Łyżwiarstwo figurowe: wirtualne zawody nową normalnością?
Fiński Związek Łyżwiarstwa Figurowego/materiały prasowe

Łyżwiarstwo figurowe: wirtualne zawody nową normalnością?

  • Dodał: Agnieszka Musiał
  • Data publikacji: 28.01.2021, 09:00

We wtorek, 26 stycznia, na lodowisku w Helsinkach zorganizowano testowe wirtualne zawody łyżwiarskie. Fiński Związek Łyżwiarstwa Figurowego (STLL) i Międzynarodowa Unia Łyżwiarska (ISU) sprawdzały nową formułę współzawodniczenia, które może stanowić wybawienie dla dyscypliny.  

 

Łyżwiarstwo figurowe jest jednym z najbardziej poszkodowanych dyscyplin sportu w trwającym sezonie 2020/2021. Z siedmiu planowanych zawodów Challenger Series odbyły się tylko dwa. W kalendarzu - co prawda jako przełożone - widnieją jeszcze imprezy w Kanadzie, Chinach i Chorwacji, ale nie zapowiada się na ich realizację. Seria Grand Prix została ograniczona do sześciu spotkań - odwołano zawody w Kanadzie, Francji i finał cyklu w Chinach, który miał być próbą przedolimpijską. Same zmagania miały charakter lokalny, tak by w jak największym stopniu ograniczyć podróże. Los nie oszczędził mistrzostw Europy, po tym jak okazało się, że sytuacja jest na tyle zła, iż chorwackie lodowisko, na którym mieli rywalizować łyżwiarze, pełni funkcję szpitala tymczasowego. Nie odbędą się też mistrzostwa globu juniorów we wszystkich konkurencjach. Cała nadzieja zawodników i kibiców skoncentrowała się na mistrzostwach świata seniorów, które zaplanowano na marzec. ISU pracuje jednak nad rozwiązaniem - zawodami wirtualnymi.

 

Taki rodzaj rywalizacji we własnych zakresie zorganizowali Amerykanie i Kanadyjczycy - w ten sposób przeprowadzono kwalifikacje do mistrzostw kraju. Odbyły się również zmagania synchroniczne - m.in. pionierski Porter Classic Pandemonium i organizowany przez polski klub SKF Ice Skater Christmas Event. 

 

Na lodowisku w Helsinkach przeprowadzono wirtualne zmagania - część zawodników występowała na miejscu w Finlandii, a część łączyła się z Włoch. Wystartowało sześć par tanecznych i sześć solistek. Przejazdy zorganizowano symulując standardowy przebieg zawodów, według ściśle określonych zasad z ciągłą transmisją na żywo. Międzynarodowy panel techniczny i sędziowie oceniali występy zdalnie, ale w czasie rzeczywistym, przez system sędziowania ISU.



- W przeszłości sondowałam możliwość przeprowadzania zawodów zdalnych, w których łyżwiarze z wyprzedzeniem nagrywali występy, które później były oceniane, ale zawody w nowej formule na żywo są o wiele lepsze, płynniejsze. Oczywiście są też problemy, nad których rozwiązaniem należy pracować jak np. zapewnienie odpowiednich ujęć do oceny skoków czy techniki jazdy - mówiła Leena Laaksonen, członek komitetu technicznego konkurencji solistów i solistek w ISU. 

 

Cały proces został przygotowany specjalnie tak, by kibice nie odczuwali różnicy między dotychczasowymi transmisjami z najważniejszych imprez. Elementy techniczne i ich ocena wyświetlane były na bieżąco w lewym górnym rogu, a zawodnicy czekali na ostateczną punktację w samodzielnie zorganizowanych strefach Kiss&Cry. Występy na odległość - ze studia w Kanadzie - komentował Ted Barton.

 

- Takie rozwiązanie powinno być wykorzystane jak najszybciej, nie ma problemów w systemie czy technologii. Zawody zdalne to nie jest wielka filozofia - powiedziała Susanna Rahkamo, szefowa komitetu rozwoju w ISU. - Oczywiście łączenia z innymi miejscami zawsze są wyzwaniem. Na początku transmisja była trochę niewyraźna, ale sędziowie i zawodnicy byli bardzo zadowoleni z całości.  

 

Kolejne spotkanie rady ISU odbędzie się w czwartek, 28 stycznia. Oprócz omówienia kwestii zawodów zdalnych, federacja ma podjąć ostateczną decyzję w sprawie mistrzostw świata w Sztokholmie.

 

 

 

Źródło - SkatingFinland.fi

Agnieszka Musiał – Poinformowani.pl

Agnieszka Musiał

Od dzieciaka na lodzie, teraz częściej na trybunach. Piszę o łyżwiarstwie figurowym i hokeju.