Australian Open: trzysetowe boje faworytek, życiowy sukces Hsieh
KeatingMedia.com.au

Australian Open: trzysetowe boje faworytek, życiowy sukces Hsieh

  • Dodał: Seweryn Czernek
  • Data publikacji: 14.02.2021, 09:40

Niedzielne spotkania czwartej rundy pań zapowiadały się niezwykle emocjonująco. Tenisistki nie zawiodły oczekiwań kibiców dając pokaz swoich możliwości w walce o awans do kolejnej fazy. Po wyrównanych pojedynkach do ćwierćfinału awansowały tryumfujące już w Melbourne Serena Williams i Naomi Osaka. Pierwszy ćwierćfinał w karierze wywalczyła z kolei imponująca stylem gry Su-Wei Hsieh.

 

Choć Serena Williams od wielu lat jest jedną z faworytek imprezy, w tym roku już w czwartej rundzie czekała ją ciężka do pokonania przeszkoda w postaci innej faworytki Aryny Sabalenki. Białorusinka ma za sobą imponującą serię kilku wygranych turniejów z rzędu i prezentuje solidną, wysoką formę. Już pierwszy set pojedynku zapowiadał wyrównaną tenisową walkę. Obie panie stosunkowo łatwo wygrywały swoje podania, a problemy w dwóch gemach przy swoim serwisie miała Amerykanka. W decydującym dziesiątym gemie to jednak jej udało się przełamać Białorusinkę wykorzystując drugą piłkę setową i wygrywając 6:4. Podrażniona Sabalenka w drugiej partii szybko wyszła na 0:3 dwukrotnie odbierając serwis rywalce. Kolejne dwa gemy również przegrywały podające, a piąta odsłona była niezwykle wyrównana. W następnych gemach serwisowych obie zawodniczki już nie dawały się przełamać, co finalnie dało wyżej rozstawionej Białorusince zwycięstwo w tym secie 2:6. Pewna gra przy własnym serwisie utrzymywała się na początku trzeciej partii, choć już w czwartym gemie Williams zdołała przełamać rywalkę. Co prawda Sabalenka w siódmym gemie również odebrała rywalce serwis, jednak w decydującej dziesiątej odsłonie Amerykanka odwdzięczyła się tym samym wykorzystując pierwszą pikę meczową. Tym samym rozstawiona z "10" Williams cieszyła się z kolejnego ćwierćfinału w karierze wygrywając 6:4 2:6 6:4.

 

Ciężka przeprawa czekała również mistrzynię z 2019 roku Naomi Osakę. Jej rywalką była bowiem zeszłoroczna finalistka, Garbine Muguruza. Japonka rozpoczęła spotkanie od pewnego wygrania własnego podania i odebrania serwisu rywalce szybko wychodząc na 2:0. Ta jednak za chwilę zaliczyła przełamanie powrotne wyrównując stan meczu. Kolejne gemy szybko wygrywały podające, a kluczowa okazała się dziewiąta odsłona. Hiszpanka przełamała wyżej notowaną rywalkę, by za chwilę po wygranym własnym serwisie cieszyć się ze zwycięstwa w całej partii 6:4. Muguruza szybko przełamała rywalkę na otwarcie drugiego seta, jednak ta niedługo odwdzięczyła się tym samym doprowadzając do stanu 2:2. Kwestia wygranej rozstrzygnęła się w ostatnim, dziesiątym gemie, w którym po serii wygranych podań w obu stron serwis rywalce odebrała Osaka wykorzystując trzecią piłkę setową i doprowadzając do wyrównania. Najwięcej walki zawodniczki pokazały w decydującej partii, a Hiszpanka z jednym przełamaniem prowadziła 3:5 i stała przed szansą na wygranie pojedynku. Kolejne cztery gemy zapisała jednak na swoim koncie Japonka dwukrotnie odbierając serwis rywalce i wygrywając tym samym cały pojedynek 4:6 6:4 7:5.

 

Ciekawie zapowiadał się trzeci pojedynek czwartej rundy w dolnej części drabinki, w którym mierzyły się Su-Wei Hsieh i Marketa Vondrousova. Spotkanie lepiej rozpoczęła Tajwanka przełamując już w pierwszym gemie swoją rywalkę. Po serii wygranych własnych gemów serwisowych ponownie udało jej się odebrać podanie rozstawionej z "19" Czeszce, by za chwilę prowadząc 5:2 serwować na wygranie seta. Wyżej notowana Vondrousova przełamała jednak przeciwniczkę, by wygrywając później swoje podanie zachować jeszcze szansę na zwycięstwo w tej partii. Kolejnego gema pewnie wygrała jednak serwująca Hsieh, która tym samym zapisała pierwszą partię na swoją korzyść wygrywając 6:4. Od początku drugiego seta na korcie dominowała bardziej doświadczona zawodniczka z Tajwanu. Po długiej walce wygrała ona pierwszego gema odbierając serwis Czeszce, by po szybkim utrzymaniu własnego podania dokonać tego drugi raz. Zapisana na swoim koncie czwarta odsłona dawała Hsieh prowadzenie 4:0, a utrzymywanie własnych podań przez obie zawodniczki dało jej wygraną w tej partii 6:2, a w całym meczu 6:4 6:2. Niedzielny tryumf dał Tajwance awans do pierwszego wielkoszlemowego ćwierćfinału w grze pojedynczej w karierze. To historyczny moment dla specjalizującej się w grze podwójnej zawodniczki, która ma na swoim koncie trzy wielkoszlemowe tytuły w deblu.