Champions League: porażka z Zaragozą w końcówce na początek europejskiej przygody Startu
fot. Elbrus Studio

Champions League: porażka z Zaragozą w końcówce na początek europejskiej przygody Startu

  • Dodał: Igor Wasilewski
  • Data publikacji: 21.10.2020, 20:30

Koszykarze Pszczółki Startu Lublin przegrali na własnym parkiecie z Casademont Zaragoza 85:86 w pierwszym meczu fazy grupowej Champions League. Aktualni wicemistrzowie Polski ulegli po emocjonującym spotkaniu, w którym bohaterem został D. J. Seeley - autor decydującej o wyniku trójki.

 

Podopieczni Davida Dedka na początku mieli trudności z punktowaniem. Niepewnego w ataku Romana Szymańskiego szybko zmienił Joshua Sharma. Lublinianie wciąż mieli jednak kłopoty z dochodzeniem do czystych pozycji, a kiedy już im się to udawało, nie potrafili zakończyć akcji celnym rzutem. Wykorzystywali to najlepiej punktujący podczas pierwszych minut Nicolas Brussino oraz Jason Thomson, który mógł pochwalić się w pierwszej kwarcie stuprocentową skutecznością.

 

W końcówce pierwszych 10 minut na parkiecie zapanował chaos, z którego lepiej wychodzili goście. Kiedy sytuację na parkiecie udało się opanować na początku drugiej kwarty, Zaragoza przestała budować swoją przewagę. Do regulaminowej przerwy udało się nawet odrobić lublinianom trzy oczka. Receptą na niecelne rzuty z dystansu i półdystansu okazały kontrataki i penetracje pod kosz hiszpańskich rywali. Najwięcej takich akcji miał na swoim koncie Matrins Laksa, który przecież bardziej znany jest jako skuteczny strzelec zza linii 6,75.

 

W trzeciej kwarcie Łotyszowi udało się trafić trójkę, podobnie jak Dorsey-Walkerowi. Za moment dwie dwupunktowe akcje zaliczył Lester Medford i to zawodnicy Pszczółki byli na jednopunktowym prowadzeniu. Coraz lepsza gra napędzała lublinian, a nieco zniechęciła do gry koszykarzy z Hiszpanii, którzy faulowali w trzeciej odsłonie na potęgę. Jeszcze w tej samej części meczu z dystansu ponownie celnie rzucił Dorsey-Walker, a podobny wyczyn zaliczył dyrygent Startu - Kamil Łączyński.

 

Na ostatnie dziesięć minut koszykarze obu drużyn wchodzili przy wyniku 62:58 dla polskiej drużyny. W pewnym momencie kwarty numer cztery wyglądało to na pojedynek całego Startu Lublin z Dylanem Ennisem. Gracz urodzony w Toronto przez dłuższy moment trzymał w grze Zaragozę, ale trójka Laksy i wsad Sharmy wyprowadziły aktualnych wicemistrzów Polski na dziewięciopunktowe prowadzenie. W decydującym momencie swoje strzelby odpalili jednak Nicolas Brussino, Luka Rupnik oraz Jonathan Barreiro, których dystansowe próby doprowadziły do remisu. Podopieczni Dedka wyszli na cztery punkty przewagi, trzy rzuty po głupim faulu Medforda wykorzystał Rupnik, za moment tylko jeden z dwóch wolnych trafił Łączyński. W ostatniej sekundzie, niemal równo z syreną piłka trafiła do D. J. Seeleya. Amerykanin rzucił za trzy i trafił pozbawiając lublinian pierwszego zwycięstwa w premierowym występie w Europie.

 

 

Pszczółka Start Lublin - Casademont Zaragoza 85:86 (16:25, 22:19, 24:14, 23:28) 

Start: Laksa 17, Medford 10, Sharma 10, Dorsey-Walker 10, Dziemba 9, Łączyński 8, Borowski 7, Moore 6, Szymański 5, Jeszke 3, Pelczar 0

Casademont: Brussino 21, Ennis 17, Thompson 13, Benzing 12, Rupnik 11, Barreiro 6, Seeley 6, Hlinason 0, Fernandez 0, San Miguel 0