Paulo Sousa ma wszystko, by być lepszym selekcjonerem od Jerzego Brzęczka [FELIETON]
Lukasz2, https://commons.wikimedia.org/wiki/Category:Poland_national_association_football_team#/media/File:Koszulki_reprezentacji_Polski_wyjazdowe.JPG

Paulo Sousa ma wszystko, by być lepszym selekcjonerem od Jerzego Brzęczka [FELIETON]

  • Dodał: Kacper Lewandowski
  • Data publikacji: 25.01.2021, 17:30

Miniony tydzień w mediach sportowych zdominowała reprezentacja Polski w piłce nożnej. W poniedziałek z posady selekcjonera zwolniony został Jerzy Brzęczek, a w czwartek ogłoszony został jego następca, Paulo Sousa. Po wstępnej euforii związanej z wyczekiwanym zwolnieniem, nastroje społeczne szybko uległy oziębieniu, gdy wskazano nowego szkoleniowca. Czy rzeczywiście ta zmiana jest taka zła?

 

Chwilę po ogłoszeniu, kim jest nowy selekcjoner na Twitterze trendował hashtag #SOUSAOUT. Kibice oczekiwali większego nazwiska, które najprawdopodobniej nawet po otrzymaniu ofert nie byłoby zainteresowane prowadzeniem reprezentacji narodowej. Postawieni zostaliśmy przed faktem dokonanym, a więc należy zadać sobie pytanie, czy na pewno nie jest to zmiana na lepsze. Pominę zupełnie dywagacje na temat osiągnięć trenerskich, ponieważ 5. pozycja w Ekstraklasie naprawę jest niczym w porównaniu z mistrzostwami Szwajcarii i Izraela (obie ligi uplasowane są wyżej w rankingu UEFA niż nasza rodzima ESA). Skupię się na tym, co łatwo porównać. Trenerzy po objęciu posady selekcjonera reprezentacji Polski mają okazję przedstawić siebie i swoją mentalność w wywiadach, które PZPN zamieszcza na swoim portalu Łączy nas Piłka. Po przeczytaniu wywiadu z nowym selekcjonerem postanowiłem wrócić do pierwszego wywiadu z Jerzym Brzęczkiem. Różnica okazała się być miażdżąca.

 

Zacznę jednak od punktu wspólnego. Zarówno Paulo Sousa, jak i Jerzy Brzęczek w swoich wywiadach podkreślili małą ilość dostępnych treningów podczas pracy w reprezentacji. Zbieżność ta jest uzasadniona. Zarówno dla ustępującego, jak i nowego selekcjonera było to przejście z rzeczywistości klubowej do piłki narodowej. Na tym podobieństwa się jednak kończą.

Przez 2,5 roku kadencji trenera Brzęczka niejednokrotnie można było słyszeć, że komunikacja z piłkarzami nie była na najwyższym poziomie. Okazuje się, że nie powinno to nikogo dziwić. Świeżo upieczony selekcjoner na pytanie o częstotliwość indywidualnych rozmów z zawodnikami powiedział, że dla niego ważna jest obserwacja grupy piłkarzy oraz tego, jakie są między nimi relacje. Rozmowy indywidualne miały stanowić sposób na doprecyzowanie wniosków z obserwacji. Z jednej strony zauważał, że mogą występować problemy pozaboiskowe, ale z drugiej strony twierdził, że nie można zawsze kogoś prowadzić za rączkę. Nowy selekcjoner do komunikacji podchodzi inaczej. Od razu poinformował, że chce się jak najszybciej skontaktować z Robertem Lewandowskim oraz zorganizować grupowe spotkanie z czterdziestoma piłkarzami, którzy byli do tej pory powoływani do reprezentacji. Zaznaczył, że nie będzie na razie zasypywał piłkarzy swoimi pomysłami na drużynę. Na to przyjdzie jeszcze czas. Na razie chce się z polskimi zawodnikami zapoznać i przedstawić swój sztab.

Kluczową różnicą, którą widać na pierwszy rzut oka, jest mentalność. Ze słów Paulo Sousy można spodziewać się powrotu futbolu na tak. Słowa Jerzego Brzęczka zapowiadały co najwyżej futbol na być może. Portugalczyk odmienia przez przypadki słowo wygrywać oraz zwycięzcy. Z jego słów bije pewność siebie. Celem jest seryjne wygrywanie meczów poprzez wykonywanie zadań taktycznych. Poprzednik nie użył ani razu określeń odnoszących się do sukcesów. Padły natomiast słowa przegranazwolnienie. Były selekcjoner deprecjonował również rolę trenera w ciągu meczu. Twierdził, że szkoleniowiec stoi z boku i czasem da radę coś podpowiedzieć, ale najczęściej nie zdąży. Zestawiamy więc człowieka, który chce wygrywać za wszelką cenę, z osobą, która tłumaczy się z porażek jeszcze przed poprowadzeniem pierwszego meczu.

 

W wywiadzie z lipca 2018 r. nie padło żadne nazwisko piłkarza. Nowy selekcjoner imiennie wskazuje na liderów szatni, którzy grają w wielkich klubach i chcą wygrywać za wszelką cenę. Mowa oczywiście o Robercie Lewandowskim oraz Wojciechu Szczęsnym. Jerzy Brzęczek, co prawda dopiero w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego, powiedział, że jego nie interesuje, że ktoś gra w wielkim klubie, najważniejsze są wartości i zasady funkcjonowania grupy. W 2018 r. kapitan reprezentacji Polski nie był jeszcze najlepszym piłkarzem FIFA, ale na pewno był już supergwiazdą. Użycie takich słów było jawną próbą umniejszenia pozycji największych nazwisk w reprezentacji. Wyobraźmy sobie, gdyby takie słowa padły w kontekście Messiego i Ronaldo. Czy była to opłacalna taktyka? Jerzego Brzęczka w mediach społecznościowych pożegnali tylko Kamil Glik, Kamil Grosicki i Arkadiusz Reca.

Największym grzechem 2,5 roku temu było stwierdzenie, że praca w reprezentacji nie różni się od pracy w II-ligowym klubie. Podejście to również zostało następnie zweryfikowane przez rzeczywistość. Okazało się, że mecze z Portugalią czy Włochami różnią się diametralnie od meczów z Chojniczanką czy Olimpią Grudziądz. Paulo Sousa w wywiadzie odmawiał odwołań do kadry poprzednika. Podkreślał koncentrację na teraźniejszości i przyszłości. Wydaje się jednak, że jedna wypowiedź niebezpośrednio stanowiła skuteczną diagnozę poprzedniej kadencji. Żeby wygrywać mecze, musisz strzelać gole. Żeby strzelać gole, musisz mieć świetną dynamikę, szczególnie ofensywną, aby stwarzać okazje i zamieniać je na bramki. Drużyna musi być także zorganizowana, skoncentrowana. Musi mieć indywidualną jakość, silną osobowość, również defensywną - niby w tej wypowiedzi nie ma nic odkrywczego, a jednak po kadencji Jerzego Brzęczka wydają się to być słowa, których nam brakowało.

Paulo Sousa daje przesłanki, żeby sądzić, że będzie lepszą osobą na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski niż Jerzy Brzęczek. Wszystko, na co narzekali kibice ma być według zapowiedzi naprawione. Jak pokazuje historia, pierwszy wywiad jest istotny dla całej kadencji. Adam Nawałka w pierwszych słowach powiedział, że jego reprezentacja będzie grała pod Roberta Lewandowskiego i tak właśnie było. Jerzy Brzęczek powiedział, że nie ma różnicy między polską II ligą, a reprezentacją, więc graliśmy drugoligowy futbol. Zapowiedzi Sousy o ofensywnym futbolu, stawianiu na gwiazdy obudowane piłkarzami, którzy chcą wygrywać oraz stawianiu sobie ambitnych celów, to obiecująca prognoza na najbliższą przyszłość. Nie ma gwarancji, że ta zmiana wypali, ale mentalnie nowy selekcjoner deklasuje o kilkanaście długości swojego poprzednika.

 

Kacper Lewandowski – Poinformowani.pl

Kacper Lewandowski

Aplikant Radcowski, prywatnie ogromny kibic Premier League, śledzę też ligi włoską, portugalską i polską.