PlusLiga: Jastrzębski Węgiel górą w rewanżu z Indykpolem AZS Olsztyn
Biuro prasowe PGE Skra Bełchatów

PlusLiga: Jastrzębski Węgiel górą w rewanżu z Indykpolem AZS Olsztyn

  • Dodał: Tomasz Sitek
  • Data publikacji: 23.01.2021, 17:53

Po trudnej przeprawie Jastrzębski Węgiel pokonuje Indykpol AZS Olsztyn 3:2. Andringa w niesamowitej predyspozycji nie dał rady zapewnić olsztynianom wystarczającej przewagi. Pomimo trudnego początku, gospodarze okazali się skuteczniejsi.

 

Mecz zapowiadał się arcyciekawie. Jastrzębie na pozycji vice-lidera tabeli powinno czuć się pewnie w starciu z zamykającym pierwszą dziesiątkę Olsztynem. Wszyscy jednak dobrze pamiętali ostatni mecz, sprzed zaledwie paru dni, który zakończył się zwycięstwem Indykpolu 3:1. Skoro już raz zespół z Warmii pokazał, że stać go na zwycięstwo, to wynik tego meczu nie mógł być z góry przesądzony.

 

Należy tu także wspomnieć o niedawnych perturbacjach w sztabie szkoleniowym Jastrzębskiego Węgla. Przypomnijmy, że od wczoraj (22.01.2021) trenerem śląskiego zespołu jest Andrea Gardini. Więcej o tej decyzji w artykule: Andrea Gardini trenerem Jastrzębskiego Węgla. Drużynę Jastrzębia poprowadził drugi trener Leszek Dejewski.

 

Pierwszy set rozpoczął się długą wymianą, która zwiastowała niesamowicie wyrównane spotkanie. Kolejne punkty pokazały, że drużyna Daniela Castellaniego jest w rewelacyjnej formie. Po wygraniu pierwszej wymiany, pewnie zdobyli 3 kolejne punkty, zyskując tym samym aż czteropunktową przewagę. Po otrząśnięciu się jastrzębian i zdobyciu kilku punktów kontaktowych, ze świetnej strony pokazał się holenderski przyjmujący Robbert Andringa. Pomimo stosunkowo niskiego wzrostu (191 cm) Holender nie mylił się w ataku, a w bloku zafundował widowiskową czapę w pierwszy metr Kubie Buckiemu. W ciągu seta olsztynianie zdołali zwiększyć swoją przewagę, aż do ośmiu punktów przy stanie 12:20. Po czasie na żądanie Leszka Dejewskiego, zespół Indykpolu nieco się rozluźnił, co bezlitośnie wykorzystali gospodarze, odrabiając straty. Finalnie zakończyli oni seta z stratą 4 punktów 21:25.

 

Kolejny set zaczął się zdecydowanie bardziej wyrównaną grą obu drużyn. Pierwsza faza przebiegała punkt za punkt. W okolicy 10. oczka obie drużyny pokazały słabszą grę, często myląc się w zagrywce, niedokładnie przyjmując czy popełniając inne błędy techniczne. Zarówno Olsztyn, jak i Jastrzębie potraktowali przeciwników pobłażliwie, nie wykorzystując ich błędów do zbudowania przewagi. Przy stanie 14:14 Jurij Gladyr spektakularnie zatrzymał Damiana Shulza, blokiem pod same nogi atakującego z Olsztyna. Dalsza część spotkania układała się pod dyktando Andringi, który swoją predyspozycją ewidentnie pozostawił resztę zawodników w tyle. Druga część spotkania zakończyła się wynikiem 20:25 na korzyść podopiecznych Daniela Castellaniego.

 

Trzeci set był równie zacięty. W drużynie Indykpolu rozgrywający Przemysław Stępień wykorzystywał wszystkie opcje ataku. Skrzydła, środek, druga linia – wszystko grało. Nawet techniczne rozwiązania jak kiwnięcie na 9. metr czy obicie bloku punktowały. To, co zasługuje na szczególną uwagę, to blok. Niezwykle szczelny i dobrze ustawiony stanowił dla jastrzębian ścianę nie do przebicia. Okres lepszej gry Jastrzębskiego Węgla był niweczony przez błędy, które popełniali podopieczni Leszka Dejewskiego. Miejsce vice-lidera nie jest jednak przypadkowe. Zawodnicy ze Śląska mimo pomyłek dawali z siebie wszystko, co finalnie zaowocowało wygraniem seta na przewagi 27:25.

 

Czwarta część meczu rozpoczęła się serią dobrych ataków plsztynian. Stępień świetnie uaktywnił drugą linię, z której skutecznie punktował Żaliński. Jastrzębski Węgiel w grze utrzymywał Bucki z Luoatim. Przy stanie 6:11 okresem lepszej gry popisali się zawodnicy z południa, zdobywając 5 punktów z rzędu i wyrównując wynik. Jakub Popiwczak, który rewelacyjnie odnajdywał się w obronie, regularnie ratował drużynę Leszka Dejewskiego z opresji. Solidna gra jastrzębian okazała się skuteczna. W decydującą fazę gospodarze weszli z przewagą 20:17. Spotkanie było jednak zbyt zacięte, aby dowieźć ten wynik do końca. Goście sprawnie odrobili stratę, aby ostatecznie ulec drużynie z Jastrzębia 26:24.

 

Początek tie-breaka był decydujący. Jastrzębianie w pełnym skupieniu zdobyli czteropunktową przewagę przy stanie 5:1, której nie oddali do końca spotkania. Ostatni zryw zawodników Indykpolu pozwolił im zbliżyć się do gospodarzy jedynie na trzypunktową stratę 9:6. Jastrzębski Węgiel w końcowej fazie udowodnił, że pomimo trudnego początku prezentuje solidną grę na pełnym dystansie 5 setów. Olsztynianie choć pokazali naprawdę dobrą siatkówkę, musieli uznać wyższość drużyny ze Śląska, przegrywając ostatecznie 15:9 w tie-breaku i bilansem 3:2 w setach całe spotkanie.

 

O ile zwycięstwo w pierwszym spotkaniu można było uznać za łut szczęścia, o tyle przegrana w takim stylu może sugerować, że zespół z Warmii nie powiedział ostatniego słowa w tym sezonie. Drużyna prezentująca taki poziom na pewno będzie miała apetyt na wyższą lokatę niż 10. miejsce w tabeli.

 

Jastrzębski Węgiel – Indykpol AZS Olsztyn 3:2 (21:25, 20:25, 27:25, 26:24, 15:9)

MVP: Jurij Gladyr