EBL: zwycięstwo Legii w Stargardzie
fot. PLK/Andrzej Romański

EBL: zwycięstwo Legii w Stargardzie

  • Dodał: Piotr Ziąbka
  • Data publikacji: 07.01.2021, 19:18

PGE Spójnia Stargard przegrała drugi mecz z rzędu w Energa Basket Lidze. Legia wykorzystała braki kadrowe rywala i zwyciężyła w Stargardzie 79:73. Spójnia pozostaje w walce o czołową ósemkę, ale jej sytuacja w ligowej tabeli stopniowo się pogarsza.

 

Spójnia Stargard do meczu z Legią przystępowała bez swojego kapitana Tomasza Śniega oraz Kacpra Młynarskiego. Przed meczem pewnym było, że któryś z tych zespołów wygra swój pierwszy mecz w nowym roku. Legia pierwszego stycznia przegrała u siebie z liderem z Zielonej Góry, a ekipa ze Stargardu uległa w derbach Pomorza Zachodniego Kingowi Szczecin.

 

Od startu pierwszej kwarty goście z Warszawy wyszli na prowadzenie. Początkowo jednak wynik był na styku i przewaga gości nie była wyraźna. W drugiej części pierwszej kwarty Legia znacznie zaczęła uciekać gospodarzom i w pewnym momencie prowadziła już nawet jedenastoma punktami. Wtedy do gry zabrali się zawodnicy Spójni i za sprawą akcji Baylee'ego Steele'a i Omariego Gudula pierwszą kwartę przegrali tylko 20:26. Uwagę zwracały słaba skuteczność rzutów osobistych graczy Spójni - tylko 3/8 w pierwszej kwarcie oraz dobra forma strzelecka Jakuba Karolaka - 2/3 za trzy punkty.

 

W drugiej kwarcie długo przyszło nam czekać na pierwsze punkty. Dopiero po prawie dwóch minutach gry trafił Mateusz Kostrzewski, ale błyskawicznie trójką odpowiedział Nickolas Neal. Legia prowadziła grę i w 5. minucie drugiej kwarty po kolejnej skutecznej akcji dystansowej Legionistów, trener Spójni Maciej Raczyński poprosił o czas. Drużyna jednak nie wykonała zadań, które wyznaczył im trener, bo już w pierwszej akcji po przerwie popełniła błąd 24 sekund. Goście ze stolicy ponownie odskoczyli gospodarzom i po chwili prowadzili już czternastoma punktami. W ostatniej minucie pierwszej połowy Legioniści jednak stracili koncentrację i dwa razy stracili piłkę. Po pierwszym przechwycie akcję po faulu skończył Jerome Dyson, a drugi nie przyniósł efektu. Ostatnie słowo przed przerwą należało jednak do Legii, która za sprawą Grzegorza Kulki ustaliła wynik do przerwy na 48:36. W pierwszej połowie liderami ekip byli Steele - 9 punktów oraz Lester Medford - 11 punktów.

 

Spójnia tuż po zmianie stron grała bardzo słabo. Legioniści rozpoczęli drugą połowę serialem punktowym 10:0 i po czterech minutach gry trener gospodarzy musiał ponownie prosić o czas. Ostatecznie w tej części gry gospodarze przegrali tylko czterema punktami. W głównej mierze było to zasługą Nicka Fausta, który w tej części gry zdobył 7 punktów. Po trzech kwartach Legia prowadziła już szesnastoma punktami i wszystko wydawało się być już rozstrzygnięte.

 

Na ostatnią część gry bardzo zmotywowani wyszli zawodnicy ze Stargardu, którzy rozpoczęli kwartę od serii 8:3, a liderem gospodarzy nadal był Nick Faust. Gospodarze wciąż gonili wynik, dzięki punktom: Szymona Walczaka, Raymonda Cowelsa, Steele'a i Fausta. W ostatniej minucie zawodnicy ze Stargardu mieli już nawet tylko 5 punktów straty, ale Szymon Szmit stracił piłkę i punkty zdobył Neal.

 

Ostatecznie Legia prowadzona przez Medforda, który zdobył 18 punktów, zwyciężyła na wyjeździe z ekipą Stargardu. Liderem gospodarzy byli Amerykanie Faust i Cowels, którzy rzucili po 17 punktów. Spójnia dalej walczy o pozostanie w czołowej ósemce. Gospodarze czekają też na dokładną diagnozę ich kapitana Tomasza Śniega, dla którego kontuzja może oznaczać nawet koniec sezonu. Legia z bilansem 14-6 zajmuje 2. miejsce w tabeli.

 

PGE Spójnia Stargard - Legia Warszawa 73:79 (20:26, 16:22, 15:19, 22:12)

 

PGE Spójnia Stargard: Faust 17, Cowels 17, Kostrzewski 14, Steele 12, Dyson 5, Gudul 5, Walczak 3, Siewruk 0, Szmit 0

Legia Warszawa: Medford 18, Morris 15, Karolak 12, Kulka 8, Watson 8, Wyka 8, Neal 8, Kamiński 2, Linowski 0, Kuźkow 0.