Premier League: poważny sprawdzian Tuchela w derbach Londynu
Paul Hudson/www.flickr.com/photos/pahudson/49392043081/

Premier League: poważny sprawdzian Tuchela w derbach Londynu

  • Dodał: Izabela Szukowska
  • Data publikacji: 04.02.2021, 12:20

Relacja zespołów z północnej i zachodniej części stolicy Anglii nie należy do najłatwiejszych. Gdyby stworzyć planszę obrazującą ich powiązania, a także obecne troski, z którymi się zmagają, wyszedłby schemat przypominający rozrosłą mapę londyńskiego metra. W telegraficznym skrócie? Złamanie danego słowa, gorzkie pożegnanie z legendą, kontuzja czołowego snajpera i zacięta walka o być albo nie być w Lidze Mistrzów.

Czwartkowe spotkanie Tottenhamu z Chelsea to prawdziwa gratka dla kibiców Premier League. Meczom derbowym nieodłącznie towarzyszą silne emocje, w których stawką jest dominacja w stolicy oraz ligowe punkty. Jednak Spurs i The Blues tym razem zagrają o wiele więcej. Nieprzerwanie od 1998 roku co najmniej jeden klub z Londynu awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów UEFA. Na półmetku obecnie trwającego sezonu w topowej czwórce nie gości żadna stołeczna drużyna. Piąte miejsce zajmuje West Ham, a tuż za nim, z dwoma oczkami mniej - czwartkowi oponenci. Do końca rozgrywek sporo rzeczy może ulec zmianie, ale prezencja czołowych zespołów z Wysp martwi.

 

W mieście położonym nad Tamizą prężnie funkcjonuje 12 klubów, biorąc pod uwagę cztery najważniejsze w hierarchii ligi piłkarskie. W Premier League, oprócz wyżej wspomnianych The Blues, Kogutów, a także Młotów, obecnie znajdują się Arsenal i Crystal Palace. Choć londyńscy fani są podzieleni, mnóstwo czynników wskazuje na to, iż kibice Chelsea oraz Tottenhamu, delikatnie ujmując, przepadają za sobą w najmniejszym stopniu. Głównie z tego powodu Jose Mourinho, który prowadził piłkarzy w niebieskich trykotach w latach 2004-2007 i 2013-2015, zadeklarował, że z szacunku do zwolenników The Blues nigdy nie zwiąże się z ich największym rywalem. Los bywa przewrotny i jak pokazała historia - niespełna cztery lata po wypowiedzeniu tych słów, The Special One niespodziewanie objął posadę Mauricio Pochettino. Podobnie jak Internet - media nie zapominają. Podczas powitalnej konferencji prasowej Mourinho został zapytany o daną niegdyś obietnicę. Portugalczyk posłał uśmiech w kierunku dziennikarza i odpowiedział w swoim stylu "to było, zanim zostałem zwolniony", dodając "mam nadzieję, że nie ma teraz większego fana Spurs niż ja". 

 

Na Stamford Bridge swoich sił w roli szkoleniowca próbowało już wielu kandydatów, szczególnie w ubiegłej dekadzie. Roman Abramowicz podpisywał coraz nowsze kontrakty z osobami, które miały odbudować drużynę i wprowadzić szereg zmian. Trenerzy radzili sobie raz lepiej, raz gorzej, finalnie jednak pięli się ku szczytowi tabeli Premier League. Kiedy trofeum było na wyciągnięcie ręki, słońce nad stadionem gasło. W konsekwencji umowa została zrywana, a puste miejsce menadżera drużyny szybko zajmował ktoś nowy. Pod koniec stycznia 2021 roku klub opuścił Frank Lampard, żywa legenda Chelsea. Jako piłkarz rozegrał 648 spotkań - zdobył 211 goli i zaliczył 151 asyst. Pożegnanie dla żadnej ze stron nie należało do przyjemnych, ale zdaniem właściciela było konieczne. Stery objął Thomas Tuchel, który pracował m.in. z Borussią Dortmund czy PSG. Pod wodzą Niemca zespół wywalczył cztery punkty w dwóch meczach za sprawą wygranej 2:0 z Burnley oraz bezbramkowego remisu z Wolves. Mimo to, prawdziwym sprawdzianem będzie pojedynek 22. kolejki.

 

Thomas Tuchel nie ma zbyt dużo powodów do zmartwień w kwestii absencji piłkarzy. Francuski pomocnik, N'Golo Kante, wyleczył uraz uda i zasilił ławkę rezerwowych w meczu przeciwko The Clarets. Na grę w podstawowej jedenastce może liczyć Olivier Giroud, pełniący ostatnimi czasy rolę zmiennika. W 19 meczach (biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki) zdołał zostawić piłkę w siatce rywali dziewięć razy, co stawia środkowego napastnika jako drugiego w klasyfikacji strzelców, tuż za Timo Wernerem. Ekipa Jose jest o wiele bardziej osłabiona. Na boisku zabraknie kluczowego piłkarza, Harry'ego Kane'a, którego obie kostki ucierpiały w meczu z Liverpoolem. Napastnik będzie pauzował co najmniej kilka tygodni. Szeregów Tottenhamu nie zasilą także Dele Alli, Sergio Reguilon i Giovani Lo Celso. Menadżer będzie mógł postawić jednak na Tanguya N'Dombele i Harry'ego Winksa, gdyż obaj wrócili do zdrowia. 

 

Jeszcze do niedawna Spurs uznawano za pretendentów do tytułu mistrza Anglii, którzy oscylowali blisko podium, a nawet zasiadali przez chwilę na fotelu lidera. Po pierwszej połowie grudnia, kiedy przegrali 1:2 z The Reds, nastąpił dramatyczny spadek formy. Piłkarze zdołali zgarnąć komplet punktów w zaledwie trzech kolejkach na dziewięć rozegranych. W konsekwencji zajęli siódmą lokatę w tabeli. W ubiegłą niedzielę Koguty poległy z Brighton 0:1. Choć była to dopiero druga porażka z rzędu, liczby są bezlitosne, a angielska ekstraklasa nie zwalnia. O ile Tottenham chce reprezentować Londyn w Lidze Mistrzów, musi zacząć zdobywać punkty. W czwartek będzie ku temu idealna okazja.

 

Spotkanie, które poprowadzi Andre Marriner, rozpocznie się o 21.00.