EBL: pewna wygrana Zastalu, dogrywka w Dąbrowie Górniczej
Andrzej Romański/EBL

EBL: pewna wygrana Zastalu, dogrywka w Dąbrowie Górniczej

  • Dodał: Marcin Weiss
  • Data publikacji: 05.02.2021, 20:10

W piątek odbyły się dwa mecze w ramach 25. kolejki Energa Basket Ligi. Zastal Zielona Góra wygrał z niżej notowaną drużyną PGE Spójnią Stargard. Z kolei MKS Dąbrowa Górnicza potrzebował dogrywki, aby pokonać ostatnią w tabeli Polpharmę Starogard Gdański. W obu meczach nie brakowało emocji i indywidualnych popisów największych gwiazd.

 

 

 

 

W pierwszym spotkaniu rozegranym w piątkowe popołudnie PGE Spójnia Stargard podejmowała lidera ligi - Zastal Zielona Góra. Goście znajdują się ostatnio w fantastycznej formie, wygrywając osiem ostatnich spotkań w PLK, a do tego zaliczyli również cztery kolejne zwycięstwa w Lidze VTB. Z kolei Spójnia po kilku słabszych meczach wróciła na dobre tory i po dwóch wygranych spotkaniach wróciła do pierwszej ósemki Energa Basket Ligi. W ostatnim starciu obu ekip, w Zielonej Górze, górą był Zastal 98:89.

 

Niespodziewanie to gospodarze lepiej rozpoczęli ten mecz i w połowie pierwszej kwarty prowadzili 12:4. Zielonogórzanie mieli spore problemy rzutowe, pomimo wypracowania całkiem dobrych pozycji strzeleckich, a Spójnia bardzo skutecznie prezentowała się w ofensywie. Ta przewaga utrzymała się do końca kwarty, którą fantastycznym rzutem z okolic dziewiątego metra zamknął Kacper Młynarski. Po jego trafieniu równo z syreną gospodarze schodzili na przerwę przed drugą odsłoną, prowadząc 27:19. Po powrocie do gry zawodnicy Zastalu w kilku akcjach pogubili się w obronie i po kolejnych punktach Spójni bardzo szybko o czas poprosił trener gości - Žan Tabak. Reakcja graczy była dokładnie taka, jakiej mógł szkoleniowiec oczekiwać - zielonogórzanie zdobyli dziesięć kolejnych oczek i wyrównali stan spotkania na 32:32, czym zmusili Marka Łukomskiego, trenera PGE Spójni, do wzięcia timeoutu. Duża w tym zasługa świetnie spisującego się na tym etapie spotkania Groselle'a, który miał na koncie jedenaście punktów przy skuteczności 5/6 z gry. Goście zdecydowali się również na przejście do gry strefą w obronie, co bardzo skutecznie ograniczyło poczynania ofensywy gospodarzy. Pierwsza połowa skończyła się remisem 45:45, a najskuteczniejszym zawodnikiem spotkania był Raymond Cowels III z dorobkiem szesnastu oczek.

 

Trzecia kwarta od początku była bardzo wyrównana. Obie drużyny zmieniały się na prowadzeniu, ale żadna z nich nie była w stanie osiągnąć nawet pięciopunktowej przewagi. Kilka błędów przytrafiło się grającemu z ławki Zastalu Łukaszowi Koszarkowi, jednak zasadniczo doświadczony reprezentant naszego kraju rozgrywał bardzo dobre spotkanie. Po stronie gospodarzy grę ciągnęli Threatt oraz Faust, którzy rzucili po dziewięć punktów w tej odsłonie, natomiast w ekipie Zastalu odpowiedzialność za grę w ataku była rozłożona na całą drużynę, co pozwoliło im prowadzić przed początkiem ostatniej kwarty 69:66. W niej zdecydowanie lepiej prezentowali się zielonogórzanie, którzy na niecałe sześć minut przed końcem meczu osiągnęli aż dwunastopunktową przewagę. Od tego momentu Spójnia wyraźnie osłabła i nie była już w stanie nawiązać walki z przeciwnikiem. Zastal z każdą minutą powiększał przewagę, która osiągnęła nawet osiemnaście oczek i było oczywiste, że zwyciężą w tym starciu. Ostatecznie goście odnieśli dziewiąte kolejne ligowe zwycięstwo, pokonując w Stargardzie Spójnie wynikiem 97:80. Najlepszym zawodnikiem spotkania był środkowy zielonogórzan, Geoffrey Groselle, który do 21 oczek dołożył 6 zbiórek oraz 3 bloki. Dla gospodarzy wyróżniającym się graczem było Cowels III, który swoje 22 punkty zdobył, trafiając 5/8 prób zza łuku.

 

PGE Spójnia Stargard - Zastal Zielona Góra 80:97 (27:19, 18:26, 21:24, 14:28)

 

Spójnia: Cowels III 22, Faust 17, Kostrzewski 16, Threatt 13, Młynarski 5, Gadul 3, Steele 2, Siewruk 2, Grudziński 0 Han 0, Szmit 0

 

Zastal: Groselle 21, Freimanis 17, Berzins 16, Koszarek 14, Williams 11, Lundberg 7, Reynolds 5, Put 4, Klocek 2, Traczyk 0, Siminski 0

W drugim piątkowym spotkaniu MKS Dąbrowa Górnicza na własnym parkiecie gościł Polpharmę Starogard Gdański. Faworytem tego spotkania byli gospodarze, którzy w ostatnich pięciu meczach wygrali trzykrotnie. Polpharma natomiast przegrała cztery ze swoich poprzednich pięciu pojedynków i przed dzisiejszym spotkaniem zajmowała ostatnią pozycję w ligowej tabeli. 

 

Obie drużyny zaczęły mecz na dużej intensywności. Grały szybkie akcje oraz wyprowadzały sporo kontr. Po pięciu minutach Polpharma wyszła na kilkupunktowe prowadzenie. Głównie dzięki dobrej grze Stevena Haney'a (8 punktów po pierwszej kwarcie). Do końca ćwiartki przewaga gości już nie urosła i ostatecznie MKS przegrywał 17:23. Na początku drugiej kwarty koncertową grę kontynuował Haney. Obrona gospodarzy nie potrafiła przeciwstawić się kolejnym skutecznym akcjom Amerykanina. Przewaga przyjezdnych wzrosła do ponad dziesięciu punktów. Jednak na cztery minuty przed przerwą zespół ze Starogardu Gdańskiego zaczął lepiej bronić. Skuteczna defensywa generowała lepsze akcje w ataku i podopiecznym Alessandro Magro udało się odrobić część strat. Najlepszym zawodnikiem gospodarzy na tym etapie meczu był Lee Moore, który uzbierał 11 punktów. MKS schodził do szatni przegrywając 40:45. 

 

Na starcie trzeciej części gry lepiej prezentowali się gospodarze, którzy potrzebowali czterech minut, żeby wyjść na upragnione prowadzenie. Polpharma miała duże problemy ze skutecznością i ich straty do rywali zaczęły się sukcesywnie powiększać. Gości w grze próbował trzymać James Washington, ale po drugiej stronie parkietu widowiskową grą imponował Lee Moore. Amerykanin seriami zdobywał punkty dla swojej ekipy i z każdą udaną akcją był coraz bardziej pewny siebie. MKS wygrał trzecią kwartę 30:16. Ostatnie dziesięć minut meczu rozpoczęło się od próby odrobienia strat przez przyjezdnych. Steven Haney trafił siódmy rzut za trzy i strata Polpharmy stopniała do pięciu punktów. Na cztery minuty przed końcem goście wyrównali za sprawą kolejnej celnej trójki, by za chwilę niespodziewanie wyjść na prowadzenie. Koszykarze ze Starogardu Gdańskiego zdobyli siedem punktów z rzędu i byli naprawdę blisko upragnionego zwycięstwa. Świetnie grający w drugiej połowie Joe Furstinger zaliczył akcję 2+1 i na minutę przed końcem Polpharma prowadziła różnicą czterech oczek. MKS nie zamierzał odpuścić, celna trójka gospodarzy na 21 sekund przed końcową syreną doprowadziła do remisu i do wyłonienia zwycięscy potrzebna była dogrywka. 

 

Dodatkowy czas gry od pięciu punktów z rzędu rozpoczął MKS. Lee Moore jak na gwiazdę drużyny przystało zdobywał punkty w decydujących momentach. Goście wyglądali jakby nie wierzyli w szanse na zwycięstwo. Pudłowali rzuty osobiste i na półtorej minuty do końca przegrywali siedmioma punktami. Ostatecznie MKS Dąbrowa Górnicza pokonał Polpharmę Starogard Gdański 102:90.  

 

MKS Dąbrowa Górnicza - Polpharma Starogard Gdański 102:90 (17:23, 23:22, 30:16, 14:23, 18:6)

 

MKS: Moore 27, Wilson 19, Mijovic 17, Mazurczak 14, Nowakowski 11, Rhett 8, Cizauskas 2, Motylewski 2, Piechowicz 2

 

Polpharma: Haney 25, Furstinger 23, Allen 17, Kowalczyk 10, Washington 7, Sumacz 6, Olisemeka 2, Jarecki 0, Walda 0.

 

Przygotowali: Marcin Weiss, Nikodem Łukasik

Marcin Weiss – Poinformowani.pl

Marcin Weiss

Zarywam noce dla amerykańskiej ligi NBA, ale moje sportowe zainteresowania wychodzą daleko poza koszykówkę. Skoki, żużel, tenis, snooker - zwyczajnie wszystko.