Puchar Anglii: (nie)pewny awans Tottenhamu
Paul Hudson/www.flickr.com/photos/pahudson/49392043081/

Puchar Anglii: (nie)pewny awans Tottenhamu

  • Dodał: Izabela Szukowska
  • Data publikacji: 25.01.2021, 22:40

Koguty awansowały do V rundy Pucharu Anglii. Po wyrównanej pierwszej połowie meczu z beniaminkiem Championship, ekipa z Londynu pokonała Wycombe wysokim wynikiem 4:1, całkowicie dominując grę w drugiej części spotkania. W kolejnej rundzie rozgrywek zagra przeciwko Evertonowi. 

 

Aktywność Jose Mourinho na Instagramie wzbudza szerokie zainteresowanie wśród fanów piłki nożnej. Często żartobliwe lub satyryczne posty Portugalczyka odbierane są pozytywnie, ponieważ w zgrabny sposób podkreślają kąśliwą naturę menadżera. W przeddzień meczu na profilu pojawiło się nagranie - Jose pokazywał zasypane śniegiem boisko treningowe w miejscowości High Wycombe, komentując z ironicznym uśmiechem: „miło i ciepło”. Warunki atmosferyczne nie sprzyjały piłkarzom w przygotowaniach i wbrew pozorom nie było to jedyne zmartwienie Tottenhamu związane z czwartą rundą FA Cup.

 

Formalnie na faworytów spotkania typowano Koguty, które dotychczas wywalczyły piątą lokatę w Premier League. Drużyna z Championship nie mogła pochwalić się wieloma sukcesami w lidze, zajmując ostatnie miejsce w tabeli z bilansem 15 punktów po 23 kolejkach. Starcie klubów sprzed trzech lat dawało jednak nadzieję beniaminkowi na zwycięstwo, a Londyńczykom przypomniało o zasadzie, by nigdy nie lekceważyć przeciwnika. W styczniu 2017 roku drużyny zagrały mecz o tę samą stawkę, co w poniedziałek - awans do V rundy Pucharu Anglii. Przyjezdni zdobyli wówczas dwubramkową przewagę na White Hart Lane, którą utrzymali do 64. minuty. Finalnie przegrali mecz 3:4, a gola na wagę zwycięstwa wywalczył Son Heung-min tuż przed końcowym gwizdkiem. Na Adams Park mogło więc wydarzyć się sporo - i w istocie tak było.

 

Pierwsza połowa meczu obfitowała w wiele sytuacji podbramkowych, zarówno ze strony Tottenhamu, jak i Wycombe. Serię zagrań ofensywnych zapoczątkowali goście. Przed piątą minutą Toby Alderweireld szukał sposobu na umieszczenie futbolówki w siatce, jednak posłał ją tuż obok słupka. Gospodarze natychmiast odpowiedzieli. W 7. minucie Admiral Muskwe otrzymał futbolówkę w środkowej strefie szesnastki i oddał silny strzał główką, który dynamicznym ruchem zatrzymał Joe Hart. W 25. minucie Wycombe otworzyło wynik. Po prawej stronie pola karnego Toby Alderweireld nie zdołał zatrzymać zawodnika w niebiesko-czarnym stroju, piłka przetoczyła pod nogi Freda Onyedinmego, a ten posłał ją w lewy dolny róg bramki. Bale zacięcie ruszył do kontrataku i choć wydawało się, że doprowadzi do wyrównania, piłka poszybowała centymetry od zamierzonego celu. Gdyby trybuny zapełniali kibice, z pewnością wszyscy wstaliby z miejsc i złapali za głowę. Podobną reakcję wywołałby Moussa Sissoko, który w 37. minucie stracił znakomite podanie, trafiając w... słupek! Chwilę Japhet Tanganga uderzył futbolówką w poprzeczkę. Zdawać by się mogło, że obie bramki były dziś o kilka cali za małe. Przed zejściem do szatni Bale zdołał wyrównać wynik. Lucas Moura podał do snajpera w środek pola karnego, a Walijczyk sprawnie wykończył akcję.

 

Po przerwie asystujący przy golu na 1:1 Lucas, oddał strzał z dystansu, ale podobnie jak w pierwszej połowie – piłka minęła słupek Ryana Allsopa. Przyjezdni weszli w posiadanie futbolówki i zaczęli wymieniać pomiędzy sobą krótkie podania, chcąc rozbroić linię defensywną przeciwników. Dwa kwadranse przed końcem na boisko wbiegł Harry Kane, będący najsilniejszym ogniwem strzeleckim zespołu ze stolicy Anglii. Niespełna dziesięć minut później na murawie zawitali Son oraz Tanguy Ndombele. Mourinho wyciągnął asy z rękawa, chcąc zakończyć spotkanie w regulaminowym czasie gry. Efekty decyzji menadżera Kogutów pojawiły się już w 71. minucie. Harry Kane zagroził bramkarzowi Wycombe, który finalnie wyszedł z pojedynku zwycięsko. Następnie przez obronę przeciwników przedarł Heung-min, ale bramka była zbyt „mała” - piłka poszybowała obok prawego słupka. W 81. minucie Koreańczyk dołożył do listy niecelnych strzałów kolejne zagranie, które tym razem musnęło poprzeczkę. Goście w trakcie całej drugiej połowy usilnie szukali sposobu, by wygrać mecz, co utrudniali im obrońcy gospodarzy. Przebicie muru nastąpiło w 86. minucie. Gola na 2:1 po technicznym, wymierzonym uderzeniu z narożnika jedenastki zdobył Harry Winks. Tottenham poszedł za ciosem i minutę później wszelkie nadzieje The Blues na awans zostały zatracone. Tanguy Ndombele po asyście Sona oddał strzał w prawo i zapisał na liście strzelców. I jak się okazało – to nie było ostatnie słowo Francuza. W doliczonym czasie gry „zatańczył” z piłką w polu karnym, nie pozostawiając szans bramkarzowi klubu z Championship. Choć w pierwszej połowie mogliśmy mieć wątpliwości co do tego, kto zagra z Evertonem w V rundzie FA Cup, tak druga część meczu nie pozostawiła złudzeń, iż będzie to właśnie Tottenham – za sprawą dominacji i kontrolowania przebiegu spotkania, a ostatecznie trzem wyśmienicie trafionym golom.

 

Wycombe Wanderers – Tottenham Hotspur 1:4 (1:1)
Bramki: 25' Onyedinma – 45+2' Bale; 86' Winks; 88', 92+3' Ndombele
Wycombe Wanderers: Allsop – McCarthy, Grimmer, Knight, Jacobson (35' Charles) – Wheeler, Thompson, Bloomfield (61' McCleary) – Muskwe Ikpeazu, Onyedinma
Tottenham Hotspur: Hart – Davies, Alderweireld, Sanchez, Tanganga (46' Hojbjerg) – Sisoko, Winks, Moura (68' Son), Lamela (68' Ndombele), Bale – Carlos (58' Kane)
Sędzia: Jonathan Moss