Piłka ręczna - MŚ: znamy półfinalistów turnieju

Piłka ręczna - MŚ: znamy półfinalistów turnieju

  • Dodał: Kamil Karczmarek
  • Data publikacji: 27.01.2021, 22:20

Dzisiaj na mistrzostwach świata w Egipcie rozegrano wszystkie mecze ćwierćfinałowe. Najwięcej emocji było w spotkaniu Danii z Egiptem. Awans po rzutach karnych wywalczyli obrońcy tytułu. W półfinale są także: Hiszpania po pokonaniu Norwegii, Szwecja po wyeliminowaniu Kataru oraz Francuzi po zwycięstwie po dogrywce z Węgrami.

Rywalizację ćwierćfinałową rozpoczął niesamowity mecz Danii z Egiptem. Obrońcy tytułu w dwóch fazach grupowych mieli na swoim koncie komplet zwycięstw. Egipt zaś przegrał ze Szwecją i awansował po remisie ze Słowenią. Faworyzowanie Duńczycy źle rozpoczęli spotkanie, bo przegrywali już 0:3. Dopiero w 7. minucie pierwsze trafienie zdobył Mikkel Hansen. Lider skandynawskiej ekipy zdobył w meczu aż 10 bramek, a jego klubowy trener Raul Gonzalez, który jest szkoleniowcem Egipcjan nie mógł znaleźć na niego sposobu. Już w 10. minucie Dania wyrównała na 4:4. Do przerwy obrońcy tytułu wypracowali nawet przewagę - 16:13.

Gospodarze turnieju nie odpuścili i już na początku drugiej części meczu odrobili straty. Później gra była wyrównana i żaden z zespołów nie zdobył przewagi. W ostatniej minucie Egipt na prowadzenie 28:27 wyprowadził Omar Yahia. Na trafienie lidera Egipcjan odpowiedział Magnus Landin i doszło do dogrywki. W niej lepszą stroną byli Duńczycy, którzy na niecałe dwie minuty przed końcem wygrywali 34:32. Do nich także należała piłka w ostatnich sekundach przy jednobramkowej przewadze. Wówczas potężny błąd popełnił Mikkel Hansen. Duński rozgrywający w momencie odgwizdania straty piłki podał ją do skrzydła. Po analizie wideo sędziowie przyznali Hansenowi czerwoną kartkę, a Egiptowi rzut karny, który na gola zamienił Mohamed Sanad. 

W kolejnej dogrywce Duńczycy bez Mikkela Hansena nie radzili sobie zbyt dobrze. Decydującą stroną byli gospodarze, ale losy rywalizacji nie były pewne do ostatnich sekund. Przy stanie 34:35 tuż przed końcem ich akcja się nie układała, ale faul popełnił Ibrahim El Masry, który dostał czerwoną kartkę. Rzut karny wykorzystał Magnus Landin i doszło do rzutów karnych. W nich bohaterem Danii został Niklas Landin, który obronił dwa rzuty rywali. Zwycięstwo obrońcom tytułu zapewnił Lasse Svan Hansen. Oprócz Hansena 10 bramek rzucił także Omar Yahia, ale i tak Egipt pożegnał się w dramatycznych okolicznościach z szansami na medal.

Dania - Egipt 39:38 (16:13, 28:28, 34:34, 35:35) po rzutach karnych

Pierwszą połowę starcia Francuzów z Węgrami można podzielić na trzy odsłony, które trwały mniej więcej po 10 minut. Zaczęło się raczej niespodziewanie od kompletnej dominacji naszych bratanków. Francuzi wyglądali na takich, którzy albo zostali w szatni, albo kompletnie zlekceważyli rywali. Ich skuteczność wynosiła około 10%, a Węgrzy trafiali praktycznie z każdej pozycji, wykańczali każą akcję - czy to atak pozycyjny czy też błyskawiczny kontratak. W efekcie po 10 minutach było 1:7 z perspektywy dominatorów dwóch ostatnich dekad. Obudził ich Goigou, który rzucił z rzędu pięć bramek, co wraz ze wzmocnieniem szyków obronnych pozwoliło Francuzom złapać kontakt z uciekającym rywalem. Kolejne 10 minut to okres słabszej postawy Węgrów, którzy przez 8 minut nie byli w stanie trafić do bramki i pozwolili rywalom praktycznie się dogonić. Inna sprawa, że francuska maszyna zaczęła się rozkręcać, również bramkarze zaczęli stanowić jakąś przeszkodę. Ostatnie 10 minut pierwszej połowy to gra "bramka za bramkę". Po 30 minutach Węgrzy mieli dwubramkową przewagę.

 

Pierwsze kilka minut po wznowieniu gry to istny koncert obu drużyn, festiwal pięknych rzutów z dystansu, z koła i ze skrzydeł. Węgrzy w tym czasie utrzymywali dwubramkowe prowadzenie, aż wreszcie około 38 minuty coś w ich grze się zacięło. Natychmiast wykorzystali to pięciokrotni mistrzowie świata, którzy na 20 minut przed końcem po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Od tego momentu znów zaczęła obowiązywać zasada "bramka za bramkę", ale to Francuzi byli teraz o 2-3 bramki bliżej końcowego triumfu. Zwiastowało to ogromne emocje w końcowych minutach meczu. Jednak Francuzom zaczęło sprzyjać szczęście (słupek, przypadkowa interwencja bramkarza). Inna sprawa, że Węgrzy zaczęli tracić piłki i niecelnie rzucać. Na trzy minuty przed końcową syreną było 30:27, ale Węgrzy nie spasowali. Bramki Boki, Mathe i Banhidiego (na 30 sekund przed syreną) dały im wyrównanie. Trójkolorowi mieli jeszcze piłkę meczową, ale rzut z wolnego okazał się nieskuteczny.

 

Druga dogrywka w dzisiejszych ćwierćfinałach stała się faktem. Pierwsze pięć minut to po jednym karnym wykorzystanym przez obie drużyny i dwa błędy Węgrów, które kosztowały ich utratę jednej bramki. Było 32:31. W drugiej części dodatkowego czasu gry pierwsi trafili Francuzi, potem ich rywale trafili z rzutu karnego i znów popełnili dwa błędy w ofensywie. Francja wygrała i po raz 10 (!) w tym wieku zagra w półfinale mistrzostw świata. Poza czołową czwórką byli Trójkolorowi tylko raz - osiem lat temu.

 

Francja - Węgry 35:32 (12:14, 30:30)

Faworytami starcia Hiszpanów z Norwegami byli raczej aktualni mistrzowie Europy, choć przecież Norwegia to bardzo doświadczony i utytułowany zespół. Początek spotkania, jak to zwykle bywa przy takiej stawce był wyrównany, chaotyczny i dość ostry. Dość powiedzieć, ze pierwszą dwuminutową karę mieliśmy już po 60 sekundach gry. Szybciej nerwy opanowali Hiszpanie i zaczęli budować coraz większą przewagę. Norwegowie starali się nie dopuścić by rywale "odjechali", ale często trafiający Sagosen i Jondal otrzymywali zbyt małe wsparcie. W ekipie hiszpańskiej celnymi rzutami popisywała się większość zawodników znajdujących się na parkiecie, lepiej też funkcjonowała formacja obronna. Mecz był szybki, żywiołowy, padło w sumie dużo bramek. Ostatecznie Hiszpanie na przerwę schodzili z bardzo solidną przewagą sześciu bramek.

 

Hiszpanie w szatni chyba za bardzo uwierzyli, że panują nad sytuacją, że ich przewaga jest bezpieczna i bardzo szybko zostali za to skarceni. Inna sprawa, że Norwegowie wyszli na drugą połowę bardzo zmotywowani. W pięć minut zmniejszyli stratę do trzech bramek, nie pozwalając rywalom na bramkowe zdobycze. Po tym norweskim zrywie Hiszpanie poprosili o czas i dało to efekty. Gra się wyrównała i wynik oscylował wokół 3-4 bramek przewagi ekipy z Półwyspu Iberyjskiego. W ostatnim kwadransie obie drużyny raziły brakiem skuteczności i stratami. Poprawiła się też gra bramkarzy i formacji obronnych. Bramek było jak na lekarstwo, co w sumie pasowało mistrzom naszego kontynentu, którzy bez wielkich emocji utrzymali prowadzenie do końcowej syreny.

 

Hiszpania - Norwegia 31:26 (21:15)

Katar był jedynym przedstawicielem Azji w 1/4 finału. Rywalem reprezentacji kraju z Półwyspu Arabskiego byli Szwedzi, którzy na mistrzostwach jeszcze nie przegrali. Większa część pierwszej połowy była wyrównana. Gra toczyła się praktycznie bramka za bramkę. Jako pierwszy większą przewagę zdobył europejski zespół. Najpierw różnica wynosiła trzy trafienia, a do przerwy po rzucie karnym trafionym równo z końcową syreną przez Lucasa Pellasa było 14:10.

Szwecja rozpoczęła drugą połowę od czterech bramek z rzędu. W 38. minucie różnica wzrosła już do dziesięciu trafień - 21:11. Szwedzi grali bardzo skutecznie, wykorzystywali błędy rywali i pewnie zmierzali do półfinału. W ostatnich minutach zespół ze Skandynawii kontrolował wysoką przewagę i ostatecznie pewnie wygrał 35:23. O finał Szwecja zmierzy się z Francją. Po osiem bramek dla Trzech Koron rzucili dzisiaj Valter Chrintz i Lucas Pellas.

Szwecja - Katar 35:23 (14:10)

Dzisiaj rozegrano także mecze o Puchar Prezydenta, czyli między drużynami, które odpadły już po pierwszej fazie mistrzostw. O 25. pozycję zagrały Tunezja i Austria. Lepsza okazała się drużyna, która grała w "polskiej" grupy. Tunezyjczycy prowadzili od pierwszej od ostatniej minuty i wygrali 37:33. Tym samym zdobyli Puchar Prezydenta, który jest dla nich nagrodą pocieszenia.

Reprezentacja Chile zajęła 27. miejsce, pokonując pewnie 35:30 Demokratyczną Republikę Konga. Rzuty karne były potrzebne do rozstrzygnięcia spotkania o 29. pozycję. Po podstawowym czasie gry Angola remisowała z Maroko 27:27. W serii rzutów z siódmego metra Marokańczycy triumfowali 3:2. Miejsce 31. przypadło Korei Południowej. Powodem tego było wycofanie Republiki Zielonego Przylądka na samym początku mistrzostw.

Mecz o 25. miejsce:

Tunezja - Austria 37:33 (19:16)

Mecz o 27. miejsce:

Demokratyczna Republika Konga - Chile 30:35 (13:18)

Mecz o 29. miejsce:

Angola - Maroko 29:30 (14:13, 27:27) po rzutach karnych

Mecz o 31. miejsce:

Republika Zielonego Przylądka - Korea Południowa 0:10 (walkower)

Przygotowali: Bartosz Szafran i Kamil Karczmarek

Kamil Karczmarek

Pasjonat sportu, a przede wszystkim igrzysk olimpijskich. Na portalu zajmuję się każdą odmianą kolarstwa, a także narciarstwem dowolnym, snowboardem, piłką ręczną i hokejem na lodzie.