Premier League: Brighton remisuje na własnym obiekcie z Wolves
Barbara van Cleve/Wikimedia Commons

Premier League: Brighton remisuje na własnym obiekcie z Wolves

  • Dodał: Izabela Szukowska
  • Data publikacji: 02.01.2021, 20:35

W 17. kolejce Premier League, piłkarze Brighton zmierzyli się z drużyną Wolverhampton Wanderers. Remisując zwiększyli liczbę meczów bez triumfu na własnym stadionie. Mimo tego nowy zespół Jakuba Modera powinien być zadowolony z sobotniego rezultatu.

 

Graham Potter znany jest ostatnio z eksperymentowania podstawową jedenastką. Dzisiejszy, wyjściowy skład Mew, różnił się aż pięcioma zawodnikami, w porównaniu do poprzedniego meczu. Gospodarze rozpoczęli w ustawieniu 3-4-2-1, Wilki natomiast zagrały czwórką w defensywie.

 

Pierwsze 10 minut spotkania zdecydowanie należało do podopiecznych Nuno Espirito Santo. Bramkarz Brighton pozostawał w ciągłym skupieniu za sprawą strzałów Moutinho, Neto oraz Saissa. Po serii trzech rzutów rożnych, podyktowanych dla zespołu gości, Mewy przejęły kontrolę nad futbolówką. Trossard z prawego skrzydła dośrodkował do Connolly’ego, który finalnie zostawił piłkę w siatce Wilków, notując na swoim koncie pierwszą od ośmiu meczów bramkę.

 

Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać, ponieważ już w 19. minucie Saiss wyrównał wynik zagrywając głową. Sanchez pozostał bez szans na obronę. Listę piłkarzy, którzy zobaczyli dziś żółty kartonik, otworzył Bissouma. Za sprawą kolejnego już przewinienia, pauzować będzie w 18. kolejce.

 

Tempo spotkania nie zwolniło ani na moment. Pomimo nieudanych prób ponownego wyjścia na prowadzenie, Brighton nie zawiesiło białej flagi. W 25. minucie byliśmy świadkami przewrotki Connolly’ego w polu karnym Wilków. Gracz pokusił się o niecodzienne zdobycie gola, jednak Patricio pewnie chwycił piłkę. Gospodarze przez następne chwile usilnie bronili bramki przed natarciem gości.

 

W 34. minucie Sanchez wypiąstkował futbolówkę, która trafiła rykoszetem w obrońcę Brighton – Burna – a następnie znalazła za linią bramkową. Burn zapewne chciał szybko zapomnieć o swoim błędzie, jednak przed końcem pierwszej połowy faulował Traore na pograniczu pola karnego, co skutkowało podyktowaniem jedenastki. Neves był autorem trzeciego gola dla swojej drużyny. Piłkarz wykonał popularną cieszynkę, wskazującą na fakt, iż jego partnerka jest w ciąży.

 

Przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę z boiska zszedł kluczowy napastnik Brighton, Connolly, który zasygnalizował uraz. Początek pierwszej połowy choć dla Mew był obiecujący, końcówka wiązała się utratą przez nich aż trzech goli i z kłopotami w składzie.

 

Na początku drugiej połowy, Brighton błyskawicznie uzyskał szansę na zmniejszenie dystansu bramkowego do Wilków. Sędzia podyktował rzut karny, za sprawą faulu Moutinho na Maupay'u w 46. minucie. Gospodarze zamienili stały fragment gry na gola. Druga część spotkania obfitowała w próby doprowadzenia do remisu, co osiągnęli ponad kwadrans przed końcem meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę głową zdobył Lewis Dunk. Zarówno Brighton, jak i Wolves, prowadzili wyścig w próbach zdobycia kompletu oczek, jednak finalnie pozostało im zadowolić się jednym punktem.

 

Brighton & Hove Albion - Wolverhampton Wanderers 3:3 (1:3)

Bramki: 13' Connolly, 19' Saiss, 34' Burn (GS) – 44' Neves (k.), 46' Maupay, 70' Dunk

Brighton & Hove Albion: Sanchez – Burn (69' Lallana), Dunk, Webster – March, Bissouma (46' Propper), White, Veltman, Trossard, Maupay – Connolly (46' Zeqiri)

Wolverhampton Wanderers: Patricio – Ait Nouri, Saiss, Coady, Semedo – Neves, Moutinho, Neto, Vitinha (64' Kilman), Traore – Silva (87' Otasowie)

Żółte kartki: 22' Bissouma, 58' Burn – 90+1' Semedo

Sędzia: Andrew Madley

Izabela Szukowska

Pasjonatka piłki nożnej od B-klasy po Premier League. Oprócz pisania fotografuję i zaspokajam swoją ciekawość świata.