PlusLiga: pierwsze zwycięstwo Asseco Resovii!
cev.eu

PlusLiga: pierwsze zwycięstwo Asseco Resovii!

  • Dodał: Agnieszka Nowak
  • Data publikacji: 25.09.2020, 20:48

Po kolejnym bardzo emocjonującym spotkaniu w Katowicach Asseco Resovia Rzeszów pokonała miejscowy GKS 3:2. Był to już drugi mecz, w którym podopieczni Grzegorza Słabego odrobili straty z 0:2. Tym razem lepsza okazała się jednak ekipa z Podkarpacia, która zaliczyła pierwsze zwycięstwo z sezonie.

 

Bazując tylko na poprzednich spotkaniach można było wnioskować, że faworytami byli gospodarze. Katowiczanie rozegrali znakomity mecz w Suwałkach i wygrali 3:0. Później gościli u siebie tegorocznego beniaminka – Stal Nysę. Ten pojedynek zapewnił kibicom wiele emocji, a podopieczni Grzegorza Słabego zdołali odrobić straty i ostatecznie wygrać po tie-break'u.

 

Rzeszowianie natomiast ominęli pierwszą kolejkę i zadebiutowali w Jastrzębiu. Tam ulegli jednak 0:3, a forma jaką zaprezentowali pozostawiała wiele do życzenia. Na dodatek trzeba było wziąć pod uwagę, że Asseco szło dotychczas z zespołem z Katowic jak po grudzie.

 

Początek spotkania był bardzo zacięty. Siatkarze obu zespołów skutecznie kończyli pierwsze akcje i utrudniali rywalom przyjęcie mocnymi zagrywkami. Na ataku w ekipie GKS-u wyróżniał się niemal bezbłędny Jakub Jarosz. Katowiczanie nie potrafili jednak wykorzystać swojego wysokiego bloku. Asseco natomiast przy siatce prezentowali się znakomicie i to właśnie dzięki niej odskoczyli na 2 „oczka" – 9:7. Później ich przewaga powiększyła się po autowych atakach Kamila Kwasowskiego – 14:10. Czym dłużej trwał mecz, tym większa niemoc w ataku ogarniała katowiczan. W końcówce „Resoviacy" prowadzili już 22:13 po wielu wykorzystanych kontrach. Ostatecznie gości wygrali pierwszego seta 25:15 po mocnym uderzeniu ze środka.

 

Druga partia przypominała poprzednią. Dobra gra blokiem oraz trudny serwis wyprowadził rzeszowian na prowadzenie – 9:6. Przewaga zespołu z Podkarpacia utrzymywała się mniej więcej do połowy seta. Wówczas na zagrywkę GKS-u wszedł Jan Nowakowski, który sprowokował błędy rywali i pomógł zmniejszyć dystans do jednego punktu – 15:16. To jednak gospodarze mylili się częściej, a proste pomyłki uniemożliwiły im wyrównaną walkę. W końcówce rzeszowianie ponownie uciekli rywalom i wygrali po udanym kontrataku 25:18.

 

Jak kibice zdążyli się już przyzwyczaić, „Trójkolorowi" obudzili się w trzecim secie. Zafunkcjonował blok katowiczan, który okazał się kluczem do wygrania tej odsłony. Gospodarze szybko odskoczyli na 10:5, a potem powiększyli przewagę przy potężnych serwisach Adriana Buchowskiego – 17:10. W końcówce „Gieksa” prowadziła już dziesięcioma punktami, ale utknęli w jednym ustawieniu i dystans między zespołami zmniejszył się do pięciu „oczek". Ostatecznie jednak podopieczni Grzegorza Słabego udowodnili swoją siłę i wygrali 25:19.

 

W kolejnej odsłonie katowiczanie kontynuowali dobrą grę. Siatkarze ze Śląska znacznie polepszyli skuteczność ataku i zaczęli wykorzystywać kontry. Dzięki temu wyprzedzili rywali już na początku – 3:0. Wybici z rytmu rzeszowianie popełniali natomiast coraz więcej błędów. W efekcie gospodarze zwiększyli przewagę na 10:5 i utrzymywali ją do połowy seta. Wówczas Asseco zaczęła odrabiać straty. Przyjezdni zaskoczyli rywali serwisem, a także popracowali przy siatce. Dzięki temu wyrównali w decydującej fazie seta – 19:19. Katowiczanie zdołali jednak ponownie odskoczyć i tym razem nie pozwolili odebrać sobie prowadzenia. Do tie-break'a doprowadził Nowosielski zaskakującą kiwką na 25:22.

 

W nim prym wiedli jednak rzeszowianie, którzy po wykorzystanych kontratakach zdobyli 3-punktową przewagę – 6:3. „Trójkolorowi" zaczęli natomiast popełniać błędy i w konsekwencji dystans między zespołami jeszcze się powiększył – 9:4. Siatkarze GKS-u wydawali się być dużo bardziej zmęczeni i ogromne problemy sprawiała im gra w ataku. W efekcie to goście rozstrzygnęli seta na swoją korzyść – 15:7

 

GKS Katowice – Asseco Resovia Rzeszów (15:25, 18:25, 25:19, 25:22,

 

MVP: Klemen Cebulj