LoL - LEC: Fnatic miażdży G2 w meczu tygodnia! (W3D2)
Riot Games

LoL - LEC: Fnatic miażdży G2 w meczu tygodnia! (W3D2)

  • Dodał: Jakub Paszke
  • Data publikacji: 08.02.2021, 13:48

Cóż za dzień! Schalke brnie naprzód, Excel zalicza swoją trzecią wygraną z rzędu, a G2 musi uznać wyższość Fnatic. Zobaczcie, co jeszcze się wydarzyło drugiego dnia trzeciego tygodnia rozgrywek LEC!


Misfits Gaming vs Schalke 04 - 0:1

Gilius nękał toplane przez całą wczesną fazę gry, co w końcu zaskutkowało przelaniem pierwszej krwi. HiRiT od początku meczu był stawiany w bardzo trudnej sytuacji, kiedy to jego przeciwnik, dzięki pomocy swojego leśnika, zyskiwał coraz większą przewagę, zarówno w postaci doświadczenia jak i złota.

Prawdziwą katastrofą dla Misfits była walka na bocie w 11 minucie. Schalke wyeliminowało pod wieżą przeciwnika aż trzech zawodników, a potem wzięli smoka. To sprawiło, że każdy w MSF był teraz trochę do tyłu względem przeciwników, a S04 uzyskało kontrolę której nie oddali do końca gry.


W następnych minutach rozbijali plate’y, stawiali głęboką wizję, brali kolejnego smoka i szukali wyłapywań. W końcu na konto Schalke zaczęły wpadać pierwsze struktury. Misfits ze swoją kompozycją szukali wyłapywań, ale najczęściej nic one nie dawały - nie wygrywali żadnej z walk, większość remisowali, co przy przewadze jaką miało Schalke oznaczało oddawanie kolejnych obiektów.

Nadzieję przyniosła walka w 19 minucie, w której króliczki wyglądały naprawdę silnie i zdecydowanie. Był to jednak wyjątek od reguły.

Nie będac w stanie nic po tej walce wziąć, w kolejnej nie mieli za wielu szans. Warto zaznaczyć, że Schalke grę kontrolowała głównie za sprawą dobrze rozstawionej wizji, dzięki której wyłapywali zawodników a następnie brali obiekt na mapie.

W końcu w 23 minucie wygrali walkę i zabezpieczyli się w Nashora.

W oblężeniu Schalke nie było aż takie silne, a Misfits umiejętnie się broniło. Jednak w końcu ulegli, zainicjowali walkę którą przegrali, a Schalke w 27 minucie zakończyło grę.


Excel vs SK Gaming - 1:0

Excel posiadając priorytet na dolnej i środkowej alei, było w stanie kontrolować junglę przeciwnika. Dzięki temu i poprawnemu zarządzaniu falą minionów byli w stanie zabezpieczyć smoka.

Choć stracili na środkowej alei pierwszą krew, dalej nie odstawali w złocie. Dodatkowo cały czas brali kolejne obiekty - wzięli dwa heraldy i kolejnego smoka.

Pierwsza drużynowa walka wywiązała się przed trzecim smokiem - Patrik miał być bez pozycji, ale szybka reakcja reszty drużyny i sypiące się teleporty zdołały odwrócić sytuację na korzyść Excel.

Do trzeciego smoka na mapie szybciej podeszło SK. Zaczęli go, ale Excel w tym momencie było już znacznie silniejsze. Nie dość, że wzięli smoka, to jeszcze uzyskali ace tracąc zaledwie jednego zawodnika. To pozwoliło im w pełni kontrolować grę.

Przez pięć minut było spokojniej, ale przyszedł czas czwartego smoka. SK nie chciało go oddać bez walki, bo oznaczałoby to duszę dla zawodników Excel. Nie przybyli na czas - XL poświęciło jednego zawodnika, ale w zamian dostali duszę oceanicznego smoka.

Podczas stawiania wizji przed podjęciem Barona bez pozycji okazał się Jenax. SK nie było w stanie go ani uratować, ani uchronić się przed nacierającymi przeciwnikami. Zdecydowali się na walkę pod swoją wieżą której nie byli w stanie wygrać. W rezultacie, eliminując wszystkich zawodników przeciwnej drużyny, Excel zakończyło grę w w 28 minucie.


MAD Lions vs Vitality - 1:0

Spotkanie otworzył nam sukcesywny gank na górnej alei ze strony Skeanza. Później ten sam zawodnik wykorzystał swoją przewagę w doświadczeniu, znajdując się na dolnej stronie mapy i wspomagając swój botlane, za co w nagrodę dostał zabójstwo. Dzięki lekkiemu priorytetowi udało mu się bezproblemowo zgarnąć heralda, oddając za to smoka.

Bezpieczeństwo które swoim liniom zapewniał Skeanz pozwoliło na branie kolejnych struktur, stawianie głębokiej wizji i ogólną agrsywną grę. Dodatkowo, Vitality ze względu na przewagę swojego leśnika inicjowało walki, które później wygrywali.

Żeby wrócić do gry, MAD Lions potrzebowało wygranej walki. Wymusili priorytet na dolnej alei, kontrolując tym samym dolną stronę mapy i zaczęli przygotowywać się do trzeciego smoka. Vitality nie chciało go oddać, przez co rozpoczął się teamfight. Chociaż Vitality zgarnęło smoka, lwy wygrały walkę drużynową, tym samym wyrównując sytuację w złocie i odzyskując częściową kontrolę na mapie.

VIT stopniowo zaczęło tracić kontrolę na mapie. Kiedy za głęboko weszli do jungli przeciwnika, MAD od razu wykorzystało sytuację - wyeliminowali trzech zawodników i ruszyli na Barona. Zgarnęli obiekt, cofnęli się do bazy i zaczęli napierać na bazę przeciwnika.

Otworzyli mapę na środkowej alei i zgarnęli następnego smoka. Kiedy mieli wracać w okolice Nashora, Vitality stwierdziło, że jest to ich ostatnia szansa na wygranie tego meczu. Na nieszczęście fanów VIT, w walce nie mieli szans. Wygrywając teamfight, MAD Lions zakończyło grę w 28 minucie.


Rogue vs Astralis - 1:0

Astralis skupiło się na generowaniu przewagi przez dolną aleję. Obaj junglerzy sukcesywnie gankowali botlane, przez co żadna strona nie miała znaczącej przewagi.

Astralis zabezpieczyło pierwszego smoka, na co Rogue odpowiedziało Heraldem.

Dzięki utworzonemu bezpieczeństwu przez Zanzaraha, Astralis miało dobrze ustawioną wizję, która pozwoliła nie tylko uchronić ich od niepotrzebnych wyłapań, ale także pozwoliła karać przeciwników za “zgubienie się” na mapie.

Wzięli drugiego smoka, zniszczyli wieże na środkowej i dolnej alei, ale w odwecie Hans sama miał świetne warunki żeby zbierać złoto do swojej kieszeni. Sam rozbił dwie wieże na górnej alei, zbierając parę fal minionów na swoje konto.

Cały czas utrzymując kontrolę zabezpieczyli się w trzeciego smoka, o którego Rogue nie mogło nawet walczyć, ze względu na brak wizji.

Kiedy pojawił się czwarty smok, to Rogue było grającym wokół wizji - dzięki sprytnym pozycjom ograli przeciwników, wyeliminowali trzech zawodników Astralis i wzięli smoka.

Wydawało się, że Rogue wraca na swoje tory, kiedy to Trymbi nie potraktował z respektem swoich przeciwników - wszedł do krzaka bez wizji, za co został od razu ukarany. Grając 5v4, Astralis zdecydowało się walczyć o Barona. Stracili trzech zawodników, ale Nashor trafił na ich konto. Podobnie było chwilę później ze smokiem - przegrali walkę, ale jeszcze przed nią udało im się go zabezpieczyć, zdobywając duszę smoka.

Spotkanie doszło do krytycznego momentu - pojawił się Baron, a jedna przegrana walka drużynowa będzie świadczyć o porażce. Tak właśnie się stało - Rogue zainicjowało walkę i zmiażdżyło rywali. Choć żadna linia nie była otwarta, Rogue było w stanie po prostu skończyć grę. Całe spotkanie trwało 36 minut.



Fnatic vs G2 Esports - 1:0

Mecz tygodnia owiany wieloma kontrowersjami!

Zaczęło się od solowego zabójstwa na górnej alei. Wunder pokazał swoją dominację wygrywając jedną wymianę za drugą, żeby w końcu zmusić Bwipo do pomyłki i wykorzystać to na swoją korzyść.

W tym samym czasie botlane FNC przeżywał załamanie - po zbyt głębokim wejściu Hylissanga, Mikyx grający Alistarem wepchnął przeciwnego wspierającego pod wieże, dzięki czemu udało im się zdobyć zabójstwo.

Wydawało się, że zarówno botlane jak i toplane G2 teraz będą dyktować warunki. Fnatic szybko znalazło wyjście z tej trudnej sytuacji - po nieudanym ganku Jankosa na dolnej alei, Selfmade razem z Nisqym zrobili sukcesywnego dive’a na Wunderze, który oprócz życia stracił mnóstwo złota i doświadczenia, które po jego śmierci rozbiły się o wieżę.

Selfmade nie tracił tempa. Po powrocie do bazy ruszył w kierunku dolnej alei, żeby i tam wyrównać rachunki. Udało im się wyeliminować Mikyxa, co sprawiło, że cała mapa znów była na równi.

Fnatic grało od teraz dużo agresywniej - Bwipo cały czas naciskał na Wundera, a Selfmade kręcąc się wokół botlane’u dał im sporo kontroli wokół linii. Dzięki temu pomogli mu pokonać smoka i rozstawić wizję na rzece.

G2 traciło na mapie coraz więcej kontroli, a pomoc Jankosa nie dawała rezultatów, przez co powoli cała drużyna traciła w złocie do swoich przeciwników. Mimo zdobycia heralda i zniszczenia pierwszej wieży na środkowej alei, G2 nie było w stanie podejmować walk, musiało oddawać priortytet przeciwnikom, a razem z tym obozy w jungli czy naturalne obiekty, takie jak smoki.

Fnatic potrafiło znaleźć takie zagrania, które tylko poszerzały ich przewagę - brali doświadczenie i złoto z dwóch linii, kiedy G2 skupiało się na jednej.

W końcu, po podpushowaniu mida i topa, Fnatic podeszło pod Barona, o którego G2 nawet nie zawalczyło. Po Baronie Hylissang wyłapał Mikyxa, czego konsekwencją była wygrana walka dla Fnatic, która prawie całkowicie przekreśliła szanse G2 na wygranie meczu.


Ostatnią nadzieją okazała się walka na 4 smoku na mapie, kiedy to pozostałe 3 na swoje konto zgarnęło FNC. G2 zdobyło obiekt i zdołało uciec, poświęcając tylko jednego zawodnika.

Po zgarniętym smoku uwaga obu drużyn skupiła się na baronie. Fnatic wiedziało, że G2 nie ma żadnej wizji wokół tego potwora, dlatego zaczęli z nim walczyć. Hylissang dał się wyłapać, ale Samurajowie byli zbyt do tyłu w złocie, żeby wygrać walkę, nawet 5v4. Reinicjacja pozbawiła życia trzech zawodników G2, przez co Fnatic było w stanie spokojnie skończyć grę. Całość trwała 28 minut.
~~~~
Podczas meczu G2 zgłosiło problem z połączeniem internetowym, do czego później odniósł się na twitterze zarówno ich manager, jak i trener. Przepraszali za to wszystkich fanów i wzięli na siebie odpowiedzialność za ten mecz. Później dodali, że G2 przegrałoby nawet, gdyby problemów z internetem nie było.


Dzisiejsi MVP:
MSF vs S04 - BrokenBlade
XL vs SK - Kryze
MAD vs VIT - Armut
RGE vs AST - Odoamne
FNC vs G2 - Bwipo


Tabela po trzecim tygodniu rozgrywek:

  1. Rogue (6-1)
  2. G2 Esports (5-2)
  3. Schalke 04 (5-2)
  4. Fnatic (4-3)
  5. MAD Lions (4-3)
  6. Excel Esports (4-3)
  7. SK Gaming (3-4)
  8. Misfits (2-5)
  9. Astralis (1-6)
  10. Vitality (1-6)