PlusLiga: Asseco Resovia ze zwycięstwem w Będzinie!
cev.eu

PlusLiga: Asseco Resovia ze zwycięstwem w Będzinie!

  • Dodał: Kinga Filipek
  • Data publikacji: 07.01.2021, 20:20

MKS Będzin nie sprawił niespodzianki i uległ 1:3 Asseco Resovii Rzeszów w zaległym meczu 9. kolejki PlusLigi. Mimo wyrównanej walki rzeszowianie pokazali swoją przewagę nie pozwalając na zdobycie ani jednego punktu ostatniej drużynie tabeli. 

 

Zdecydowanym faworytem spotkania była plasująca się na 9. pozycji w PlusLidze Asseco Resovia. Gospodarze zajmujący spadkowe miejsce w tabeli nie mieli jednak nic do stracenia i bez kompleksów, równo walczyli przez trzy sety. Jednakże w czwartym pałeczkę przejęli goście, pokazując swoją dominację.

 

Pierwszy set był bardzo wyrównaną walką obu ekip. Partię rozpoczął skutecznym atakiem Jose Ademar Santana, dając gospodarzom pierwszy punkt. Obie drużyny szły ramię w ramię, gdy po ataku Ratajczaka będzinianie odskoczyli na 9:7. Goście wyrównali na 11:11 po asie serwisowym Cebulja. Po dalszej bardzo równej grze obu zespołów, Resovii udało się wyrównać, a po wspaniałej zagrywce Fabiana Drzyzgi zdobyć 2-punktową przewagę na 15:13. Po kolejnym punkcie dla gości o przerwę poprosił Jakub Bednaruk. Po zepsutym ataku wracającego po kontuzji Nicolasa Szerszenia, Tomasz Kalembka doprowadził do wyrównania 18:18. As serwisowy Butryna zmusił szkoleniowca MKS-u do wzięcia drugiego czasu. Kolejny as serwisowy Cebulja na 19:22 dał gościom najwyższe prowadzenie w tej partii. Asem Timo Tammemaa, Rzeszów zdobył pierwszą piłkę setową, a Jefrrey Jendryk skończył ze środka na 21:25.

 

Druga partię rozpoczął Szerszeń mocnym atakiem. Podobnie jak w pierwszym secie mogliśmy zobaczyć bardzo wyrównany początek, jednak po ataku Rafała Sobańskiego na 5:4 gospodarze zbudowali lekką przewagę, którą powiększyli atakiem po bloku Kalembki na 7:4.  As serwisowy Cebulja na 7:6 dał Resovii szansę na dogonienie gospodarzy, jednak będzinianie nadal utrzymywali 2-punktową przewagę po ataku Sobańskiego. Po wyrównaniu rzeszowian na 9:9  gra wróciła do cyklu punkt za punkt.  Po błędzie serwisowym Faryny i bloku Cebulja, Resovia wyszła na  prowadzenie 14:12 co poskutkowało przerwą dla MKS-u. Santana przełamał chwilowy brak punktu dla gospodarzy dwoma asami serwisowymi doprowadzając do remisu 15:15 i czasu wziętego przez Alberto Giulianiego. Przy stanie 16:16 za Szerszenia wszedł Rafał Buszek, jednak nie zmieniło to znacząco wyniku spotkania. Efektowny blok drużyny z Będzina na 20:17 dał gospodarzom najwyższe prowadzenie w tym secie. Po czasie dla rzeszowian udało im się zbliżyć na 23:22 do MKS-u, jednak atak Sobańskiego skończył drugą partię 25:23.

 

W kolejnej partii na prowadzenie 3:1 wyszli gospodarze, jednak Resovia szybko wyrównała po asie serwisowym Cebulja. Po walce punkt za punkt kolejny as Słoweńca wyprowadził gości na 9:11, a atak Jendryka podtrzymał przewagę ekipy z podkarpacia. Po serii trzech punktów zespół z Będzina doprowadził do remisu 13:13. Asseco Resovia odskoczyła jednak gospodarzom na 14:17, a błąd techniczny Rafała Faryny powiększył ich przewagę do czterech oczek. Po walce będzinian o dogonienie gości as serwisowy zanotował na swoim koncie Bartłomiej Krulicki, który wszedł na boisko i zapewnił gościom przewagę 15:20. Gospodarze jednak nie poddawali się i po autowym ataku Butryna zbliżyli się na 19:21. Resovia nie wybiła się z rytmu i skończyła trzecią partię 20:25.

 

Czwarta partia była pokazem siły faworytów spotkania którą rozpoczęli przewagą 1:5. Po przerwie dla MKS-u błąd Karola Butryna pozwolił zdobyć gospodarzom drugi punkt. Asseco jednak nie dała sobie wyrwać prowadzenia, które efektownymi dwoma asami Rafała Buszka powiększyła na 5:11. Cały ostatni set to Resovia popisywała się mocnymi atakami i kolejnymi asami pokazując swoją przewagę nad ekipą z Będzina. Punkt z ataku Tammemaa zakończył mecz wynikiem 16:25 w czwartej partii. Najmocniejszym punktem drużyny z Rzeszowa była dzisiaj zagrywka o czym świadczy aż 17 asów serwisowych w całym spotkaniu.

 

MKS Będzin – Asseco Resovia Rzeszów 1:3 (21:25, 25:23, 22:25, 16:25)

MVP: Karol Butryn