PlusLiga: Trefl Gdańsk idzie za ciosem
fot. Inga Świetlicka

PlusLiga: Trefl Gdańsk idzie za ciosem

  • Dodał: K K
  • Data publikacji: 25.09.2020, 23:32

Po zeszłotygodniowej wygranej w Radomiu, siatkarze z Gdańska udanie zainaugurowali sezon w swojej hali. Do pokonania zespołu Cuprum Lubin potrzebowali w sumie czterech setów.

 

Nietrudno było wskazać faworyta tego spotkania - znacznie więcej szans na zwycięstwo upatrywano w drużynie gospodarzy. Mecz rozpoczął się od bloku Pablo Crera, lecz kolejne akcje inauguracyjnej partii nie potoczyły się po myśli gdańszczan. Solidnie w bloku i ataku radzili sobie Kamil Maruszczyk i Przemysław Smoliński. Co ciekawe, jako drugi środkowy Lubina przez cały mecz grał Szymon Jakubiszak - nominalny przyjmujący, który jest wychowankiem gdańskiego klubu. Do punktujących kolegów dołączył Ronald Jimenez, powiększając przewagę przyjezdnych. Gdańskim Lwom z pewnością nie pomagały błędy, m.in. te popełniane na zagrywce, co poskutkowało przegranym setem.

 

Początek drugiej partii rozpoczął się od gry punkt za punkt. Skuteczne ataki Mariusza Wlazłego pozwoliły Treflowi na zbudowanie minimalnej, dwupunktowej przewagi. Lubinianie gonili rywali, lecz tym razem to po ich stronie zaczęły się mnożyć błędne zagrania. Po kolejnej świetnej zagrywce Wlazłego, gdańszczanie mieli byli już pięć punktów przed przeciwnikami, i tyle samo brakowało im do wyrównania stanu meczu. W polu serwisowym pojawił się Mateusz Mika, którego trudne zagrywki przypieczętowały wygraną Trefla.

 

W trzecim secie pierwszy punkt ponownie należał do argentyńskiego środkowego Trefla, tym razem zdobyty skutecznym atakiem. I, ponownie jak w pierwszej partii, to lubinianie zaczęli po nim budować swoją przewagę. Straty zostały szybko zniwelowane przez zespół Michała Winiarskiego, i to Trefl Gdańsk jako pierwszy przekroczył granicę dwucyfrowej liczby punktów. Trener Marcelo Fronckowiak próbował pobudzić zespół przeprowadzanymi przez siebie zmianami, ale coraz lepiej poczynał sobie Bartłomiej Lipiński, punktujący raz za razem. Kolejne błędy i niemoc w ataku tylko pogrążały lubinian, co poskutkowało kolejnym przegranym setem.

 

Rozpędzony i naładowany pozytywną energią zespół z Gdańska nie zamierzał oddawać gościom punktów do ligowej tabeli. Znów z dobrej strony pokazał się Lipiński, a Mariusz Wlazły kolejny raz straszył swoją zagrywką. Drużyna Cuprum co prawda zniwelowała początkowe straty do jednego punktu, ale nie miała w swoich szeregach Bartłomieja Lipińskiego. To dzięki niemu Trefl umocnił się na prowadzeniu, któremu nie zagroziły nawet popsute zagrywki. I chociaż Wojciech Ferens i Adam Lorenc wnosili sporo pozytywnych aspektów do gry swojego zespołu, to nie zdołali odwrócić losów spotkania.

 

W następnej kolejce Trefl Gdańsk zmierzy się na wyjeździe z MKS-em Będzin, z kolei Cuprum Lubin podejmie u siebie Indykpol AZS Olsztyn.

 

Sobotnie popołudnie zapowiada się równie emocjonująco, jak piątkowe starcia - czeka nas hit kolejki, czyli spotkanie PGE Skry Bełchatów oraz Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz nie mniej ciekawy mecz pomiędzy Indykpolem AZS-em Olsztyn a Aluronem CMC Wartą Zawiercie.

 

Trefl Gdańsk - Cuprum Lubin 3:1 (16:25, 25:18, 25:15, 25:18)

MVP: Bartłomiej Lipiński