Lech Poznań w fazie grupowej Ligi Europy!

Lech Poznań w fazie grupowej Ligi Europy!

  • Dodał: Jakub Zegarowski
  • Data publikacji: 01.10.2020, 20:59

Lech Poznań szczęśliwie pokonał na wyjeździe Royal Charleroi 2:1 (2:0) i awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Bohaterami "Kolejorza" zostali Dani Ramirez, Tymoteusz Puchacz i... Filip Bednarek. 

 

Już pierwsze minuty spotkania pokazały, że w Belgii spotkały się ze sobą dwie wyrównane drużyny. Lech prezentował nieco większą kulturę gry, rozgrywał piłkę na połowie przeciwnika i szybkim rozegraniem starał się zaskoczył obronę rywali. Niewiele jednak z tego wychodziło, albowiem lider ligi belgijskiej bardzo dobrze się ustawiał i nie popełniał błędów w obronie. Trzeba też przyznać, że Royal Charleroi było znacznie konkretniejsze w ataku. Rzadziej znajdowali się pod polem karnym "Kolejorza", ale widać było, iż jest tam pomysł na zaskoczenie wicemistrzów Polski. Z minuty na minutę, akcje Belgów coraz mocniej się zazębiały. W 18. minucie kapitalną szansę zmarnował Nicholson, wykorzystując nieporozumienie w linii defensywnej Lechitów. Kwadrans później, podopieczni Dariusza Żurawia, dość niespodziewanie, strzelili gola. Na strzał z dystansu zdecydował się Dani Ramirez i po rykoszecie wpakował piłkę do siatki Charleroi. Belgowie chcieli szybko odpowiedzieć i szybko stworzyli sobie doskonałą sytuację. Gholizadeh trafił jednak z głowy w słupek, choć niepilnowany znajdował się parę metrów od Filipa Bednarka. Za chwilę groźne uderzenie oddał Fall, ale i on przestrzelił. A Lech nie bał się uderzać z dystansu. W 41. minucie na potężne kopnięcie w ataku zdecydował się Tymoteusz Puchacz i przy dość biernej postawie golkipera rywali podwyższył prowadzenie. "Kolejorz" nie dał już sobie zrobić krzywdy i do szatni schodził w świetnym nastroju. 

 

Liderzy ligi belgijskiej nie zamierzali oddać awansu łatwo i zupełnie zdominowali drugą połowę meczu. Już w 50. minucie powinni wyrównać, jednak Filip Bednarek znakomicie obronił rzut karny wykonywany przez jednego z rywali. Chwilę później, było jednak tylko 1:2. Koronkową akcję w polu karnym Lecha pewnym strzałem na gola zamienił Mamadou Fall. Royal Charleroi nie spuszczał z tonu, spychając "Kolejorza" momentami do rozpaczliwej defensywy. W 77. minucie sytuacja podopiecznych Dariusza Żurawia stała się zła. Drugą żółtą kartkę otrzymał bowiem Lubomir Satka i Lech musiał bronić się w dziesięciu. Jak łatwo się domyśleć, gospodarze szaleńczo atakowali już do ostatniego gwizdka sędziego. W 79. minucie strzał z rzutu wolnego na słupek sparował Bednarek. Niecałe 240 sekund później - poprzeczka po strzale głową Dessoleila. Goście mieli dużo szczęścia, a na dodatek sami nie potrafili przytrzymać piłki na połowie rywala. W 88. minucie strzał jednego z Belgów z bliskiej odległości intuicyjnie odbił Bednarek. Gotowało się więc do samego końca, a wcale nie musiało. W drugiej minucie doliczonego czasu gry mecz powinien zamknąć Jakub Kamiński, ale trochę spanikował w sytuacji sam na sam z golkiperem rywali i oddał niecelny strzał. Całe szczęście, nie zemściło się to. Lech dowiózł prowadzenie do końca i w nagrodę zagra w fazie grupowej Ligi Europy. 

 

Royal Charleroi - Lech Poznań 1:2 (0:2)
Bramki: 56' Fall - 33' Ramirez, 42' Puchacz
Royal Charleroi: Penneteau – Busi (57' Diagne), Willems (84' Henen), Dessoleil, Kayembe – Fall, Morioka, Ilaimaharitra (89' Ribeiro Costa), Gholizadeh – Kaveh, Nicholson
Lech Poznań: Bednarek – Czerwiński, Satka, Crnomarković, Kravets (71' Skóraś) – Puchacz, Tiba, Moder, Kamiński – Ramirez (78' Rogne) – Ishak (87' Marchwiński)
Żółte kartki: Nicholson - Ramirez, Satka

Czerwona kartka: 77' Satka
Sędziował: Felix Zwayer (Niemcy)