PKO Ekstraklasa: Górnik rzutem na taśmę wygrywa u siebie ze Stalą
Jakub Strzelczyk Photography

PKO Ekstraklasa: Górnik rzutem na taśmę wygrywa u siebie ze Stalą

  • Data publikacji: 15.02.2021, 22:42

Przed pierwszym gwizdkiem termometry w Zabrzu wskazywały -10 stopni. Same piłkarskie emocje miały jednak być wystarczająco rozgrzewające, nawet mimo warunków pogodowych. Przyjezdni liczyli na przedłużenie dobrej passy rozpoczętej w grudniu od zwycięstwa z Legią. Górnik zaś nie mógł sobie pozwolić na potknięcie wobec ryzyka wypadnięcia poza pierwszą piątkę w tabeli.

 

Od samego początku było gorąco. W 4. minucie nie obyło się bez kontrowersji po zagraniu ręką Alassany Manneh. By ocenić, czy doszło do niego w polu karnym, Daniel Stefański musiał skorzystać z pomocy systemu VAR. Ostatecznie skończyło się na rzucie wolnym dla mielczan, ale nie uratowało to Górnika - po wbiciu piłki w szesnastkę przez Domańskiego, trącił ją Kolev błyskawicznie otwierając wynik. Warto zaznaczyć, że wracający do Ekstraklasy po rocznej przerwie Bułgar, trafił do siatki po raz pierwszy od października 2019 roku, kiedy to zdobył gola w barwach Rakowa Częstochowa w Pucharze Polski. Gospodarze musieli być w lekkim szoku, że tak szybko rywale powalili ich na łopatki, ale po kilku minutach zabrzanie również zaczęli działać w ofensywie. Odbiło się to jednak na grze z tyłu. Odkrytą defensywę gospodarzy wykorzystał w 26. minucie Prokić, wpadając z lewej strony w pole karne rywala. Spóźniony wślizg Paluszka zmusił sędziego Stefańskiego do wskazania na wapno, jedenaście metrów od bramki Martina Chudego. Piłkę wziął dość klasycznie Maciej Domański. Dotychczasowo pomocnik mielczan trafiał z karnych w tym sezonie trzykrotnie, nie myląc się ani razu. Jednak nic nie trwa wiecznie, Martin Chudy przeczytał zamiary strzelca, popisując się świetną paradą. Podtrzymało to byt zabrzan w tych spotkaniu, dużo lepiej zaczął funkcjonować z przodu duet Jimenez & Sobczyk, lecz żadnej groźnej akcji podopieczni Marcina Brosza do przerwy nie przeprowadzili. Po pierwszej połowie prowadziła więc Stal.

 

Na drugą część spotkania Górnik wyszedł znacznie bardziej skoncentrowany. Gospodarze coraz częściej zapuszczali się w szesnastkę przeciwnika, przy czym obrona Stali stawała się z minuty na minutę bardziej niepewna co udowodniła sytuacja, Chorbadzhyski niemal wpakował piłkę do własnej bramki. Ostatecznie zabrzanie nie musieli wysługiwać się graczami rywala. 64. minuta, rzut rożny z prawej strony dla górników. Wrzutkę posłał Nowak, a Wiśniewski potężną główką zamienił ją na gola. Stal zupełnie przestała udzielać się z przodu i zmiany na niewiele się zdały. Zabrzanie uznali to za przyzwolenie na ostrzelanie przeciwnika bez wyrzutów. Oblężenie rozpoczęły uderzenia Manneh i Nowaka, z których obroną Strączek miał niemałe problemy. Chwilę później pokazała się nowa twarz zespołu Marcina Brosza, Richmond Boakye. Ghański napastnik celną główką posłał piłkę w kierunku bramki, ale znowu spisał się bramkarz gości. O próbę spektakularnej przewrotki pokusił się Krawczyk, lecz nie zdołał oddać czystego strzału. Los jest jednak przekorny. W samej końcówce, w 93. minucie spotkania piłka dość szczęśliwie znów trafiła pod nogi Krawczyka. Ten bez dłuższego namysłu oddał płaską próbą, z którą tym razem Strączek nie był w stanie sobie poradzić. Górnik pokazał charakter za co został ostatecznie wynagrodzony.

 

 

Mecz będący idealnym przykładem, że nie liczy się w jakim stylu zaczynasz, a w jakim kończysz. Łatwo objęte prowadzenie na niewiele się Stali zdało. W drugiej połowie zespół Leszka Ojrzyńskiego kompletnie nie istniał. Szansa na odbicie się od dna tabeli została zaprzepaszczona. Górnik za to przeszedł drogę z piekła do nieba. Zabrzanom zdarzało się ostatnio niefortunnie gubić punkty, lecz tym razem szczęście się do nich uśmiechnęło. W 18. kolejce Stal podejmie u siebie Cracovię, Górnik zaś pojedzie walczyć o punkty do Gdańska.

 

Górnik Zabrze - Stal Mielec 2:1(0:1)

Bramki: Wiśniewski 64', Krawczyk 93' - Kolev 7'

Górnik Zabrze: Chudy - Gryszkiewicz, Paluszek (46' Evangelou), Wiśniewski - Janža, Nowak, Manneh, Kubica (46' Wojtuszek), Masouras (65' Krawczyk) - Jimenez, Sobczyk (65' Boakye)

Stal Mielec: Strączek - Gettinger, Flis, Chorbadzhyski, Matras - Granlund (69' Forsell), Domański (80' Lisowski), Tomasiewicz - Jankowski (80' Żyro), Prokić (60' Dadok), Kolev (69' Zjawiński)

Żółte kartki: Paluszek, Gryszkiewicz, Evangelou, Boakye, Brosz (trener) - Flis, Strączek

Sędzia: Daniel Stefański