Mario Goetze i Andre Schurrle – zakładnicy własnego sukcesu?
Marcello Casal Jr/Agência Brasil/Wikimedia Commons

Mario Goetze i Andre Schurrle – zakładnicy własnego sukcesu?

  • Dodał: Patryk Pyszka
  • Data publikacji: 15.02.2021, 10:00

Zbliża się północ, 13 lipca 2014 roku, oczy całego świata skierowane są na brazylijską Maracanę w Rio de Janeiro. W finale mistrzostw świata pomiędzy Niemcami i Argentyną wszystko wskazuje na to, że zwycięzcę wyłonią rzuty karne. Po regulaminowym czasie gry i połowie dogrywki jest ciągle bezbramkowy remis.

 

Wtedy w 113. minucie do głosu dochodzi dwójka – Andre Schurrle i Mario Goetze. Ten pierwszy pomknął lewą stroną boiska i precyzyjnie dośrodkował do niemieckiego Messiego – tak na początku kariery w Borussii Dortmund nazywany był właśnie Mario Goetze. W polu karnym z podopiecznych Joachima Loewa znajdował się tylko on przeciwko całej defensywie Argentyny, która w fazie pucharowej do tego momentu nie straciła żadnej bramki. Młody perspektywiczny piłkarz Bayernu Monachium znakomicie przyjął piłkę na klatkę piersiową i strzałem z woleja pokonał bezradnego Sergio Romero.

 

Bohaterzy całego ponad 80-milionowego kraju, strzelec gola grający w najbardziej utytułowanym klubie Bundesligi i asystujący do niego skrzydłowy Chelsea, która dwa lata wcześniej triumfowała w Lidze Mistrzów. Obydwaj mieli cały świat u stóp, 21-letni Mario Goetze i dwa lata starszy Andre Schurrle. Kariera tych zawodników miała dopiero rozkwitać, a przecież na swoim koncie mieli już największy sukces, jaki może sobie wyobrazić zawodowy piłkarz.

 

Po mistrzostwach świata wydawało się, że wymieniona dwójka będzie stanowić o sile niemieckiej reprezentacji nawet bardziej niż na tym mundialu, gdzie często pełnili rolę jokera. Jednak zachłyśnięcie się ogromnym sukcesem i brak motywacji do dalszej ciężkiej pracy na treningach mógł być problemem. Wyobraźmy sobie, że w tak młodym wieku nagle jesteśmy wynoszeni na piedestał przez cały naród. Andre Schurrle i Mario Goetze niezależnie od tego, co by zrobili w dalszej części kariery, to już zawsze pierwszym wspomnieniem z nimi związanym (szczególnie dla niemieckich kibiców) będzie akcja z końcowej fazy dogrywki mundialu. Jeden obraz, który jest kojarzony z euforią po najważniejszej bramce w karierze, ale zarazem gol powodujący  wewnętrzną świadomość: „nic już nie muszę”.


Andre Schurrle

 

Andre Schurrle zanotował udany sezon poprzedzający mistrzostwa świata. W rozgrywkach Premier League 2013/2014 strzelił osiem bramek w trzydziestu meczach. Jest to dobry wynik i kibice Chelsea mieli prawo oczekiwać, że będzie jeszcze lepiej, bo przecież był to dopiero 23-letni zawodnik. Nic bardziej mylnego. Niemiec po słabym pół roku w drużynie z Londynu został sprzedany do Wolfsburga. W czym tkwił powód tak szybkiego regresu? Teorią może być już wspomniany brak motywacji po wielkim triumfie czy duża konkurencja w zespole Chelsea – rywalizował wówczas o miejsce w składzie z topowymi zawodnikami na swojej pozycji Edenem Hazardem i Willianem.

 

Sam piłkarz szuka jednak gdzie indziej przyczyny swojej mizernej dyspozycji, a konkretnie w Warszawie. Podczas zgrupowania reprezentacji Niemiec przed legendarnym meczem z Polską w 2014 roku, zatruł się kurczakiem. Całą historię niedawno przypomniał angielski dziennik „The Sun”:


Zachorowałem na salmonellę, a wszystko przez kurczaka, którym zatrułem się na zgrupowaniu przed wyjazdowym meczem z Polską. Zatrucie było bardzo mocne, nie mogłem się ruszyć z łóżka. Straciłem kilka kilogramów, a kiedy wróciłem do zdrowia, byłem tak osłabiony, że nie byłem w stanie ponownie wywalczyć miejsca w podstawowym składzie Chelsea – mówił Andre Schurrle.

 

Zawodnik przyznał, że po tej sytuacji nigdy w ustach nie miał już kurczaka. Co więcej, został wegetarianinem. Od tego incydentu rozegrał w Chelsea od października do końca roku tylko 112 minut. To pokazuje, że przynajmniej na pobyt w klubie ze stolicy Anglii wpływ też mogły mieć ogromne problemy zdrowotne.

 

Następne lata kariery Andre Schurrle to raczej coraz niższy poziom, choć w sezonie 2015/2016 miał kilka przebłysków. Strzelił aż dziewięć bramek dla VFL Wolfsburg w Bundeslidze i dzięki temu sięgnęła po niego Borussia Dortmund. Kolejne dwa lata spędził w BVB, ale częściej siedział na ławce rezerwowych niż wychodził w pierwszym składzie lub był nieobecny w kadrze meczowej z powodu kontuzji. Po nieudanej przygodzie z Borussią przyszedł czas na powrót do ligi angielskiej. Jednak nie był to już klub pokroju Chelsea, a tylko walczące o utrzymanie Fulham. Andre Schurrle wraz ze swoim nowym zespołem spadł z najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Wtedy oczywistością było, że piłkarz o takiej renomie nie będzie grał na zapleczu Premier League. Ostatecznie trafił do Rosji, jego nowym klubem został Spartak Moskwa. W lidze, która zajmuje siódme miejsce w rankingu UEFA, wpisał się tylko dwa razy na listę strzelców w osiemnastu spotkaniach. Tak słaba postawa zmusiła go do sensacyjnej decyzji. W sierpniu 2020 roku zakończył sportową karierę, mając zaledwie 29 lat.

 

Ta decyzja dojrzewała we mnie od dłuższego czasu, w świecie piłki często czułem się bardzo samotny. - Zwłaszcza kiedy z biegiem lat coraz częściej brakowało mi przebłysków i wpadałem w coraz większe dołki formy. W tym biznesie ciągle musisz odgrywać określoną rolę. Gdy tego nie robisz, możesz stracić pracę i nowej już nie znaleźć - mówił dla „Der Spiegel” Andre Schurrle.

 

Podsumowując, Andre Schurrle strzelił 22 gole w 57 występach dla reprezentacji Niemiec. Ostatni mecz dla podopiecznych Joachima Loewa zanotował 26 marca 2017 roku.

 

Mario Goetze


Mario Goetze na początku nowego sezonu rozgrywanego po mistrzostwach świata prezentował niezłą formę, ale czym dalej tym pojawiało się coraz więcej wątpliwości na temat „niemieckiego Messiego”. Ofensywny pomocnik zakończył rozgrywki 2014/2015 z przyzwoitą liczbą 9 bramek w 32 występach, lecz kto oglądał mecze Bayernu regularnie, ma świadomość, że Niemiec nabił te statystyki głównie w meczach, gdy Bayern wygrywał wysoko i drużyna przeciwna była ze sporo niższej półki. Bawarczycy dali jednak szanse bohaterowi z finału mistrzostw świata w kolejnym roku. Wówczas Mario Goetze zanotował tylko trzy bramki w całym sezonie Bundesligi. Duży wpływ na to miała z pewnością kontuzja, która wykluczyła go z gry od października do lutego. W tej sytuacji władze najbardziej utytułowanego klubu w Niemczech nie dali kolejnego kredytu zaufania utalentowanemu pomocnikowi.

 

Borussia Dortmund wyczuła okazje i ściągnęła ponownie Mario Goetze w swoje szeregi. Po powrocie, w sezonie 2016/2017 zagrał tylko jedenaście spotkań w Bundeslidze. Powodem takiego stanu rzeczy była rzadko spotykana choroba, która przytrafiła się złotemu dziecku niemieckiej piłki. Piłkarz BVB cierpiał na zaburzenia metaboliczne:

 

Na początku trudno mi było z tym się pogodzić. Nie mogłem grać, choć nie miałem typowej kontuzji, jak zerwany mięsień czy ścięgno, Musiałem sobie wyznaczyć cel, aby do niego dążyć. Był nim powrót do treningu wraz z rozpoczęciem przygotowań do nowego sezonu – opowiada Goetze w rozmowie z "Kickerem".


Po zdiagnozowaniu przyczyny słabego samopoczucia i niezbyt sportowej sylwetki u Mario Goetze wydawało się, że ma przed sobą nowy etap. Niestety dla kibiców z Dortmundu pomocnik nigdy już nie wrócił do wybitnej formy. W rozgrywkach 2017/2018 strzelił tylko dwie bramki w 32 meczach, biorąc pod uwagę Bundesligę, Puchar Niemiec, Ligę Mistrzów i Ligę Europy. Następny sezon to odrobinę lepsze statystyki, ale zawodnik ciągle nie aspirował do bycia kluczowym piłkarzem swojej drużyny. Kolejny rok to jeszcze większy marazm i nawet władze BVB, które ciągle pamiętały jakim piłkarzem był Mario Goetze przed przenosinami do Bayernu Monachium straciły nadzieje. Niemiec przeniósł się w wieku 28 lat do ligi holenderskiej, gdzie jak wiadomo dużo łatwiej ofensywnym piłkarzom błyszczeć na tle słabszych obrońców. Pomimo tego, Mario Goetze w obecnym sezonie zagrał tylko trzynastokrotnie, wpisując się cztery razy na listę strzelców. Tym razem przyplątał się uraz pachwiny i pomocnik nie pojawił się na murawie od 10 stycznia. We wcześniejszych spotkaniach, w których występował, najczęściej schodził z boiska po mniej więcej siedemdziesięciu minutach gry.


Mario Goetze wystąpił dla reprezentacji w 63 meczach i strzelił 17 bramek. Swoje ostatnie spotkanie zaliczył 14 listopada 2017 roku.


Wpływ na niesamowity regres bohaterów mundialu w Brazylii miało wiele czynników. Z dużym przekonaniem można stwierdzić, że głównymi było właśnie wypalenie, o czym dobitnie świadczy wypowiedź Andre Schurrle po zakończeniu kariery, ale też problemy zdrowotne. Dotykały one obu zawodników i były dodatkową przesłanką do głów piłkarzy, że być może nie warto się już starać, bo przecież to co najważniejsze mają już w swoim dorobku.

Patryk Pyszka – Poinformowani.pl

Patryk Pyszka

Piłka nożna, sporty walki, trochę też rugby. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UWr.