Premier League: rozpędzony West Ham podejmuje mistrzów Anglii
Terry Kearney/Flickr

Premier League: rozpędzony West Ham podejmuje mistrzów Anglii

  • Data publikacji: 30.01.2021, 15:02

Niedzielne popołudnie na Stadionie Olimpijskim w Londynie zapowiada się niesłychanie ekscytująco. Do stolicy Anglii przyjeżdża obrońca tytułu - Liverpool, by zmierzyć się z miejscowym West Hamem. Obydwie drużyny sąsiadują ze sobą w tabeli Premier League, zajmując odpowiednio czwarte i piąte miejsce.

 

Tak wysokie miejsce West Hamu na tym etapie rozgrywek jest niewątpliwie sporą niespodzianką. Młoty w ostatnim czasie dysponują wyśmienitą formą i wspinają się coraz wyżej w tabeli angielskiej ekstraklasy. Co prawda terminarz Premier League zdecydowanie sprzyjał drużynie Łukasza Fabiańskiego, bowiem ostatnie zwycięstwa odnosili nad Crystal Palace, West Bromwich Albion czy Burnley, czyli zespołami z dolnej części tabeli. Nie zmienia to jednak faktu, że piłkarze Davida Moyesa są niepokonani od ośmiu spotkań. Wygrana we wszystkich sześciu meczach od początku 2021 roku jest pierwszym takim przypadkiem w 126-letniej historii klubu z Londynu.

 

W drużynie ze stolicy błyszczy Tomas Soucek. Sprowadzony w zeszłym roku ze Slavii Pragi pomocnik prezentuje się znakomicie. Czech, pomimo swojej defensywnej roli na boisku, jest najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem West Hamu w tym sezonie. W ostatnim spotkaniu przeciwko Crystal Palace zdobył dwa gole i znacząco przyczynił się do zdobycia trzech punktów. Drugim piłkarzem, który może sporo namieszać w defensywie Liverpoolu jest Michail Antonio. Anglik miał udział przy połowie bramek zdobytych przez Młoty w ostatnich trzech meczach i z pewnością postara się wykorzystać fakt, iż defensywa The Reds nie jest w optymalnym składzie.

 

W drużynie mistrza Anglii wciąż brakuje kontuzjowanych Virgila van Dijka i Joe Gomeza. Niedostępni są także Naby Keity i Diogo Jota. Pod znakiem zapytania stoi występ Joela Matipa oraz Fabinho, którzy w ostatnim czasie łatali luki w obronie Liverpoolu. Biorąc pod uwagę, jak wielu zawodników Jurgena Kloppa było w tym sezonie kontuzjowanych, obrońcy tytułu do pewnego czasu radzili sobie bardzo dobrze. W przeciwieństwie do gospodarzy niedzielnego spotkania, początek tego roku nie był jednak zbyt udany dla drużyny z Merseyside. Liverpool w styczniu wygrał tylko jeden pucharowy mecz z przetrzebioną koronawirusem Aston Villą. Co więcej, The Reds problemy mieli nawet z trafieniem do siatki. Poważnym ciosem dla piłkarzy Liverpoolu była również przegrana z Burnley, która zakończyła ich kosmiczną serię 68 meczów bez porażki na własnym stadionie.

 

Czwartkowy mecz Premier League z Tottenhamem był pierwszym od czterech kolejek, w którym piłkarze z Anfield Road znaleźli drogę do bramki rywala. Zdobycie trzech goli pozwoliło im cieszyć się ze zwycięstwa na Tottenham Hotspur Stadium i wciąż myśleć o obronie mistrzowskiego tytułu. W meczu z Kogutami Liverpool powoli przypominał zespół, którego gra cieszy oko. Co ważne, nie szwankowała skuteczność piłkarzy The Reds. Z dobrej strony pokazało się ofensywne trio Salah - Mane - Firmino. Wyróżniającą się postacią był także Trent Alexander-Arnold, który strzelił bramkę oraz zanotował asystę.

 

Czy zdobycie trzech punktów w meczu z Tottenhamem pozwoli wrócić drużynie Kloppa na odpowiednie tory? Ten sezon pokazuje, że piłkarze Liverpoolu dobrze czują się w Londynie. We wszystkich meczach wyjazdowych komplet punktów zdobyli trzy razy, za każdym razem w stolicy, pokonując Chelsea, Crystal Palace oraz wspomniany wyżej Tottenham.

 

Mecz West Ham United - Liverpool rozpocznie się w niedzielę o godzinie 17:30. Sędzią spotkania będzie Jonathan Moss.