwnikiem, który z meczu na mecz coraz lepiej punktuje jego słabości. Kawhi Leonardowi pomagają nie tylko zawodnicy z pierwszej piątki, ale też z ławki rezerwowych, czym dodatkowo utrudniają życie zespołowi z Kolorado.

 

Pałeczkę lidera punktowego ekipy z Denver, od Jamala Murraya, przejął Nikola Jokić (26 punktów minionej nocy). Serbski center zajmuje się jednak tylko wykańczaniem akcji, a nie kreowaniem ich dla drużyny. W tej roli zdecydowanie brakuje Murraya, którego znaliśmy z ćwierćfinału z Utah. Dzięki takiej słabości rywali, Clippers, choć raz w meczu, znajdują słabszy moment przeciwnika i bezwzględnie go wykorzystuje. Tym razem była to pierwsza kwarta, wygrana przez podopiecznych Doca Riversa 26:12.

 

Denver Nuggets - Los Angeles Clippers 85:96 (12:26, 28:22, 23:25, 22:23)

Nuggets: Jokić 26, Murray 18, Porter Jr. 15, Harris 10, Grant 7, Morris 5, Millsap 3, Craig 1, Plumlee 0, Dozier 0

Clippers: Leonard 30, Harrell 15, Williams 12, Morris Sr. 11, Zubac 11, George 10, Shamet 4, Beverley 2, Green 1, Jackson 0, Mann 0

Stan serii: 1-3