CS:GO - IEM: za nami pierwszy dzień main eventu!
ESL | Adela Sznajder

CS:GO - IEM: za nami pierwszy dzień main eventu!

  • Dodał: Dawid Laskowski
  • Data publikacji: 18.02.2021, 21:51

Pierwszy dzień głównej fazy Intel Extreme Masters Katowice 2021 już za nami. Rozstrzygnęły się pierwsze spotkania w grupie A. Z drugiego zbioru poznaliśmy na razie dwie ekipy, które pozostają w drabince wygranych. 

 

Godzina 12:00 to już norma dla wszystkich kibiców śledzących tegoroczne zmagania IEM Katowice. Jako pierwsze dzisiejszego dnia na serwerze pokazało się Evil Geniuses, które podjęło Gambit, oraz G2 Esports mierzące się z Team Spirit.

 

Amerykańska formacja po świetnej dyspozycji Gambit w poprzednich dniach, była spisywana w tym starciu na straty. Mimo powszechnej opinii, ze spokojem weszli w spotkanie, które rozpoczęło się od Overpassa wybranego przez rosyjską drużynę. Po wielu naprawdę szczęśliwych rundach i wyrównanych pojedynkach, to EG triumfowało na wyborze przeciwnika. Po przerwie przenieśliśmy się na Inferno, na które zdecydowała się ekipa Złych Geniuszy. Bardzo pewnie rozegrali stronę atakującą, co dało im aż 11 punktów zaliczki. Taki zadatek pozwolił im na komfortowe domknięcie mapy, dzięki czemu doświadczyliśmy upsetu już w pierwszym meczu.

 

Równolegle odbywała się wtedy potyczka między Spirit a G2. Dla fanów agresywnego CSa była to istna gratka. Paczka Nikolaya "mira" Bityukova znana jest z nieprzewidywalnych zagrań, które są ciężkie do skontrowania przez rywali. Nie inaczej było i tym razem. Reprezentanci rosyjskiej organizacji napierali już od samego początku Traina. Niewygodny styl dał się we znaki oponentom i po pierwszej połowie zobaczyliśmy wynik 8:7 dla Spirit. Przechodząc do obrony, ekipa z regionu CIS wypracowała sobie kolejne rundy przewagi. Niedługo później zdobyli aż pięć punktów mapowych. Wtedy to jednak G2 zabrało się do roboty i w momencie kiedy zaczęło im wszystko wychodzić, przeciwnicy w porę się obudzili i dopięli swego, kończąc planszę otwierającą 16:14. Kolejną lokacją, która tym razem była wyborem podopiecznych Carlosa "ocelote'a" Rodrígueza, okazał się Mirage. Tutaj to G2 Esports szybko zabrało się do roboty. Świetna strona terrorystów, pozwoliła im dosyć wygodnie dociągnąć mapę na swoje konto. Do decydującego starcia doszło na Inferno. Tam ponownie Spirit odznaczyło się wręcz wzorowym atakiem, dzięki któremu wystarczyło im zaledwie sześć rund wygranych jako CT, aby zakończyć całą serię. Tak też się stało i to właśnie rosyjsko-ukraiński team przeszedł do kolejnej części drabinki wygranych, tym samym zrzucając G2 na dół.

 

  • Evil Geniuses 2:0 Gambit (Overpass; Inferno)
  • Spirit 2:1 G2 Esports (Train; Mirage; Inferno)

 

Druga tura miała w swojej karcie pojedynki Astralis z mousesports oraz Heroic z BIG. Aktualny numer 2 na świecie znany jest z tego, że dosyć ospale wchodzi w rytm turnieju, rosnąc w siłę wraz z jego kontynuacją. Tym razem jednak ta zasada nie miała odzwierciedlenia w rzeczywistości, gdyż Duńczycy wjechali w Myszki niczym rozpędzony pociąg. Niegdyś legendarny jeszcze Nuke, na którym Astralis napisało historię, został wybrany ku zdziwieniu przez mousesports. Jak można było zauważyć, starych nawyków się nie zapomina i po pierwsze połowie widniał już wynik 13:2 na korzyść Lukasa "gla1ve'a" Rossandera i spółki. Chwilę później najlepsza drużyna zeszłego roku mogła cieszyć się z pierwszej mapy, która padła ich łupem. Następnie gracze spotkali się na Inferno. Tutaj odświeżony zespół z Robinem "ropzem" Koolem w składzie wziął się nieco bardziej w garść i zdołał powalczyć nieco dłużej niż na poprzedniej planszy. To jednak nie zdało się na świetną dyspozycję zawodników z Danii, którzy zakończyli męki przeciwnika w 28 rundzie.

 

W drugiej batalii również nie zabrakło emocji. Na Inferno, Heroic zdecydowanie zdominowało grę po stronie broniącej, zdobywając aż 12 rund. Po zamianie stronami, BIG starało się szybko odpowiedzieć na niemal bezbłędną postawę rywali. Mimo prób, ostatecznie ulegli oponentom, przegrywając 16:12. Po krótkiej chwili znaleźliśmy się na Nuke, które wybrała duńska formacja. Obydwa zespoły szły łeb w łeb i praktycznie do samego końca nie byliśmy pewni, kto ostatecznie wydrze tę planszę z rąk przeciwnika. Przy wyniku 14-14 to Duńczycy jednak złapali rytm w odpowiednim momencie i domknęli swój pick, wygrywając całość 2:0.

 

  • Astralis 2:0 mousesports (Nuke; Inferno)
  • Heroic 2:0 BIG (Inferno; Nuke)

 

Dzień zamknęły nam dwie ostatnie potyczki pomiędzy Team Vitality i OG oraz FaZe Clan i Team Liquid. Francuzi na chwilę przed startem ich meczu oficjalnie ogłosili, że ich kapitan Dan "apEX" Madesclaire wraca do czynnej gry po krótkiej przerwie. Ta informacja zdecydowanie zmieniła perspektywę na cały pojedynek. Pierwszą mapą w tej serii był Dust2 wybrany przez OG. Do pewnego momentu mogłoby się wydawać, że to właśnie zespół Mateusza "mantuu" Wilczewskiego będzie górą po jej zakończeniu, jednakże przy wyniku 11:9 dla jego drużyny, to przeciwnicy wskoczyli na passę zwyciężonych rund i już do samego końca nie pozwolili przeciwnikom na ugranie choćby jednego punktu, tym samym wychodząc na prowadzenie w całym starciu. Nuke odznaczył się niesamowicie wyrównaną walką. Obydwie ekipy walczyły o zdobycie tej mapy tak mocno, że doszło do dogrywki. Tam jednak to francuska organizacja wytrzymała presję i zakończyła tym samym cały mecz 19:17.

 

W międzyczasie Team Liquid stanęło w szranki z nową odsłoną FaZe Clanu. Eksperci oraz kibice zdecydowanie kierowali w tym meczu wzrok na to jak Finn "karrigan" Andersen poradzi sobie po powrocie do byłej drużyny. Jak się okazało, jego debiut nie był usłany różami. Pierwszą lokacją był Mirage wybrany przez Liquid. Amerykańska formacja zdołała zaliczyć aż osiem rund po stronie atakującej, co ostatecznie wystarczyło na zgarnięcie tej mapy do swojego dobytku. Jako drugie zawodnicy rozegrali Nuke, podjętego z inicjatywy Europejczyków. Na niewiele zdały się jednak próby powrotu do serii przez reprezentantów FaZe Clanu. Liquid zaprezentowało wyśmienitą stronę broniącą, co przypieczętowali szybkimi rundami jako terroryści. Na moment chwały FaZe będzie musiało jeszcze poczekać.

 

  • OG 0:2 Vitality (Dust2; Nuke)
  • FaZe 0:2 Liquid (Mirage; Nuke)

 

Wiadomo już kto zmierzy się podczas jutrzejszych zmagań. Rozkład jazdy wygląda następująco:

 

  • 12:00 FURIA vs NiP
  • 12:00 Natus Vincere vs Virtus.pro
  • 15:30 Evil Geniuses vs Astralis
  • 15:30 Gambit vs mousesports
  • 19:00 Spirit vs Heroic
  • 19:00 G2 vs BIG

Nie może was zabraknąć, więc rezerwujcie sobie wolny piątek i śledźcie poczynania swoich ulubionych ekip!

Dawid Laskowski – Poinformowani.pl

Dawid Laskowski

Na co dzień student Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. W esporcie zakochany od 2013 roku. Tutaj głównie piszę o CS:GO oraz League of Legends, ale czasem naskrobię coś o Docie2 lub Rocket League. Na drugim miejscu poza esportem stoi NBA.